Odczarowując aborcję

Odczarowując aborcję

Antykoncepcja, aborcja, poród są ściśle ze sobą powiązane. Są one wyzwaniem dla kobiet

Ostatnio w debatach na temat przerywania ciąży w środowisku pro choice pojawiły się wątki z różnych powodów rzadko przez nas podejmowane. Swobodę wypowiedzi i dyskusji ogranicza niewątpliwie tzw. syndrom oblężonej twierdzy, czyli zjawisko permanentnego bycia w defensywie. Od kilkunastu lat musimy bronić swoich praw reprodukcyjnych, które podlegają coraz większym ograniczeniom. W takiej sytuacji nie ma czasu na subtelne rozważania. Co więcej, często doświadczamy zmanipulowania naszych słów, postaw i argumentów.
Spychane do narożnika, na pozycje uznane w Polsce za skrajne, musiałyśmy odparowywać argumenty fundamentalistów światopoglądowych. Przez ponad dziesięć lat wzięłam udział w dziesiątkach debat telewizyjnych, w żadnej nie było jednak spokojnej dyskusji na argumenty, w której przedmiotem zainteresowania byłyby perspektywa kobiet i ich doświadczenia wywołane zakazem aborcji, a nie wyłącznie „życie poczęte”.
Myślę jednak, że nawet mimo poważnej groźby wprowadzenia niebawem do konstytucji ochrony życia od momentu poczęcia, tj. w rzeczywistości całkowitego zakazu aborcji, trzeba rozmawiać nie tylko o sprawach pilnych, lecz także tych ważnych, a dotychczas zaniedbywanych. Należy do nich pytanie, jak mówić o przerywaniu ciąży, by opowiadając się za prawem do aborcji, nie umniejszać powagi doświadczenia kobiety związanego z podobną decyzją.
Dla wielu kobiet, które stanęły przed problemem niechcianej ciąży, decyzja o jej przerwaniu nie jest łatwa. Wiąże się to niewątpliwie nie tylko ze skomplikowaną sytuacją osobistą, w jakiej kobieta się znalazła, ale również z ciężarem gatunkowym samej decyzji. Nie jest nam łatwo podjąć decyzję o przerwaniu czy kontynuowaniu ciąży, a kiedy ją podejmiemy, mamy świadomość dużej odpowiedzialności, co nieraz jest doświadczeniem traumatycznym. Często zanim podejmiemy ostateczną decyzję, przeżywamy huśtawkę nastrojów, rozmaite rozterki i wątpliwości. Mimo to zdecydowana większość z nas nie żałuje podjętej decyzji i przyznaje sobie moralne prawo do jej podjęcia z pełną świadomością, że to głównie my, kobiety, będziemy ponosić konsekwencje. Znamy bowiem swoją sytuację najlepiej, wiemy, na co możemy sobie pozwolić, czemu podołać i czy możemy liczyć na realną pomoc.
Tymczasem publiczne przyznanie, że podobne dylematy i rozterki przeżywa wiele kobiet, było wielokrotnie wykorzystywane przez propagandę antyaborcyjną. Przeciwnicy przerywania ciąży odnieśli już ogromny sukces, udało im się wmówić znacznej części społeczeństwa, że trauma będąca skutkiem przerwania ciąży jest ogromna. W takiej atmosferze trudno rozmawiać o doświadczeniach kobiet z obawy przed ich dalszym wykorzystywaniem czy zmanipulowaniem. Tymczasem łatwiej będzie sobie radzić z podobnymi praktykami, gdy uda nam się odczarować problem aborcji, zacząć postrzegać życie i zdrowie reprodukcyjne kobiety jako pewną całość, mimo różnych jego faz, a więc m.in. uświadamiać ciężar decyzji dotyczących nie tylko aborcji, lecz także porodu i antykoncepcji. Decyzje o aborcji albo urodzeniu dziecka stanowią pewne kontinuum, są ze sobą nieodłącznie związane, tym bardziej że w różnych okresach życia kobiety podejmują inne decyzje dotyczące tego samego stanu, w jakim się znalazły, tj. ciąży. Wyodrębnienie samego przerwania ciąży spośród innych doświadczeń i analizowanie go w izolacji nie jest uprawnione i zaciera powagę innych reprodukcyjnych decyzji kobiety. Zaryzykuję tezę, że decyzja o macierzyństwie jest dla kobiety jeszcze trudniejsza, i to nie tylko wtedy, gdy staje się w obliczu nieplanowanej, choć akceptowanej ciąży. Nawet wtedy, gdy kobieta chce dziecka, zdarza się, że przeżywa trudne momenty, chwile zwątpienia czy problemy z akceptacją ciąży. Rzadko słychać o tak częstym u kobiet stresie związanym z faktem, że decyzja o urodzeniu jest decyzją na całe życie. Nieraz przytłacza świadomość, odczuwalna szczególnie przy pierwszej ciąży czy narodzinach, że ciąża, a potem dziecko jest decyzją, której nie można już odwołać ani zmienić. Czasem przybiera to skrajną formę, jaką stanowi tzw. szok poporodowy, który może prowadzić do tragicznych skutków, jak dzieciobójstwo czy samobójstwo. Wyidealizowana przez przekaz medialny radość macierzyństwa pomija wpływ fizjologicznych zmian w organizmie na psychikę kobiety. Strach przed porodem i jego konsekwencje zdrowotne również wpływają na stan emocjonalny. Fakt, że rodzi się obecnie coraz mniej dzieci, świadczy o tym, że kobiety mimo wszelkich restrykcji związanych z kontrolą płodności w Polsce taką kontrolę jednak sprawują i rodzą tyle dzieci, ile są w stanie.
Świadomość, że każdy stosunek seksualny może prowadzić do ciąży, determinuje życie wielu kobiet, szczególnie tych, które z jakichś powodów się nie zabezpieczają. Odpowiedzialność za antykoncepcję spoczywa głównie na nas, kobietach, co powoduje wiele rozterek, zwłaszcza wśród tych kobiet, które z powodów zdrowotnych, finansowych czy religijnych nie stosują nowoczesnej antykoncepcji. Wiele z nas nieraz wpadało w panikę, gdy miesiączka spóźniała się choćby o jeden dzień. Strach przed ciążą odciska się na naszym życiu, ma szczególny wpływ na życie seksualne i relacje z partnerem/partnerami.
Te i podobne kwestie warto częściej podejmować w dyskusjach. Musimy nauczyć się mówić o kryzysie wywołanym niechcianą ciążą i aborcją, jednocześnie zwracając uwagę na normalność, naturalność i powszechność tego zjawiska w życiu kobiety. Warto przy tym podkreślać, że antykoncepcja, aborcja, poród są ściśle ze sobą powiązane. Są dla nas wyzwaniem, z którym my, kobiety, musimy nieustannie się mierzyć przez kilkadziesiąt lat naszego życia. Odczarowując aborcję, przywrócimy jej właściwy wymiar i sens.

Autorka jest działaczką ruchów kobiecych i praw człowieka, współzałożycielką i przewodniczącą Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

 

Wydanie: 47/2006

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy