Czy telewizja publiczna może być apolityczna i obiektywna?

Czy telewizja publiczna może być apolityczna i obiektywna?

Andrzej Skworz, redaktor naczelny miesięcznika „PRESS”
Jest to możliwe i niezbędne, ale nawet pod władzą PO i PSL nie nastąpi. Politycy jak lisy sami nie opuszczą kurnika, bo wydaje im się, że dzięki telewizji można wygrać wybory. Tylko wyborcy mogą rozwiązać tę sytuację, rozliczając polityków z ich obietnic, w tym z wprowadzenia standardów mediów publicznych, ale takich świadomych wyborców jest zaledwie 15%.

Monika Olejnik, dziennikarka telewizyjna i radiowa
Nie sądzę, by mogła być mniej tendencyjna, czego mamy mnóstwo przykładów każdego dnia, jak choćby fakt pominięcia w głównym serwisie TVP wiadomości o śmierci Macieja Kuronia. W mojej ocenie TVP już dawno przestała być publiczna; tylko udaje telewizję publiczną, ale serwuje widowiska, gdzie występują gorszący pseudoartyści, po to tylko, aby była wysoka oglądalność. Ambitniejsze filmy przesuwa się na późną noc. Tam, na ulicy Woronicza 17, są jakieś podziemne żyły, które sprawiają, że żaden prezes nie jest w stanie sprawić, by coś się zmieniło na lepsze. TVP wciąż wygląda tak jak w czasie niedawnej kampanii wyborczej, kiedy nagminne było łamanie ramówki tylko po to, by pokazać jakieś konferencje PiS. Przy obecnym zarządzie TVP nie będzie ani apolityczna, ani obiektywna. Dopóki w radzie nadzorczej nie będzie prawdziwych autorytetów medialnych, ale jacyś \”cukiernicy\” wysyłani przez ugrupowania, których już zresztą nie ma na scenie politycznej, nie ma szans na zmiany.

Andrzej Kwiatkowski, komentator TVP
Telewizja publiczna może i powinna być apolityczna i obiektywna. Czy taka będzie, zależy od szefów tej firmy i od dziennikarzy. Od szefów (zarządu i dyrektorów anten), bo to oni wysyłają sygnały, czego od autorów programów i dziennikarzy oczekują. Obiektywizmu i rzetelności czy stronniczości i realizacji doraźnych celów politycznych. Czy zatrudniają fachowców, którzy mają pozycję zawodową i własne zdanie, czy amatorów gotowych spełniać ślepo polecenia. Czy władze telewizji publicznej mogą być apolityczne? Nie, bo są powoływane przez polityków. Tak będzie dopóty, dopóki to politycy będą decydowali o składzie KRRiTV, składzie rady nadzorczej i zarządu TVP. Jeśli uda się w tej sprawie coś zmienić, będzie to pierwszy krok do apolitycznej i obiektywnej telewizji publicznej.

Krzysztof Teodor Toeplitz, medioznawca, publicysta
Jest to mało prawdopodobne. TVP może starać się być obiektywna, uczciwa i prawdomówna, ale nie wygląda na to, by udało się uniknąć wpływu kolejnych rządów na system telewizyjny. Myślę, że na przeszkodzie temu stoi układ sił politycznych. Niemcy, zwłaszcza w Bawarii, już dawno zrezygnowali z żądania, by regionalna telewizja publiczna była ponadpartyjna, i tam ten, kto przejmuje rządy, tworzy telewizję według swojego modelu. Jest to rozwiązanie głęboko realistyczne. W Polsce opowiadamy sobie złudnie, że uda się jakoś z tego wymanewrować. Jedyny system, który można uznać za ideał, to system brytyjski, w którym członków rady zarządzającej mediami wybiera królowa i są to funkcje dożywotnie. Gdzie indziej kolejne zmiany są kolejnymi trzęsieniami ziemi. I z tym trzeba się pogodzić.

Iwona Śledzińska-Katarasińska, posłanka PO
To wszystko zależy od dziennikarzy, od siły ich charakterów, a także od szefów telewizji. Polityką jest wszystko i nie ma nadziei na uwolnienie się od niej w komentarzach, informacjach, w układaniu programu. Telewizja może być obiektywna i rzetelna, ale od polityki się nie uwolni. Może natomiast starać się uwolnić od wpływu polityków, choć to się u nas jeszcze nikomu nie udało. Jeszcze się taki nie urodził, kto zadbałby o uwolnienie mediów od wpływów partii politycznych.

Prof. Marek Jabłonowski, politolog, historyk, dyrektor Instytutu Dziennikarstwa UW
To wszystko zależy od ludzi, którzy tam pracują. W telewizji jest tak jak np. w naukach historycznych, obiektywizmu nie ma żadnego, bo każda epoka i każde pokolenie pisze i odczytuje historię swego kraju po swojemu. Wszystko więc zależy od konkretnych ludzi, konkretnych dziennikarzy, którzy to, co robią, opatrują swoim nazwiskiem, firmują programy informacyjne i publicystyczne. Od ich postawy zdecydowanie uzależniam obiektywizm i rzetelność TVP.

Tomasz Raczek, publicysta, krytyk, wydawca
Telewizja nie będzie publiczna, jeśli decyzje o niej będą podejmowali reklamodawcy i politycy, bo obie strony są równie toksyczne. Reklam w telewizji publicznej w ogóle nie powinno być. Nie powinni też o pieniądzach decydować politycy. Z kolei pieniądze od widzów są w naszych warunkach nie do ściągnięcia. Przed laty BBC, najlepsza telewizja na świecie, potrafiła sobie poradzić z abonamentem, nakładano potężne mandaty na niepłacących, ale nawet w Anglii to się załamało. Dziś zatem apolityczność i niezależność TV jest sprawą czysto abstrakcyjną. Telewizję trzeba sprywatyzować, zostawić jeden kanał publiczny, na który należy pobierać środki z jakiegoś podatku, np. od dystrybutorów.

Wydanie: 1/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy