Dochód minimalny to prawo, a nie jałmużna

Dochód minimalny to prawo, a nie jałmużna

Czy o jednym zwykłym człowieku może być głośno w całym kraju? Okazuje się, że tak. Dowodzi tego Hiszpan Francisco Vega. Opozycjonista i działacz związkowy w czasach dyktatury Franco, emerytowany pracownik socjalny, były pracownik magistratu Malagi, odpowiedzialny za mieszkalnictwo społeczne, przez 22 dni prowadził strajk głodowy pod hasłem: dochód minimalny to prawo, a nie jałmużna. To za jego sprawą w Hiszpanii znów zrobiło się głośno o dochodzie podstawowym i rozgorzała dyskusja, czy jest możliwe jego wprowadzenie. Poparcie, jakie uzyskał Vega, skłania do stwierdzenia, że teraz trudno będzie andaluzyjskim politykom uciec od tego problemu, ów dochód bowiem jest zapisany w tamtejszym Statucie Autonomicznym.

Cały tekst można przeczytać w Przeglądzie” nr 52/2016, dostępnym także w wydaniu elektronicznym.

Kategorie Świat

Komentarze

  1. kruk
    kruk 29 grudnia, 2016, 19:37

    „>Dziś każdy smartfon zawiera komponenty rozwinięte za pomocą jakiegoś państwowego grantu lub dzięki kolektywnym i zebranym wspólnie pomysłom, za które nigdy nie zapłacono społeczeństwu żadnych dywidendW rzeczywistości bogactwo zawsze było tworzone kolektywnie…<".

    W takim razie ja nie czuję się ubogacony przez ten artykuł, bo jest on podpisany nie kolektywnie, ale przez jednostkę. Czy jednostka podzieliła się dochodem uzyskanym po napisaniu tego artykułu? (Tak, rozumiem, że cytowany tekst nie jest opinią autorki).

    Choćby nie wiem jak mocno starali się inżynierowie Apple, gdyby nie jednostka nazywająca się Steve Jobs, ich wysiłek dałby nam jedynie przeciętny telefon komórkowy z przeciętnym systemem operacyjnym. Gdyby nie jednostka nazywająca się Steve Jobs (oraz jednostka Wozniak), Apple jako firma nie wyszedłby z garażu.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • kruk
      kruk 29 grudnia, 2016, 19:40

      Tak to jest jak się stosuje nawiasy klamrowe… Jeszcze raz (i przepraszam):

      „Dziś każdy smartfon zawiera komponenty rozwinięte za pomocą jakiegoś państwowego grantu lub dzięki kolektywnym i zebranym wspólnie pomysłom, za które nigdy nie zapłacono społeczeństwu żadnych dywidend”.

      Najtańszy smartfon kosztuje dziś kilkaset złotych i mieści się w kieszeni. To bardzo duży postęp w stosunku do tego, jak telefony komórkowe wyglądały (i ile kosztowały) 15 lat temu,

      Dziś afrykańskiego rolnika stać na telefon komórkowy, dzięki któremu ma kontakt z nabywcami jego towarów w całym kraju – rzecz nie do pomyślenia dawniej. To jest olbrzymia dywidenda „wypłacona” społeczeństwu przez korporacje. I to nie tylko temu społeczeństwu, które fundowało te granty, ale każdemu człowiekowi, który może zapłacić kilkanaście-kilkadziesiąt dolarów za telefon komórkowy.

      „W rzeczywistości bogactwo zawsze było tworzone kolektywnie…”.

      W takim razie ja nie czuję się ubogacony przez ten artykuł, bo jest on podpisany nie kolektywnie, ale przez jednostkę. Czy jednostka podzieliła się dochodem uzyskanym po napisaniu tego artykułu? (Tak, rozumiem, że cytowany tekst nie jest opinią autorki).

      Choćby nie wiem jak mocno starali się inżynierowie Apple, gdyby nie jednostka nazywająca się Steve Jobs, ich wysiłek dałby nam jedynie przeciętny telefon komórkowy z przeciętnym systemem operacyjnym. Gdyby nie jednostka nazywająca się Steve Jobs (oraz jednostka Wozniak), Apple jako firma nie wyszedłby z garażu.

      Odpowiedz na ten komentarz
      • angelinakussy
        angelinakussy 6 stycznia, 2017, 15:39

        Szanowny Panie,
        Pozwolę sobie odpowiedzieć. „W takim razie ja nie czuję się ubogacony przez ten artykuł, bo jest on podpisany nie kolektywnie, ale przez jednostkę. Czy jednostka podzieliła się dochodem uzyskanym po napisaniu tego artykułu?” – cytat z Varoufakisa mówi o dochodach z kapitału, a nie z pracy. Oczywiście napisanie artykułu wymaga też posiadania jakiegoś kapitału intelektualnego, np. dzięki skończonym studiom państwowym, ale dochód z tego artykułu jest opodatkowany i właśnie w taki sposób spłacam dług społeczeństwu za uzyskanie dzięki dochodom z jego podatków owego kapitału. Moja praca jest już opodatkowana dlatego nie rozumiem dlaczego chciałby Pan, abym jeszcze dodatkowo dzieliła się dochodem uzyskanym z napisanego artykułu skoro już to robię? Jakie argumenty przemawiają za takimi podwójnymi kosztami?

        Myślę, że pracę mamy wystarczająco już opodatkowaną, a zwolennicy dochodu podstawowego zwracają uwagę na redystrybucję dochodu pochodzącego z kapitału. W przypadku wspomnianego przez Pana Appla brak odpowiedniej redystrybucji jest szczególnie rażący, ponieważ 12 innowacji technologicznych, które zawiera Iphone zostało stworzonych dzięki funduszom państwowym (czyli z podatków), nastomiast państwo (a więc społeczeństwo) następnie nie posiada żadnych udziałów w tych zyskach. A powinno. Ponieważ państwo, tj. podatnicy, ponosi wszelkie ryzyko oraz koszty (równocześnie prowadzone i finansowane są wieloletnie inne badania, które upadają), nastomiast sektor prywatny prywatyzuje zyski już tylko z innowacji, które powstały (sfinansowanych przez państwo). Napisał Pan, że gdyby nie jednostka, Steve Jobs, Apple nie wyszedłby z garażu. No to ja napiszę, że gdyby nie państwo i podatki (wysiłek kolektywny), Steve Jobs również nie wyszedłby z garażu, więc może uczciwy byłby bardziej sprawiedliwy podział zysku?

        Napisał Pan również: „Dziś afrykańskiego rolnika stać na telefon komórkowy, dzięki któremu ma kontakt z nabywcami jego towarów w całym kraju – rzecz nie do pomyślenia dawniej. To jest olbrzymia dywidenda „wypłacona” społeczeństwu przez korporacje.”

        Błąd. Tę dywidendę właśnie wypłaciło państwo korporacjom, bo Apple stworzył swój majątek dzięki innowacjom stworzonym w państwowych ośrodkach badawczych! Natomiast za smartfona korporacji płaci ów rolnik z Afryki także nie jest to żadna dywidenda tylko wolny rynek. Ktoś sprzedaje produkt, ktoś za niego płaci. Przecież te korporacje nie dają telefonów za darmo! Korporacje rzadko kiedy prowadzą wielkie inwestycje na innowacje, po prostu kierują się logiką zysku, więc nie myślą długofalowo. Rolnik zawdzięcza smartfona a) podatnikom USA i poprzednim pokoleniom ludzkości, które budowały wiedzę, dzięki której możliwy był taki postęp b) firmie Apple, która przekuła na konkretny produkt owe innowacje i wykorzystała państwowe dotacje na to. Bez a) nie byłoby b). Warto na to zwrócić uwagę.

        Polecam wywiad z eksertką, która dokładnie wyjaśnia kwestię na przykładzie choćby wywołanego przez Pana Appla: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1688188,1,dlaczego-bogaci-powinni-dzielic-sie-z-biednymi.read
        Polecam również inny wywiad również poruszający tę kwestię: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1656314,2,zmarl-anthony-atkinson-jeden-z-najwazniejszych-wspolczesnych-ekonomistow.read. Ciekawa jestem czy po lekturze tych tekstów zmienił Pan zdanie.

        Z pozdrowieniami.

        Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy