Dlaczego Jerzy Buzek jest najdłużej urzędującym premierem RP?

Dlaczego Jerzy Buzek jest najdłużej urzędującym premierem RP?

Jolanta Szymanek-Deresz,
minister, szefowa Kancelarii Prezydenta RP
Przetrwanie kadencji to nie wszystko, czego można oczekiwać po premierze. Liczą się efekty działania rządu. Buzek usilnie starał się o przetrwanie, a były sytuacje, które mogły zakończyć się ustąpieniem rządu. Utrzymanie się na stanowisku wymagało odpowiedniej osobowości i odpowiedzialności, która albo nakazuje ustąpić w obliczu nierozwiązanych problemów, albo – uważając, że się je naprawi – pozostać. Premier wyraźnie zabiegał o to, by pozostać. Czym to było podyktowane? Mogę się najwyżej domyślać. Zwykle rozpad rządowej koalicji kończy się dymisją premiera, w tym wypadku jego przetrwanie mogło być próbą uchronienia nas przed jeszcze większym kryzysem.

Jan Olszewski,
lider ROP, b. premier
Na ten fakt złożyła się wyraźna większość AWS w wyborach. Myślę, że także pewne cechy Jerzego Buzka, które mogłyby być traktowane z punktu widzenia polityki państwa jako niespecjalnie korzystne, ale uwidocznione w stylu prowadzenia rządu, zapewniają możliwość przetrwania w najróżniejszych ryzykownych sytuacjach przez cztery lata. Ważne są też kompromisy. Nie oceniam ich wartości ze strony społecznej, ale jedynie stosunków międzyludzkich i w samym układzie rządowym.

Józef Oleksy,
b. premier, SLD
Po pierwsze, dlatego że był to rząd mniejszościowo-większościowy, bo Unia Wolności formalnie opuściła koalicję, ale de facto istniała nadal większość matematyczna i jej poparcie mniej lub bardziej skryte. Po drugie, opozycja nie miała możliwości skompletowania rządu, nawet się do tego nie paliła, jej krytyka była merytoryczna, zaś jej celem nie była zmiana rządu, lecz kontrolowanie jego polityki. Po trzecie, Jrzy Buzek okazał się niezwykle odporny na komplikacje i przetrwał wiele zawieruch wewnątrz AWS. Po czwarte, Buzek na tle Mariana Krzaklewskiego był bardziej akceptowalny dla szerokiego otoczenia. I po piąte, nikt nie dążył do jego obalenia. To polski fenomen, że tak długo przetrwał premier kierujący tak złym, skłóconym i słabym rządem.

Mieczysław F. Rakowski,
b. premier, redaktor naczelny miesięcznika „Dziś”
Zależało to nie tyle od cech osobistych, ile od uwarunkowań politycznych. Działanie rządu było rozciągnięte w czasie, a premierowi sprzyjała zapowiedź, że rząd będzie reformował państwo w kierunku korzystnym dla społeczeństwa. Nie bez znaczenia był fakt, że kierujący rządem z tylnego siedzenia Marian Krzaklewski kumulował na sobie niezadowolenie, zaś większość sejmowa nie była zainteresowania skróceniem kadencji rządu.

Prof. Andrzej Rychard,
socjolog, Uniwersytet Warszawski
Na pierwszy rzut oka występuje tu niespójność, bo rząd mający bardzo niskie oceny miał zarazem najdłużej urzędującego premiera. Wynika z tego, że w ocenach politycznych nie należy kierować się tylko badaniami sondażowymi. W przypadku Jerzego Buzka zabrakło pewnie alternatywnej kandydatury, a także mechanizmu wyłonienia następcy z układu rządzącego i z poza niego. Wewnętrzne cechy Buzka, takie jak trudność w podejmowaniu szybkich decyzji, wiele go kosztowały, ale zarazem przynosiły zysk, bo stwarzały obraz polityka dążącego do konsensusu, raczej spajającego niż rozbijającego swym niezdecydowaniem. W rozrywanym kłótniami obozie rządzącym okazał się politykiem mało konfliktowym. Ktoś wyraźniejszy byłby chyba mniej sprawny. Brakowało również motywacji i możliwości z zewnątrz, by skrócić tę kadencję. Jej trwałość to nie tylko wynik szczególnych zdolności, ale i zbiegów okoliczności, jednak niskie oceny rządu każą patrzeć nań z uwagą. Ciekaw jestem, co za pięć lat przeważy: czy te notowania, czy fakt, że był to rząd długotrwały.

Janusz Majcherek,
publicysta „Rzeczpospolitej” i „Tygodnika Powszechnego”
Na długość pełnienia przez Jerzego Buzka funkcji premiera wpłynęła nowa konstytucja, umacniając pozycję szefa rządu i utrudniając jego usunięcie przez wymóg tzw. konstruktywnego wotum nieufności. Choć jego zaplecze polityczne bardzo się skurczyło, żadna grupa obozu rządzącego nie jest zainteresowana odwołaniem Buzka ani nie potrafi zaproponować kogoś innego. Opozycja zaś nie jest dość liczna.

Prof. Wiesław Władyka,
politolog, Uniwersytet Warszawski
Odpowiedź jest czysto polityczna, wynikająca z faktu, że układ polityczny działał wystarczająco sprawnie i pozwolił przetrzymać całą kadencję. Nie było też okoliczności do wcześniejszej zmiany premiera. Istnieje też powód interpretacyjny, wydaje się bowiem, że poza obozem rządzącym nie wytworzyła się żadna koncepcja personalna zastąpienia Jerzego Buzka kimś innym, wywodzącym się ze środowiska AWS. Dziwny tandem polityczny Krzaklewski-Buzek funkcjonował trwale ze względu na cechy osobowości premiera, i dzięki Marianowi Krzaklewskiemu premier przetrwał. W ostatnim okresie, po wyjściu UW z rządu, opozycja, głównie SLD, też nie zabiegała o zmianę, a można sobie wyobrazić scenariusz silniejszego nacisku i przeobrażenia układu. Nie robiono tego jednak, przewidywano bowiem, iż dotrwanie z konieczności słabego premiera i rządu przekuje słabość w siłę zwycięstwa SLD. Powyższe czynniki spowodowały, że rząd Jerzego Buzka dotrwał do końca kadencji.

Krzysztof Skowroński,
dziennikarz radiowy
Każdego roku powód przetrwania był inny. W pierwszym przetrwał dzięki naturalnej sympatii, jaką budził, w roku drugim – z powodu siły Mariana Krzaklewskiego, trzeci rok – z powodu ambicji Krzaklewskiego, który chciał zostać prezydentem. Ten okres nazwałbym szachmatami Mariana Krzaklewskiego. Wreszcie czwarty rok Jerzy Buzek przetrwał dzięki rozkładowi obozu postsolidarnościowego.

Wydanie: 39/2001

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy