Droga do wolności. Waryński

Droga do wolności. Waryński

Sprawa niepodległości Polski była Waryńskiemu droższa niż rewolucja ogólnoeuropejska

2 marca 1889 r. rano, gdy więźniowie odbywali spacer, Waryński umarł w samotności w swojej celi numer 14. Sześć lat krótkiego życia (33 lata) spędził w więzieniu, 15 lat w ruchu socjalistycznym. Losy jego współwięźniów różnie się potoczyły. Kazimierz Puchewicz już pięć lat wcześniej zszedł do grobu – zmarł na gruźlicę (1884). [Ludwik] Janowicz po dziesięciu latach Szlisselburga został zesłany na Kołymę, gdzie popełnił samobójstwo. Na Sachalinie wystrzałem z rewolweru odebrał sobie życie współorganizator zabójstwa [Michała] Skrzypczyńskiego, Piotr Dąbrowski, nie mogąc dłużej znieść prześladowań przez strażników. Zbiegł z zesłania organizator nieudanej próby uwolnienia Waryńskiego z warszawskiego więzienia Michał Wojnicz. Po osiedleniu się w Londynie zawarł związek małżeński z córką światowej sławy matematyka, Ethel Boole, autorką głośnej powieści „Szerszeń”. Ci, którzy z zesłania powrócili do kraju, przyczynili się do odrodzenia ruchu socjalistycznego. Wielu z nich, już w wolnej Polsce, po 1918 r., sprawowało najwyższe urzędy.

Wraz ze śmiercią Waryńskiego zakończył się heroiczny okres pierwszej partii robotniczej na ziemiach polskich. Pewien robotniczy trybun ludowy mówił z patosem: „Sprawa socjalno-rewolucyjna zaczęła się jeszcze od Jezusa Chrystusa. Sam Chrystus zaszczepił ją ludziom jak roślinę, która puściwszy wśród nich korzenie, chociaż nieraz ginie, ale nigdy już nie zniknie całkowicie, ponieważ wydała owoce. Nasiona posiane przez pierwszego socjalistę Chrystusa rozpowszechniły się po całym świecie i nigdy już nie przepadną” [cyt. za L. Baumgarten, „Szermierze wielkiego jutra. Rzecz o proletariacie”, Warszawa 1972, s. 259]. Ideały moralne, walka z tym wszystkim, co zaprzeczało człowieczeństwu, zbliżała do ruchu socjalistycznego ludzi o różnych przekonaniach, agnostyków, ateistów, ludzi wierzących, ale widzących w socjalizmie „chrześcijaństwo odwrócone na lewo” i „zabarwione na czerwono”. Socjalizm polski przetrwał nie tylko dlatego, że miał w swych szeregach ludzi odważnych, ale też dlatego, że miał rozumnych.

Buntownicy i marzyciele w księgarni PRZEGLĄDU

Proletariat politycznie istniał cztery lata, pozostała jednak spuścizna w dziedzinie moralnej i intelektualnej. Partia miała swoich apologetów i surowych krytyków, bo nowe ujęcie palących kwestii społecznych zawsze budziło kontrowersje. Nie oszczędzano Waryńskiego, dla którego wolność, sprawiedliwość, honor, ojczyzna nie były pustym frazesem. Z jego bogatego życia przeciwnicy wyjmowali trzy słowa („ojczyzną cały świat”) wypowiedziane w określonych okolicznościach. Cóż znaczyło to jedno wypowiedziane z dala od kraju zdanie wobec dokonań całego życia? Sprawa niepodległości Polski była mu droższa niż rewolucja ogólnoeuropejska. Działał w głębokim przekonaniu, że pracuje dla dobra kraju, nawet wówczas, kiedy całą swoją energię skierował pod sztandar Międzynarodówki. W więzieniu siedział nie za międzynarodową rewolucję, lecz za polską.

Wieloma drogami Polacy zmierzali do wywalczenia niepodległości. Oczekiwanie na wolną Polskę, wiara, że nie umarła, takie wołanie rozlegało się ze wszystkich obozów politycznych w kraju i na obczyźnie. Jedną z tych dróg wyznaczył Proletariat. Oddał on sprawie niepodległości Polski arcyważną przysługę – zapoczątkował socjalizm niepodległościowy. Po Proletariacie nie pozostało puste miejsce. Ustąpił on miejsca Polskiej Partii Socjalistycznej, w której znaczący udział mieli byli proletariatczycy. To właśnie oni zorganizowali w Paryżu zjazd socjalistów (1892), stawiając walkę o wyzwolenie społeczne na równi z wyzwoleniem narodowym. Socjaliści zdobyli autorytet, którego już nie utracili. Ewolucja programowa wniosła do ruchu socjalistycznego nowe wartości, w tym wartość największą – jasno określony postulat niepodległości, który Józef Piłsudski ujął w zgrabne hasło „Proletariat dla niepodległości, a nie niepodległość dla proletariatu”.

Zaczynający od socjalizmu Piłsudski w listopadzie 1918 r. polecił wystawić czerwony sztandar nad Zamkiem Królewskim w Warszawie.


Prof. dr hab. Andrzej Andrusiewicz jest historykiem, politologiem i socjologiem. Specjalizuje się w dziejach stosunków polsko-rosyjskich, historii Rosji oraz polskich ruchów społecznych


Fragment wydanej przez PRZEGLĄD książki Andrzeja Andrusiewicza Buntownicy i marzyciele. O rewolucji rosyjskiej, rewolucjonistach i terrorystach

Wydanie: 24/2021

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy