Dlaczego kobiety żyją dłużej

Dlaczego kobiety żyją dłużej

W 2006 roku po raz pierwszy w dziejach kobiety żyją dłużej od mężczyzn we wszystkich krajach świata

Zaraz po blondynkach, policjantach i politykach, największą popularnością cieszą się w naszym kraju kawały o babie, co to przyszła do lekarza. W krzyżu ją łamie, głowa jej pęka. I tak można opowiadać bez końca. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że to nie panie, ale panowie powinni stać się stałymi bywalcami poradni medycznych. Bo Polki, choć narzekają, żyją średnio o ponad osiem lat dłużej od Polaków. – Dlaczego? Są bardziej wsłuchane w swój organizm, są pod stałą kontrolą ginekologa. Tymczasem mężczyźnie do 30. roku życia wydaje się, że jest niezniszczalny. Jest twardzielem lub ignorantem, dopóki nie dostanie zawału serca – mówi Piotr Mosak, psycholog. – A co się tyczy kawałów, to jeśli kobiety nie popadają w hipochondrię, chodzenie do lekarza wychodzi im tylko na dobre.
Kayah w jednej ze swoich kultowych piosenek śpiewa: „Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień, pewnie byłabym supermanem, tyle o kobietach wiem. Jestem jedną z nich”. Kobieta w roli supermanki? Nie ma w tym nic dziwnego. Bo to panie dłużej cieszą się dobrym zdrowiem, rzadziej zapadają na poważne choroby, częściej unikają nie tylko błahej grypy, ale i poważnego nowotworu. Dowód? Wystarczy trochę statystyki. Kobiety stanowią ponad połowę ludności Polski. Na 100 mężczyzn przypada 106 kobiet. Jednak nadwyżka liczebna pań występuje dopiero w grupie wiekowej 40-44 lata. Od tego wieku zwiększa się też gwałtownie. Wśród osób, które skończyły 65 lat, na 100 mężczyzn przypada już ponad 160 kobiet.
To długość życia. Niewiele lepiej jest z jego jakością. Z raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że obecnie Polacy żyją w zdrowiu przeciętnie 64,3 lata. Z czego u panów problemy zaczynają się koło 62. roku życia, a u pań znacznie później. Płeć piękna prawdziwe powody do narzekań zaczyna mieć dopiero po skończeniu dokładnie 66 lat i sześciu miesięcy.
Owszem, różnice w długości życia można tłumaczyć na wiele sposobów. A to, że ciągle ponad dwa razy więcej jest palaczy niż palaczek. A to, że mężczyźni zdecydowanie chętniej i częściej zaglądają do kieliszka, lubią jeść dużo i tłusto, rzadko przechodzą na diety, nie w głowie im fitness i dbanie o linię. – Kobiety częściej przebywają w swoim gronie, uczą się od siebie, dzielą zmartwieniami i radami. Mężczyźni natomiast od małego wychowywani są tak, że ze wszystkim mają sobie radzić sami, a jakakolwiek forma wyżalenia się uważana jest z góry za „niemęską”. I ten właśnie brak możliwości wygadania się powoduje, że mężczyźni często tłumią w sobie złe emocje, a stres zżera ich od środka – przekonuje Piotr Mosak. Do tego można by jeszcze dorzucić stresujący tryb życia i ciężką pracę. Zaraz jednak podniosłyby się głosy, że to czysta teoria i w dobie powszechnego równouprawnienia panie pracują równie intensywnie zawodowo, a często nawet ciężej od swoich ojców, mężów i synów. Co gorsza, przejmują też sporo szkodliwych nawyków, uważanych dotąd za typowo męskie.
Tymczasem rok 2006 przejdzie do historii ze szczególnego powodu. Oto okazało się, że po raz pierwszy w dziejach kobiety żyją dłużej od mężczyzn we wszystkich krajach świata, nawet w najuboższych. W czym więc tkwi tajemnica kobiecej długowieczności i co sprawia, że słaba płeć w zdrowiu dożywa sędziwej starości? Chwila, moment! Jaka słaba płeć? No, chyba że ktoś miał na myśli mężczyzn!

Kobiecy wskaźnik dobrobytu
Oczekiwana długość życia kobiet jest wskaźnikiem dobrobytu każdego członka danego społeczeństwa, napisali brytyjscy naukowcy z uniwersytetu w Sheffield z zespołu badawczego prof. Danny’ego Dorlinga. Specjaliści z Sheffield przeanalizowali dane WHO oraz fakty z dokumentacji „World Factbooks” amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej. Już w 2002 r. WHO doszła do wniosku, że tylko w sześciu krajach oczekiwana długość życia kobiet jest krótsza niż mężczyzn. Były to Nepal i Bangladesz w Azji oraz Botswana, Lesoto, Zimbabwe i Suazi w Afryce. Rok później te państwa znikły z listy WHO, pojawiły się za to na niej Niger, Katar oraz Malediwy. Według danych CIA, w 2006 r. także w tych ostatnich państwach kobiety żyją dłużej niż mężczyźni. Zdaniem Dorlinga, to wyjątkowe wydarzenie, chociaż prawdopodobnie zostanie zignorowane. Przed prawie 30 laty ogłoszono wśród wielkich fanfar wytępienie wirusa ospy. Ale kiedy pojawiła się pewność, że kobiety mogą wszędzie żyć dłużej od mężczyzn, środki masowego przekazu milczą. Być może dlatego, iż ten fakt wydaje się oczywisty…
W zamożnych krajach Zachodu przedstawicielki płci pięknej statystycznie umierają później niż mężczyźni od dziesiątków lat. W Szwecji ten fenomen pojawił się już w 1751 r., w Danii w 1835, w Anglii w 1841, w Holandii w 1860, we Włoszech w 1889 r., w innych krajach europejskich w latach 90. XIX stulecia. Ale w ubogich państwach rozwijających się ciąża, rodzenie dzieci i powikłania okołoporodowe przy braku opieki lekarskiej były dla kobiety największym ryzykiem. To zjawisko występuje do dziś i znacznie skraca życie Afrykanek i Azjatek. W Wielkiej Brytanii wskaźnik zgonów związanych z macierzyństwem wynosi od 6 do 10 na 100 tys. (to przeważnie kobiety ciężarne, zabite w wypadkach drogowych i innych). Ale w Etiopii wskaźnik ten wynosi 1 tys. na 100 tys., w Bangladeszu zaś aż 1,8 tys. na 100 tys. Pół miliona kobiet w ubogich krajach umiera rocznie na skutek ciężkiej pracy i niedożywienia podczas ciąży, jak również w następstwie narodzin i powikłań poporodowych. W państwach tych brakuje lekarzy, pielęgniarek, środków medycznych i wykwalifikowanych akuszerek. Sytuacja zmienia się na lepsze, ale bardzo powoli. Studium brytyjskich naukowców wykazało, że w odpowiednich warunkach kobiety żyją dłużej od mężczyzn na wszystkich kontynentach, w różnych kręgach kulturowych i cywilizacyjnych. Od dawna wiedziano, że na trzy, cztery stulatki przypada tylko jeden stulatek. Z najnowszych badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych wynika, że około 14% dziewczynek urodzonych po 2000 r. będzie miało szansę dożyć 100 lat. Przeciętna oczekiwana długość życia obywateli USA wynosiła w 2004 r. 77,9 lat i była większa niż kiedykolwiek przedtem, przy czym przeciętna długość życia dla kobiet wynosiła 80,4 lat, dla mężczyzn – 75,2 lat. Japonki żyją średnio aż 86 lat, podczas gdy Japończycy – 79.

Genetycznie dyskryminowani?
Polska należy do państw, w których silnie zaznacza się zjawisko tzw. nadumieralności mężczyzn, czyli znacznie wyższego natężenia zgonów wśród mężczyzn niż kobiet. Mężczyźni umierają częściej niż kobiety we wszystkich grupach wiekowych, przy czym nadwyżka ta waha się od kilkunastu procent wśród dzieci w wieku 1-4 lata do ok. 300% wśród osób w wieku 20-24 lata. Wszystkie główne przyczyny zgonów są większym zagrożeniem dla mężczyzn niż dla kobiet, a największa różnica występuje w przypadku zgonów z powodu urazów i zatruć. Stanowią one ponadtrzyipółkrotnie większe zagrożenie życia mężczyzn. Różnica w natężeniu umieralności mężczyzn i kobiet wpływa na znacznie krótszą przeciętną długość życia mężczyzn, ustępującą analogicznej przeciętnej dla kobiet. I to mimo ciągle poprawiających się warunków życia. Sytuacja jest szczególnie dramatyczna w dwóch grupach wiekowych panów: 35-44 i 45-54 lata. Tutaj współczynnik umieralności zwiększył się w porównaniu na przykład z 1970 r., a wśród 55-64-latków dopiero w 2001 r. osiągnął poziom niższy niż 30 lat wcześniej.
Mówiąc fachowym językiem statystyki, nadwyżka umieralności Polaków wzrosła od ok. 40% na początku lat 60. do ponad 80% na początku lat 90. I po 2001 r. utrzymuje się na poziomie 79%.
Dla porównania w krajach UE przeciętna nadwyżka umieralności mężczyzn w stosunku do kobiet jest mniejsza i waha się w granicach 65%. – Wszędzie na świecie mężczyźni żyją krócej niż kobiety. Ale dlaczego w Polsce jest to niemal dziewięć lat różnicy? – zastanawia się Piotr Mosak. – Polska jest ciągle krajem przemian. Brakuje nam stabilizacji emocjonalnej i zawodowej. A nonsensów dnia codziennego jest u nas zdecydowanie więcej niż na Zachodzie.
Na co najczęściej umierają Polacy, a z czym skuteczniej walczą Polki? Weźmy choroby układu krążenia. Wprawdzie częściej ich ofiarą padają panie (458 przypadków na
100 tys. ludności, mężczyźni – 441), jednak wynika to głównie z faktu, że kobiety żyją dłużej. – I po wyeliminowaniu czynnika wieku okaże się, że choroby układu krążenia dotyczą głównie mężczyzn – mówi prof. Edmund Waszyński z Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego i Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Lesznie. – Panom brakuje też tej ochrony, jaką biologia dała kobiecie. Chodzi o hormony, konkretnie estrogeny, które zabezpieczają w dużej mierze płeć piękną przed miażdżycą. W tym czasie mężczyźni płacą często wysokie rachunki za niezdrowy styl życia. I nawet gdy któryś pan z czasem się opamięta, rzuci palenie, pożegna z mocnymi trunkami, grzechy młodości będą dawały o sobie znać.
Kolejny na liście zabójców jest nowotwór złośliwy. I znowu okazuje się, że za cel obrał sobie głównie mężczyzn. Chodzi przede wszystkim o raka oskrzeli i płuc. Dalej są choroby układu trawiennego z najpopularniejszą przyczyną zgonu – wszelkiego rodzaju powikłaniami schorzeń wątroby. Panowie też tu dominują, co w pewnym stopniu dałoby się wytłumaczyć stylem życia, czyli papierosami i alkoholem. A co z męską skłonnością do ryzyka, zamiłowaniem do szybkich maszyn mknących po polskich drogach z zawrotną prędkością? Jeszcze na początku lat 90. liczba zgonów z powodu urazów była w Polsce wyższa od średniej dla krajów europejskich aż o 62% w przypadku mężczyzn i prawie 20% w przypadku kobiet. I gdy jeszcze dodać, że owe przyczyny zewnętrzne są zazwyczaj następstwem wypadków drogowych, wszystko nagle staje się jasne!
To jednak nie koniec tej smutnej dla panów wyliczanki. Okazuje się, że genetyka też wyraźnie dyskryminuje płeć brzydką.
– W czym tkwi tajemnica kobiecej długowieczności? To oczywiście wpływ takich czynników jak inna niż u mężczyzn dieta, styl życia, hormony, reakcje na stres. Ale, jak pokazały badania prowadzone w naszym zakładzie, genetyka też ma na ten temat sporo do powiedzenia – przekonuje doc. Ewa Ziętkiewicz z Zakładu Genetyki Molekularnej i Klinicznej Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu. – W ramach ogólnopolskiego projektu badań nad stulatkami porównywaliśmy poziom uszkodzeń materiału genetycznego u stulatków obu płci i u osób między 20. a 80. rokiem życia. Już pierwsze wyniki tych obserwacji są bardzo interesujące. Poziom uszkodzeń chromosomowych rośnie z wiekiem, o czym od dawna wiadomo. Okazało się jednak, że w grupie wiekowej 40-70 lat jest on znacznie wyższy u kobiet niż u mężczyzn, natomiast wśród stulatków różnica ta praktycznie zanika. W związku z tym, że podeszłego wieku dożywa znacznie mniej mężczyzn niż kobiet, może to oznaczać, że kobiecy organizm jest o wiele bardziej wytrzymały i lepiej radzi sobie z dużą ilością gromadzących się z wiekiem uszkodzeń. Natomiast dla mężczyzn te uszkodzenia okazują się zabójcze.

Żyją, bo rodzą?
Z danych WHO wynika, iż kobiety osiągają przeciętną długość życia ponad 80 lat w 34 krajach, jednak mężczyźni – w ani jednym. Przez długie lata naukowcy, dziennikarze i publicyści toczyli dyskusję na temat powodów żeńskiej długowieczności. Z pewnością fenomen ten ma wiele przyczyn. Według niektórych ewolucjonistów, dobór naturalny przystosował organizm kobiety do urodzenia pięciorga-sześciorga dzieci. Współczesne panie zazwyczaj wydają na świat mniej potomstwa lub w ogóle z niego rezygnują (30% Niemek nie ma dzieci i jest to sytuacja w dziejach rodzaju ludzkiego bezprecedensowa). W związku z tym organizm nie zużywa wszystkich sił i „zasobów” przeznaczonych na wielokrotne macierzyństwo. Są one niejako „inwestowane” w dłuższe życie. Ponadto ewolucja ukształtowała kobiety tak, aby mogły nie tylko urodzić dzieci, ale także żyły wystarczająco długo, by je wychować. Co więcej, kobiety otrzymały ewolucyjny bonus na dbanie nie tylko o własne dzieci, lecz także opiekowanie się małymi wnukami. Amerykańscy naukowcy z Harvardu, którzy przebadali wiele osób w wieku powyżej 100 lat, doszli do wniosku, że kobietom w osiągnięciu długowieczności pomaga menopauza, która nie występuje u większości zwierząt. Thomas Perls, geriatra z Harvard Medical School, wskazuje, że menopauza chroni kobiety przed ryzykiem późnej ciąży, która może być dla nich niebezpieczna (powikłania okołoporodowe są bardzo groźne u gatunku ludzkiego, dziecko ma tak dużą główkę, że z trudem przechodzi przez drogi rodne). Menopauza stała się biologicznym mechanizmem ratującym życie. Dlatego panie żyją wystarczająco długo, aby zajmować się dziećmi, a nawet wnukami. Babcie są też w znacznie lepszej formie od szybko starzejących się dziadków…
Grupa brytyjskich badaczy z John Moores University w Liverpoolu zwróciła uwagę na zastanawiający fakt. Podczas gdy 70-letni mężczyźni mają serca 70-latków, w piersiach ich rówieśnic wciąż biją serca 20-letnich dziewczyn. Prof. David Goldspink i jego koledzy przebadali w ciągu 24 miesięcy 250 ochotników w wieku od 18 do 80 lat. Wszystkie te osoby były zdrowe, ale nie uprawiały sportów, nie były aktywne fizycznie. Okazało się, że siła męskiego serca zmniejsza się nawet o jedną czwartą między 18. a 70. rokiem życia, jednakże moc serca kobiecego pozostaje w tym czasie taka sama. Naukowcy ze zdumieniem stwierdzili, że do 70. roku życia mężczyźni tracą jedną trzecią komórek kurczliwych w ścianach mięśnia sercowego, jednakże u kobiet ten zanik nie występuje. Trudno wytłumaczyć przyczyny tego zjawiska. Estrogen, czyli „damski” hormon, chroni serce kobiety. Po menopauzie jego poziom w organizmie gwałtownie spada, a jednak serce kobiety nie doznaje przez to uszczerbku. Panowie mogą poprawić kondycję swego serca, jeśli uprawiają sport. Serce 70-letniego atlety jest równie sprawne jak 20-latki, która nie jest aktywna fizycznie. Tylko że niewielu mężczyzn decyduje się na tak aktywne życie.

Lekarstwo: cechy kobiece
Być może pytanie należałoby postawić inaczej: dlaczego panowie, uważani za „silniejszą” płeć, umierają wcześniej niż kobiety? Z pewnością ewolucja nie wymodelowała samców gatunku homo do opieki nad dziećmi, a zwłaszcza nad wnukami. Mężczyźni zostali przygotowani do walki, do polowań, do zmagań o partnerki seksualne. Dlatego także we współczesnych czasach „zużywają się szybciej”. Wielkim zabójcą jest hormon męski, testosteron. Pobudza on młodych mężczyzn do niebezpiecznych zachowań, szybkiej jazdy samochodem, bójek, przestępstw, alkoholowych eskapad. Kobiety znacznie rzadziej decydują się na tak niebezpieczne dla życia wyczyny. Panie są podatniejsze na depresje, lecz także bardziej odporne psychicznie – prawie 80% samobójców stanowią mężczyźni.
Przedstawicielki płci pięknej zazwyczaj uważniej wsłuchują się w sygnały swego ciała i częściej odwiedzają lekarzy. Zanim mężczyzna zdecyduje się szukać porady lekarskiej, niekiedy jest już za późno. W ciągu dziesięcioleci zmieniła się medycyna, jeszcze na przełomie XIX i XX w. ukierunkowana przede wszystkim na potrzeby mężczyzn w wieku średnim. Obecnie lekarze znacznie więcej uwagi poświęcają dolegliwościom kobiecym, a zresztą panie same szukają odpowiedzi na pytania w fachowych magazynach kobiecych i zdrowotnych, w książkach, internecie. Zazwyczaj żyją aktywniej i odżywiają się zdrowiej niż mężczyźni, preferujący tłustą dietę mięsną, rzadziej też sięgają po alkohol. Panowie realizują się przede wszystkim w pracy, po przejściu na emeryturę czy utracie zatrudnienia często popadają w rozpacz, nie potrafią znaleźć sensu życia i odchodzą – na cmentarz. Kobiety radzą sobie lepiej w takich sytuacjach, spełniają się w opiece nad wnukami, w prowadzeniu domu, znacznie lepiej znoszą też utratę życiowego partnera.
Na szczęście są i pozytywne sygnały. W ostatnich latach luka między długością życia kobiet i mężczyzn w rozwiniętych krajach Zachodu zaczyna się zmniejszać i jest cień szansy, że za kilka dziesięcioleci całkowicie zniknie. W Stanach Zjednoczonych ta różnica jest najmniejsza od 1946 r., a przyczyn tego faktu należy szukać w tym, że kobiety coraz częściej przejmują męski (czytaj: niezdrowy) styl życia. W wielu krajach Zachodu dziewczęta palą więcej niż chłopcy. Z kolei prof. Danny Dorling uważa, że nikotyna może wkrótce znacznie skrócić życie kobiet z krajów Trzeciego Świata. Te regiony globu są obecnie głównym polem ekspansji koncernów tytoniowych. W państwach rozwiniętych panie obejmują też odpowiedzialne stanowiska w świecie polityki, gospodarki, co naraża je na dodatkowy stres i powoduje, że zapadają na typowo męskie dolegliwości układu krążenia. Dlatego prof. Dorling podkreśla: – Jeśli chcemy umierać coraz później, konieczne jest, aby mężczyźni przejmowali nieco cech kobiecych, a nie odwrotnie.

Wydanie: 19/2006, 2006

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy