47/2006

Powrót na stronę główną
Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Przebłyski

Rosyjski ślad

Do dramatycznego zaostrzenia stosunków na linii Warszawa-Moskwa doszło za sprawą zeznań Huberta H. oskarżonego o znieważenie naszego prezydenta. Najsłynniejszy bezdomny ujawnił, iż krytycznego dnia upił się likierem wiśniowym wraz z mieszkańcem Moskwy. Mieliśmy tu więc doskonale zaplanowaną prowokację rosyjskich służb specjalnych, wymierzoną w braci Kaczyńskich. Warto zwrócić uwagę, jak starannie dobrano osobę sprawcy (przyznał, iż w zakładzie karnym głosował na Tuska). Hubert H. będzie nadal rozpracowywany. Trzeba przecież zbadać, czy nie był w przeszłości agentem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Zero…

Minister edukacji narodowej, Roman Giertych, ma nie tylko fatalne pomysły, ale i pański gest. Z okazji Dnia Edukacji Narodowej jego najbliżsi współpracownicy dostali po kilka tysięcy złotych nagrody, mimo że w resorcie przepracowali zaledwie kilka tygodni. „Rzeczpospolita” ujawniła nawet szczegóły: 7,3 tys. zł przypadło dyrektorowi generalnemu Andrzejowi Maśnicy, który zarządza funduszem nagród, 6 tys. zł zaś otrzymała Sylwia Boratyńska, od września szefowa Biura Administracyjnego MEN. To jak, panie ministrze, zero tolerancji czy maksimum

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Do czego potrzebny rzecznik

Prowadzący „Salon Polityczny Trójki” Michał Karnowski z nadzwyczajną atencją potraktował rzecznika praw obywatelskich, uparcie tytułując go profesorem, choć Janusz Kochanowski ma tylko tytuł doktora. Rzecznik przez grzeczność nie przeczył. Redaktora trochę usprawiedliwia fakt, że wszyscy poprzedni rzecznicy praw byli profesorami. Ze znacznie mniejszą atencją rzecznika potraktował prezydent, który nie zasięgnął jego opinii w sprawie ustawy lustracyjnej, choć zdążył ją skonsultować z redaktorami dziewięciu gazet. No ale może prezydent szóstym zmysłem wyczuł, że rzecznik uwag miał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Z brzytwą na piłkę

Uzdrowiciel polskiej piłki, osławiony minister Lipiec, nie radząc sobie z odnową moralną, a zwłaszcza kadrową piłkarstwa, sięgnął po ostatnią deskę ratunku. A jest nią jeszcze większy od niego uzdrowiciel. Człowiek, którego misją jest uzdrowienie całego narodu polskiego, co czyni co tydzień w programie pod mylącym tytułem „Polacy”. Mec. Paweł Kuglarz! Ci z Państwa, którzy oglądają ten niszowy program, pamiętają z pewnością Kuglarza. Szczególnie aktywnego, z poglądami jak brzytwa wikarego. Wypisz, wymaluj miecz PiS na wszelkie zło. Któż

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Ale PO-PiS

Niecałe dwa miesiące temu premier Jarosław Kaczyński nie miał wątpliwości. „My jesteśmy tu, gdzie wtedy. Oni tam, gdzie stało ZOMO”, grzmiał w Stoczni Gdańskiej prezes PiS, wskazując na liderów Platformy Obywatelskiej. Następnie gromy spadły już personalnie na Jana Rokitę. Został on przygnieciony „szafą Lesiaka”. Zdaniem Kaczyńskiego polityk ten „popełnił bardzo ciężkie przestępstwo przeciwko demokracji. Poza mordami to jest najcięższe przestępstwo, jakie w ogóle można popełnić”. „Jan Rokita

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Przypadek lustracyjny

To oczywiście czysty przypadek, że „historyk” Tadeusz Witkowski znalazł właśnie teraz teczkę Zygmunta Solorza i natychmiast pognał z nią do TVP i „Życia Warszawy”. Zrozumiałe też, że min. Gosiewski od razu oświadczył, że broń Boże nie jest to żaden odwet za krytyczne materiały Polsatu na temat rządu, choć uczciwość każe mu przyznać, iż była to stacja bardzo krytyczna. Była, ale już nie będzie. Obiektywny „historyk” Witkowski twierdzi, że ludzie, którzy zostali złamani i podpisali zobowiązanie do współpracy, zasługują na współczucie w takim zakresie jak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Kaczyńscy odtrąbili odwrót od solidarnej Polski

Prof. Juliusz Gardawski, Szkoła Główna Handlowa  Podstawowe decyzje, które zapoczątkowały proces przekształceń instytucjonalnych w Polsce, nastąpiły w początkach lat 90. Ten proces się toczy, ale od dawna jest kontestowany przez grupę osób stanowiącą obecną elitę rządzącą, przede wszystkim przez braci Kaczyńskich. Jak sądzę, uważają oni, że najważniejsi są ludzie, którzy mają przekształcać układ instytucjonalny – czyli hierarchia przeciw instytucjom: hierarchiczne zarządzanie, decyzje wykonywane przez ludzi oddanych, którym można ufać. Oczywiście, przekształcenia instytucji

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Na razie szczęśliwość powszechna nie grozi

Prof. Kazimierz W. Frieske, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego Jeśli się czyta, że „ze wzrostu gospodarczego muszą korzystać wszyscy Polacy, a nie tylko grupa najbogatszych”, to trudno się z tą myślą spierać. Ale łatwiej rozmaite idee zgłaszać, trudniej nadać im praktyczny sens, jeszcze trudniej odpowiedzieć, jaki jest bilans działań redystrybucyjnych. Inna teza programowa PiS mówi: „przygotowane przez nas programy przeciwdziałania bezrobociu, biedzie i wykluczeniu przywrócą nadzieję, chęć do życia i polepszenia własnego losu”. Wiele wskazuje,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Mrzonki „solidarnego państwa”

Prof. Jolanta Supińska, Instytut Pracy i Spraw Socjalnych  Slogan „Polska solidarna kontra Polska liberalna” głoszony przez PiS był chwytliwy, ale nieprawdziwy. Nie można równości przeciwstawiać wolności, oba te dobra mogą egzystować tylko wspólnie. Istnieją oczywiście dwa podstawowe modele polityki społecznej. Wydawać by się mogło, że PiS bliżej jest właśnie do modelu państwa solidarnego, zakładającego, że w wyniku działań instytucji publicznych następuje redystrybucja środków do najbiedniejszych. Naprawdę jednak w podejściu do gospodarki i osiąganiu celów socjalnych nie ma większych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Co zostało z Polski solidarnej

Bracia Kaczyńscy nie rozumieją praw ekonomii, więc bliższa im lustracja Uchwalenie w ubiegły czwartek przez Sejm podatków dochodowych na 2007 r. było i symbolicznym, i rzeczywistym potwierdzeniem tego, że idee „Solidarnego państwa solidarnych obywateli” stanowiące program PiS, nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. Program ten został wprawdzie przyjęty przez liderów PiS rok temu, jest więc już wolny od przedwyborczej retoryki w rodzaju 3 mln mieszkań – ale i tak nie udaje się przekuć go w czyn. Wiele obietnic jest bardzo jednoznacznych i choć zrozumiałe,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.