Dlaczego Giertych nie powinien być ministrem edukacji?

GOŚĆ „PRZEGLĄDU”

Dlaczego Giertych nie powinien być ministrem edukacji?

Moim zdaniem, dokładnie z tego powodu, dla którego jemu tak na tym zależy. Przecież Giertych w targu o wejście do koalicji domagał się właśnie tego resortu nie dlatego, że ma akurat genialny pomysł na dofinansowanie szkół i nauczycieli albo na inne kłopoty oświaty, których nie brak. O takich jego projektach nic jakoś nie słychać – no, poza gromko zapowiadanym wykorzenieniem przemocy i narkotyków, warto by wiedzieć, jak zamierza to uskutecznić. Bez wątpienia jednak głównym, a może nawet jedynym powodem jego upierania się przy edukacji była chęć poddania szkolnictwa ideologicznej kurateli jego endeckiej mości. I to właśnie jest powodem, który nakazuje sprzeciwiać się tej nominacji aż do skutku – to jest tak długo i stanowczo, aż PiS poczuje, że mu się ten interes nie opłacił.
I oto wypada przyznać, że jest i dobra strona tej nominacji. Ta mianowicie, że młodzież, studenci, nauczyciele, inteligencja sensu largo – wszyscy nagle poczuli, że tego już za wiele. Że nie można dać sobą poniewierać. Jeśli ten odruch sprzeciwu utrzyma się i przybierze skuteczne formy, to będziemy mogli powiedzieć, że Kaczyńskiemu i Giertychowi – ich transakcji – zawdzięczamy przebudzenie się już nie odruchu, ale ruchu obywatelskiego.
Liga najwyraźniej bardzo się tego boi: świadczy o tym poparta przez Giertycha reakcja pana posła Wierzejskiego na protesty, przypisująca ich inspirację mafii narkotykowej i pedofilom. Jest to reakcja całkowicie w stylu ubecko-partyjnej kampanii prasowej w marcu 1968 r. W takim właśnie stylu pisały wtedy gazety i szczekała telewizja o „inspiratorach” ruchu studenckiego. Na szczęście pan Wierzejski i jego wszechpolscy koledzy nie mają jeszcze monopolu na wypowiedzi w Polsce.

Czytaj też „Pięć najnowszych kłamstw ministra Giertycha” – s. 16

 

Wydanie: 21/2006

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy