Czym jest prawica, czym jest lewica

Czym jest prawica, czym jest lewica

Prof. Walicki jest reprezentantem realizmu i racjonalizmu, wartości wymierających i usuwanych w niebyt, a charakterystycznych dla demokracji i państwa prawa

Z niezwykłym zainteresowaniem przeczytałem w 23. numerze „Przeglądu” materiał prof. Andrzeja Walickiego zatytułowany „Polska droga od komunizmu”. Profesor, jak niewielu już w Polsce uczestników życia publicznego (m.in. B. Łagowski, K. Modzelewski, A. Romanowski czy J. Widacki), jest reprezentantem realizmu i racjonalizmu, wartości wymierających, upadających, poszarzałych i usuwanych w niebyt. A charakterystycznych dla Oświecenia oraz współczesnej demokracji i państwa prawa.
Do niewątpliwie cennych i godnych upowszechniania w naszym społeczeństwie przemyśleń prof. Walickiego chciałbym dodać kilka refleksji, do których skłania lektura uwag tego wielkiego polskiego myśliciela.
1. Trzeba jasno mówić o tym, że Polska Ludowa była państwem polskim, nie żadną Generalną Gubernią czy krajem „pod zaborami”. Miała oczywiście ograniczoną suwerenność, ale z czasem – i to jest zasługa kolejnych ekip kierowniczych PZPR po październiku ’56 – zakres owej suwerenności się poszerzał. Tego „lewica” postpezetpeerowska nie artykułowała, moim zdaniem, dość wyraźnie i nie przeciwstawiała się totalnej deprecjacji wszelkich dokonań poprzedniego okresu (ot, choćby numeracja Rzeczypospolitych…).
2. Gloryfikacja elit postsolidarnościowych i ich dokonań w przedmiocie „odzyskania niepodległości” (przez nich samych) ma wyraźny charakter mitomański, nawet millenarystyczny, by nie rzec „chiliastyczny”; przy okazji mitologizuje się osiągnięcia opozycji demokratycznej w okresie PRL, zaczerniając prawdziwy obraz sytuacji społeczno-politycznej. M.in. nikt przy okazji rocznicy 4 czerwca nie wspomina, ile głosów zebrali poszczególni członkowie najwyższych gremiów partyjno-państwowych umieszczeni na tzw. liście krajowej (odrzucona ona została en bloc) – ówczesny premier M.F. Rakowski dostał w skali kraju ok. 8 mln głosów…
Elity „S” wspominają tęsknie swą działalność opozycyjną w PRL (naturalność ludzkiego jestestwa i pamięci), a ten sam manewr mentalny u ludzi z estymą wspominających PRL nazywają „sieroctwem po PRL” czy „nostalgią za przeszłością”. To zwyczajny faryzeizm i nieuczciwość intelektualna.
Warto podkreślić, że ograniczone do „swoich” uczestnictwo głównych architektów przełomu 1989 r. w tegorocznych obchodach było wyraźnym dysonansem ze strony rządzących dziś Polską elit postsolidarnościowych: nie zaproszono na nie bowiem ani gen. Jaruzelskiego, ani gen. Kiszczaka, a z zagranicy pominięto (i to jest grubiaństwo i małość organizatorów tych obchodów) M. Gorbaczowa, bez którego prawdopodobnie niewiele by się w Europie Środkowej wówczas zmieniło. Przy obecności tych postaci obchody na pewno zyskałyby na splendorze, pokazałyby, iż rządzące polską elity nie są zaściankowe i patrzą dalej niż ich koniuszek nosa.
3. Takiego spojrzenia zabrakło też lewicy w 20-leciu III RP, a co charakteryzowało elity „S” będące u władzy: brak empatii dla „Innego”, czyli w efekcie antyobywatelskość i typowy (według nomenklatury K.R. Poppera) trybalizm plemienny. Tych, co stali „przy PRL” i uważali ją za państwo swoje, bo polskie, sprowadzono do podklasy obywateli gorszej kategorii, dawano im do zrozumienia, że tylko przyjęcie pokutnego wora może wydobyć ludzi dawnego reżimu z otchłani niebytu. Arogancja tych elit – „my wiemy najlepiej, my wam powiemy” czy „wam mniej wolno” (a wtedy komuś, czyli swoim, naszym, wolno więcej: tu jest widoczny m.in. ów trybalizm plemienny) – była typowa.
Na koniec odnosząc się do rozważań prof. Walickiego na temat wartości lewicowych, chciałbym odwrócić ten tok rozumowania Pana Profesora i spróbować określić, co charakteryzuje prawicę:
1. religianctwo i manifestacyjny udział symboli religijnych w życiu publicznym (konserwatyzm obyczajowo-mentalny),
2. przewaga tradycji nad postępem i zmiennością (antymodernizm),
3. indywidualizm kosztem wspólnotowości (ludzie to gatunek stadny, bez naszej grupowości nigdy byśmy nie przekroczyli jako gatunek kręgu „kultury szympansa”, a wybujały indywidualizm prowadzi przeważnie do egoizmu i sybarytyzmu),
4. przewaga „narodu” nad „społeczeństwem” (antyobywatelskość i omnipotentne traktowanie państwa narodowego jako clou rozwoju ludzkości),
5. miłość „swojskości” kosztem „inności”.
Moim zdaniem to, co przeciwstawne i zwalczane z tych pozycji, jest lewicą. Tak wynika z historii i rozwoju gatunku ludzkiego. I czy na kanwie wymienionych predylekcji prawicy (będącej antytezą lewicy) i spoiwa lewicy według prof. Walickiego któraś z polskich partii zasługuje na miano lewicowej?

Radosław S. Czarnecki, Wrocław

Wydanie: 25/2009

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy