Z pana na parobka

Co zrobi Lepper, co zrobi Lepper, szeptano w zeszłym tygodniu na sejmowych korytarzach. Co robił Giertych, każdy widział. Każdy też słyszał wyjaśnienie Wierzejskiego, czemu tak słabo wypadł w warszawskich wyborach. Poniżej komitetu Gamonie i Krasnoludki, co z mściwą satysfakcją bez przerwy przypominały mu media. Wierzejski spochmurniał, zaciął się w wypowiedziach, odburknął jedynie komunikatem: wyborcy uznali, że bardziej potrzebny jestem w Sejmie. Giertych, zbity jak pies przez wyborców, a potem w mediach, stale udowadniał swą parlamentarną przydatność. Prosto z delegacji służbowej wpadł na debatę o przemocy, której terminu marszałek Jurek nie ustawił już pod przegranego wicepremiera. Sfrustrowany, pęczniejący od żalu wyładował swą agresję na posłance Jarudze-Nowackiej. Za to, że udzieliła wywiadu miesięcznikowi “Hustler”. Kiedy posłanka trzeźwo zauważyła, że Giertych też musi czytać “Hustlera”, skoro zna ten wywiad, i że właśnie do takich mężczyzn chciała dotrzeć ze swoimi poglądami, wulkan agresji raz jeszcze wybuchł. Frustrat wicepremier zażądał przerwy w obradach, kar regulaminowych dla posłanki. Skończyło się na odesłaniu do Komisji Etyki Poselskiej. Czyli taki parlamentarny Berdyczów. Zbity przez wyborców Giertych udowadnia teraz swą koalicyjną przydatność, ale przypomina też o swojej niezbędności. W czasie wyboru członków Trybunału Konstytucyjnego koalicyjna LPR konsekwentnie wstrzymywała się od głosu. To uniemożliwiło wybór dwóch członków. Jeszcze żyjemy, jeszcze jesteśmy wam potrzebni – płynął czytelny przekaz z ław LPR.
Ale każdy już wie, bo wybory samorządowe bezlitośnie to obnażyły, że LPR nie ma zaplecza w terenie, nie ma struktur partyjnych. Ostatnie sukcesy LPR w czasie wyborów do europarlamentu i ostatnich wyborów parlamentarnych to efekt wyrazistej, ostrej postawy w poprzednim Sejmie. Nagłaśnianej przez niechętne lewicy media. Dziś Giertych na przychylność mediów liczyć już nie może. Nawet tych propisowskich. Te malują go jako złego, trudnego koalicjanta, którego cywilizować musi dobry, odpowiedzialny prezes-premier Jarosław.
Wybory samorządowe ujawniły, że LPR to tylko frakcja parlamentarna, grupa posłów niezbędnych PiS do utrzymania większości parlamentarnej. Następne wybory pokażą, czy PiS wchłonie LPR, czy partia Giertycha wróci do opozycji, czy może przeczołga się do Sejmu i znów będzie handlować swymi poselskimi zasobami.
Giertych skazany jest na służbę prezesowi-premierowi Jarosławowi, na pogardę mediów. Ale co zrobi Lepper? Kiedy zacznie warcholić? – szeptano po korytarzach sejmowych.
Lepper zniknął, lecz nikt głośno o to nie chciał pytać, bo wraz ze zniknięciem pojawiły się w prasie kondolencje współczujące wicepremierowi, informujące przy okazji o śmierci jego brata. Lepper zatem mógł zniknąć z życia politycznego, chociaż w Sejmie rzadko kto wierzył, że śmierć brata dla polityka tak intensywnego może być powodem tak długiej nieobecności na scenie politycznej, czyli w mediach.
Media przecież wykreowały Leppera. On znakomicie czuje media, gra z nimi, potrafi je wykorzystać. To dzięki nim krajowi komentatorzy uwierzyli w siłę i popularność Samoobrony. I znów rzadko kto chciał słyszeć, że Samoobrona nie ma terenowych struktur i traci poparcie na wsi i w miasteczkach. Bo tam konsekwentnie wślizguje się i umacnia PiS. I chociaż wszyscy chcieli wierzyć, że przedwyborcze sondaże dla Samoobrony są niedoszacowane, to wynik okazał się gorszy od najgorszych sondaży. Wieś nie fascynuje się obietnicami rządzącego już długo Leppera. Wybrała PSL.
Co zrobi teraz Lepper? Kiedy zacznie warcholić, kiedy przejdzie do opozycji w sposób wybuchowy i spektakularny? Bo Giertych może być parobkiem u Kaczyńskich, jemu już nic nie zaszkodzi. Ale przywódca wolnych chłopów? Zwłaszcza że media, gdy tylko skończy się okres żałobnej ochrony, zbiją Leppera jak psa. Odreagują hołdy, jakie niedawno mu składały. Nikt tak nie jest smaczny medialnie do skopania jak przegrany lider.

PS Zapraszam do czytania mojego bloga na portalu internetowym Wirtualna Polska.

Wydanie: 47/2006

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy