Czytanie ze stoperem

Czytanie ze stoperem

Żeby nauczyć się szybkiego czytania, musimy odzwyczaić się od powtarzania w myślach czytanych wyrazów

Czytanie to sprawność umysłowa, którą można doskonalić. A skoro można ją trenować, można także urządzać zawody. Tak zwane intelektualne dyscypliny, jak brydż i szachy, zdobyły już renomę, a także liczne rzesze zwolenników i sympatyków. I choć przyznanie im miana sportu może niektórych dziwić, to wyłonienie zwycięzcy zawodów nie budzi dyskusji. A jak wyłonić mistrza szybkiego czytania? Nie wystarczy przecież wręczyć zawodnikowi tekst i – gdy się z nim upora w oszałamiającym tempie – uwierzyć mu na słowo, że rzeczywiście go przeczytał.
Wbrew pozorom reguły rządzące turniejami szybkiego czytania nie są zbyt skomplikowane. Zawodnicy mają za zadanie przeczytać otrzymany tekst w jak najkrótszym czasie, a następnie odpowiedzieć na możliwie największą liczbę pytań. W ten sposób łatwo sprawdzić, czy czytający zrozumiał treść i cokolwiek z niej zapamiętał.
Gdy już zafascynowani widokiem osób czytających z zawrotną prędkością zapragniemy pójść w ich ślady, warto wiedzieć,

od czego zacząć.

Po pierwsze, trzeba znaleźć nauczyciela. Szybkie czytanie staje się coraz popularniejsze i coraz łatwiej znaleźć tego typu kursy. Szkolenia są oparte na różnych teoriach metodycznych. Z pewnością każda metodyka i każdy, nawet najgorszy trener, przyśpieszą nasze tempo czytania. Warto jednak zwrócić uwagę na to, kiedy metoda została opracowana – dwa lata, dwa miesiące, a może dwa tygodnie temu – czy jest udoskonalana i jakie wyniki osiągają najlepsi kursanci, np. czy biorą udział w mistrzostwach i czy są w pierwszej dziesiątce w Polsce.
Naukę szybkiego czytania zaczynamy od… obliczenia tempa, z jakim obecnie przyswajamy słowo drukowane. Bo jak inaczej ocenić, czy robimy postępy? Siadamy więc ze stoperem w ręku i czytamy. A potem rachunek jest prosty: liczbę słów w tekście mnożymy przez 60 sekund i dzielimy przez czas czytania w sekundach. Możemy również policzyć tzw.

współczynnik efektywnego czytania.

W tym celu mnożymy liczbę słów czytanych na minutę przez współczynnik zrozumienia, czyli procent prawidłowych odpowiedzi na pytania dotyczące treści tekstu – np. 12 odpowiedzi prawidłowych na 20 możliwych to 0,6, 10 odpowiedzi prawidłowych to 0,5.
Potem pozostaje już tylko uwierzyć we własne siły i codziennie wykonywać żmudne ćwiczenia. Pozbycie się nawyków, które zmniejszają tempo czytania (takich jak na przykład subwokalizacja, czyli powtarzanie w myślach czytanych słów), to ciężka praca, ale na pewno warto ją podjąć.

Za tydzień w „Przeglądzie” znajdą państwo przykłady prostych ćwiczeń, od których zaczyna się naukę szybkiego czytania, a o swoich wyczynach opowiedzą mistrzowie.

kd
współpraca Tadeusz Buzarewicz

 

Wydanie: 44/2001

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy