Witaj, żółty bracie

Europa pierniczeje, wymiera. I ta stara, wcześniej zunifikowana, i młodsza właśnie przyjęta. W Polsce za lat 20 będzie nas o 2 mln mniej i o 6 mln do emerytur więcej. O tym wszyscy chyba już wiedzą, ale niewielu z tym problemem chce się zmierzyć. Nawet jeśli strategia lizbońska, jutrzenka unioeuropejskiego dobrobytu, może się nie udać, właśnie ze względu na zestarzenie materiału, czyli unioobywateli. Stare, spasione koty nie będą w stanie konkurować z ekspansywnymi Chinami ani stale regenerującymi się przez wysoki przyrost naturalny i migrację USA.
Europa pierniczeje, ale zamyka się przed młodymi, licznymi, ekspansywnymi, lecz biednymi. W zeszły czwartek ataki terrorystyczne w Londynie ostudziły angielskie poparcie dla akcesji Turcji do UE. Wcześniej niemieckie antytureckie fobie, francuskie obawy przed odradzającym się walczącym islamem blokowały skutecznie tureckie nadzieje i aspiracje. Teraz będzie gorzej. Każdy śniady, jak w Moskwie, to potencjalny podkładacz bomb.
A bomba demograficzna już została odpalona. Z powolnym, lecz działającym zapłonem. Węgry, Bułgaria od lat nie mogą przekroczyć wymarzonych przez miejscowych nacjonalistów 10 mln. Republiki nadbałtyckie, Słowenia są mniejsze ludnościowo niż przeciętne prowincjonalne miasto w Chinach czy Indiach. Zasobne, aspirujące do UE kraje, takie jak Turcja i Ukraina, zostały wysłane do przedpokoju bogatej wspólnoty. Czy UE wezwie swych obywateli do patriotycznego czynu demograficznego?
Doświadczenia polskie z ostatnich 15 lat w stymulowaniu wzrostu demograficznego są żałosne. Apele kościelne, nędzne becikowe uchwalane, nierzadko bezprawnie, przez katoprawicowych radnych przyrostu nie wywołały. Ostatni wyż demograficzny to ten z lat 80., efekt stanu wojennego i ponurych programów w TVP. Niestety, gen. Jaruzelski i WRON drugi raz już tak substancji narodowej nie wzmocnią. A jeśli premierem będzie Jan Maria Rokita, bezdzietny, i przeforsuje program obniżenia podatków 3 razy 15, czyli obniżenia podatków bogatym, a podwyższenia biednym, do tego podwyżki VAT na żywność i lekarstwa, to nawet biedni w RP jeszcze dzietni nie zechcą się rozmnażać. I kto zapracuje na emerytury teraz pracujących?
Unia Europejska zamierza zaostrzyć kontrole wobec migrantów. To zrozumiałe, stare kraje UE mają już dość dzielenia się bogactwem z nowoprzyjętymi. Obawiają się migrantów niezasymilowanych, kontestującego islamu. Polska nie ma polityki migracyjnej, ale powinna przeciwstawić się zamykającej się Europie. Nie ma powodów, aby nie przyjmować do nas migrantów z Ukrainy, Białorusi, Rosji i Mołdawii. Nie ma barier kulturowych, językowych ani potencjalnych wojen religijnych. Nie ma też obaw, że dana mniejszość będzie popierać dążenia do oderwania części Polski. Podobnie powinniśmy otworzyć się na migrantów z Wietnamu, Chin. Ci na pewno nie są bazą dla Al Kaidy, a tradycje konfucjańskie każą im szanować każdą władzę. Nie zintegrują się z Polakami, ale mogą być cennymi, rozwijającymi nasze państwo środowiskami. Gdyby kierować się badaniami OBOP z maja 2005 r., okazałoby się, że większość obywateli PR akceptuje migrantów, choć wielbi państwo jednonarodowe. Im bardziej wykształceni są ankietowani, tym zwiększa się poziom akceptacji migrantów. Jeśli wierzyć strategom lizbońskim warunkującym przyszłość i dobrobyt UE od wzrostu wykształcenia i mobilności społeczeństwa, to rzeczywiście bez Ukraińców, Ruskich i Wietnamczyków przyszłość nam się nie uda. Tylko wpierw musimy podzielić się z nimi naszą odrobiną luksusu.

Wydanie: 28/2005

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy