Dlaczego PiS upiera się przy wysłaniu Anny Zalewskiej do Brukseli?

Dlaczego PiS upiera się przy wysłaniu Anny Zalewskiej do Brukseli?

Dlaczego PiS upiera się przy wysłaniu Anny Zalewskiej do Brukseli?

Dr hab. Rafał Matyja,
politolog, WSIiZ w Rzeszowie
Nie wiem. Najbardziej prawdopodobne jest to, że na jakiejś personalnej szachownicy na Nowogrodzkiej wyszło, że jako minister już się nie przyda, ale powinna zostać nagrodzona za oddanie, z jakim wypełniła misję likwidacji gimnazjów. To ważny sygnał dla innych: jeżeli będziecie lojalni, możecie liczyć na nagrodę w spółce skarbu państwa, co spotkało minister Małgorzatę Sadurską z kancelarii prezydenta Dudy, albo na fotel w Parlamencie Europejskim, który zapewne przypadnie Annie Zalewskiej. Nie będzie to jedyny taki przypadek, wszak małopolską listę PiS otwiera Beata Szydło, a na wysokich miejscach znajdują się Beata Kempa, Jarosław Sellin, Beata Mazurek czy Krzysztof Jurgiel. Komunikat jest prosty: warto być lojalnym.

Maciej Wiśniowski,
Strajk.eu
Dla mnie sprawa jest oczywista – Anna Zalewska tak dalece zepsuła podległy jej resort, w sensie personalnym i strukturalnym, że nie tylko jest zagrożona dymisją, ale wręcz mówi się, że może stanąć przed Trybunałem Stanu. Obstawiałbym więc, że jej start do europarlamentu wynika przede wszystkim z lęku i nadziei na immunitet.

Hubert Walczyński,
magazyn „Kontakt”
Nie mam pojęcia. Jestem natomiast przekonany, że media w Polsce zajmują się sprawami zupełnie nieistotnymi z perspektywy obywatela, nie poświęcając uwagi poważnym i bulwersującym problemom społecznym. Nie piszą więc o szacunkach Global Slavery Index, które mówią, że w Polsce w 2018 r. żyło ok. 128 tys. niewolników pozbawianych dowodów lub paszportów, zmuszanych do pracy i podpisywania weksli in blanco. O pracownikach z Korei Północnej zsyłanych na przymusowe roboty na polskich budowach. O modnych warszawskich restauracjach, w których na zmywaku pracują często niewolnicy z Ukrainy. 128 tys. osób, o których życiu mówimy, to z pewnością więcej niż liczba zainteresowanych perypetiami Anny Zalewskiej w Brukseli czy gdziekolwiek indziej.

Czytelnicy PRZEGLĄDU

Tadeusz Kalinowski
PiS chce ją schować, bo swoimi wypowiedziami drażni nawet szeregowych członków partii. To klasyczny kop polityczny, by pozbyć się problemu. Nie pozwólmy na eksport do Brukseli cynicznej, pełnej fałszu osoby.

Beata Morawska
Żeby, broniąc się przed krytyką za bajzel w oświacie, nie powiedziała: to nie ja, to Kaczyński, to jego wina, robiłam, co kazał.

Wojciech Nockiewicz
Ta decyzja zapadła już wcześniej, więc gdyby teraz ją wycofano, byłoby to przyznaniem się do zawalenia reformy. A przy okazji schowa się panią minister przed jesiennymi wyborami.

Grzegorz Toryński
Liczą, że nauczyciele i rodzice zagłosują na nią, aby tylko ministrem edukacji został ktokolwiek inny. A gdy we wrześniu w szkołach średnich pojawią się dzieciaki z ósmych klas i po gimnazjach, minister Zalewska powie: „Jestem europosłem, to nie mój problem”, następca: „Nie ja przeprowadzałem reformę, proszę pytać poprzedniczkę”. W ten sposób, jeśli będzie źle, nie będzie winnego.

Wydanie: 15/2019

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy