Mgłą w ogień

Mgłą w ogień

Wynalazek polskich naukowców zrewolucjonizuje światowe pożarnictwo

Wystarczyło kilka sekund i około litra wody, by ugasić kilkunastometrowe płomienie ognia wywołane podpaleniem 50 litrów oleju opałowego i benzyny. To nie science fiction ani plan filmowy najnowszej produkcji amerykańskiej. W Centrum Badawczo-Naukowym Ochrony Przeciwpożarowej w Józefowie pod Warszawą przyglądaliśmy się testom nowego systemu gaszenia pożarów. Unikalną w skali światowej metodę o nazwie Telesto opracowali naukowcy z Politechniki Warszawskiej, Uniwersytetu Warszawskiego oraz Szkoły Głównej Służby Pożarniczej – dr Antoni Tarnogrodzki, dr Ludomir Duda oraz dr Bohdan Habich. Zasada najogólniej rzecz biorąc jest prosta: zamiast wodą gasimy mgłą. A ta poradzi sobie ze wszystkim – benzyną, gazem, a nawet praktycznie niemożliwym do ugaszenia olejem jadalnym.

Tak jak silnik odrzutowy

O tym, że woda lana bezpośrednio na ogień nie gasi go efektywnie, strażacy wiedzieli od dawna. Dotychczas jednak nie udawało się opracować technologii efektywnego wytwarzania mgły i wykorzystania jej do gaszenia pożarów. Dopiero polskim naukowcom udało się skonstruować urządzenie produkujące mgłę o odpowiednich parametrach.
Zrobili coś, co strażak, z natury rzeczy, uznałby za idiotyzm. Postanowili wykorzystać dużą ilość powietrza. Kluczem do sukcesu okazało się zastosowanie specjalnej konstrukcji prądownicy zbudowanej z układu dysz Lavala. – Dysza Lavala to rurka lub szczelina z garbkiem w środku. Dzięki niemu powietrze jest najpierw sprężane, a potem rozprężane. W efekcie przyspiesza do prędkości ponaddźwiękowych. Na podobnej zasadzie pracują silniki w samolotach odrzutowych – tłumaczy dr Duda.
Polscy naukowcy wprowadzili między rozpędzone w układzie dysz Lavala strumienie powietrza cienką strużkę wody. Kompresor tłoczy powietrze, pompa wodę, prądnica powietrzno-wodna zmienia je w strumień mgły o wyjściowej prędkości 3 Ma (trzykrotna prędkość dźwięku). Rozpędzone powietrze niesie mgłę na odległość około 10 m. Energia powietrza jest na tyle duża, że z łatwością przenika przez barierę prądów konwekcyjnych wywołanych pożarem i dostaje się do jego centrum.
Mgła z roztworów soli generowana w systemie Telesto oddziałuje na płonące gazy na trzy sposoby. Mikroskopijne kropelki roztworu, z których składa się mgła, odparowują w zetknięciu z płomieniem, odparowując absorbują energię cieplną, płomień ochładza się, a powstająca para wypiera tlen. Pozostające po odparowaniu wody kryształki soli likwidują wolne rodniki niezbędne do procesu spalania.

Zminimalizować straty

Nowa technika znajduje zastosowanie przy gaszeniu wszystkich klas pożarów. System Telesto jest szczególnie przydatny w przypadku gaszenia obiektów wrażliwych na kontakt z wodą lub proszkami gaśniczymi (archiwa, muzea, centra obliczeniowe, drewniane budowle zabytkowe). – Około 80% strat powstających w wyniku pożaru to straty wynikające z akcji gaśniczej. Nasz system potrafi zaś ugasić testowy stos płonącego drewna o powierzchni 120 m kw. trzema litrami wody – wyjaśnia dr Duda.
To niejedyna zaleta wynalazku. Mgła, w przeciwieństwie do np. proszku gaśniczego, nie jest szkodliwa dla człowieka, dlatego system Telesto można wykorzystywać do gaszenia ludzi i osłaniania ewakuacji. Strumień mgły pełni również rolę doskonałej izolacji cieplnej, dzięki czemu strażak może podejść do źródła ognia i skutecznie go ugasić.

Bez sponsora ani rusz

Początkowo prace nad koncepcją wprowadzenia nowego systemu gaśniczego i kolejne eksperymenty finansowali sami. Korzystali też z uprzejmości strażaków. – Choć strażacy chcieli nam przychylić nieba, pieniędzy wciąż brakowało – mówi dr Duda. Jedna próba gaszenia ognia kosztowała i kosztuje kilkaset złotych. O finansowanie dalszych badań zwrócili się wraz ze Szkołą Główną Służby Pożarniczej do Komitetu Badań Naukowych. Efekt był negatywny. Podjęli więc poszukiwania partnera biznesowego. Wybór padł na Telesto, przedsiębiorstwo będące częścią Grupy T – powiązanych kapitałowo firm specjalizujących się w produkcji i dystrybucji dóbr przemysłowych. Telesto sfinansowała końcowy przebieg prac nad systemem, w tym serię badań i testów poligonowych. Sfinansowała także sporządzenie dokumentacji niezbędnej do zastrzeżenia technologii w Urzędzie Patentowym.
Naukowcy podkreślają, że zastosowanie systemu w praktyce nie jest kosztowne. Wyposażenie weń wozu strażackiego nie przekroczy ceny klasycznego sprzętu bojowego straży pożarnej.
Na razie pierwszy kontener gaśniczy z systemem Telesto wzbudza entuzjazm na kolejnych targach. Najpierw na Międzynarodowych Targach EDURA w Częstochowie został wyróżniony nagrodą targów w kategorii „nowe środki gaśnicze”. Ostatnio zaś na XII Międzynarodowym Salonie Sprzętu Obronnego w Kielcach otrzymał nagrodę Komendanta Głównego Straży Pożarnej, Szefa Obrony Cywilnej Kraju – „Złoty Hełm 2004” za „najlepszy krajowy wyrób przeznaczony dla Państwowej Straży Pożarnej i Obrony Cywilnej”.
Kiedy pierwsze wozy strażackie z nową technologią wyruszą do gaszenia pożarów? – Gdyby wszystko zależało tylko od nas, już w tym roku moglibyśmy rozpocząć seryjną produkcję – mówi Zygmunt Łada, prezes Zarządu Telesto.

Wydanie: 39/2004

Kategorie: Świat
Tagi: Tomasz Sygut

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy