Drukarze walczą o przetrwanie

Drukarze walczą o przetrwanie

Zarząd PAP chce zlikwidować Drukarnię Naukowo-Techniczną. Pracę straci 120 osób

LIST OTWARTY
do prezydenta RP, marszałków Senatu i Sejmu, premiera, ministrów skarbu państwa i gospodarki, parlamentarzystów Sejmu i Senatu, przewodniczących klubów poselskich, przewodniczącego OPZZ, przewodniczącej Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Poligraficznego, przewodniczących NSZZ „Solidarność” Region Mazowsze i NSZZ „Solidarność 80” Region Mazowsze

Szanowni Państwo,
Zakładowe rady związków, komisje związkowe i pracownicy DNT Oddział PAP SA sprzeciwiają się działaniom prowadzonym przez Zarząd i Radę Nadzorczą PAP SA w sprawie

likwidacji drukarni i pozbawienia miejsc pracy około 120 osób.
Apelujemy o pomoc.

Działająca od ponad 60 lat drukarnia miała w swoim czasie lata hossy i lata trudniejsze, wyszła obronną ręką również z trudnego okresu transformacji. W 2001 r. drukarnia była na granicy upadłości. Dzięki ogromnym wysiłkom i poświęceniu ówczesnego zarządu drukarni oraz pracowników udało się wyjść z trudnej sytuacji. Wtedy Ministerstwo Skarbu Państwa podjęło decyzję o połączeniu poprzez przejęcie drukarni przez Polską Agencję Prasową. Protesty zarządu i pracowników drukarni opóźniły realizację tej decyzji, mimo to połączenie nastąpiło w 2005 r.
Drukarnia miała wskutek połączenia uzyskać możliwości rozwojowe, na które od dawna czekała. Wdrożony miał być niezbędny plan inwestycyjny. Załoga miała uzyskać znaczącą poprawę sytuacji pracowniczo-płacowej. Podjęty miał być ambitny plan marketingowy. Natomiast PAP SA miała zyskać dodatkowe możliwości lokalowe niezbędne do rozwoju. Dzięki połączeniu agencja miała poszerzyć swoją działalność w zakresie wydawnictw i publikacji.
Zarząd PAP SA zobowiązał się do utrzymania w pełni stanu zatrudnienia z okresu połączenia spółek, zakładając, że kontynuowany będzie dotychczasowy profil działalności drukarni.
Co zostało z ambitnego programu i pustych obietnic? Przede wszystkim realna groźba likwidacji DNT. Zamiar likwidacji według Zarządu PAP SA tkwi ponoć w braku rentowności DNT. Nie zgadzamy się z takim stwierdzeniem. Mamy podstawy uważać, że część kosztów przypisanych DNT to nie bezpośrednie koszty drukarni, tylko całej PAP SA. Już w momencie przyłączenia drukarni do PAP dokonano przeszacowania majątku, a w efekcie koszty drukarni z tytułu amortyzacji zwiększyły się o ok. 2 mln zł rocznie. Uważamy ponadto, że winę za obecną złą sytuację w DNT ponoszą kolejne zarządy i rady nadzorcze PAP SA, opóźniając podejmowanie decyzji.
Największą winę ponosi Ministerstwo Skarbu Państwa, które najpierw podjęło błędną decyzję o połączeniu drukarni z PAP. Następnie, z powodu nieprawidłowości w powoływaniu rad nadzorczych PAP, doprowadziło do blokowania funkcjonowania zarządu, a w efekcie – braku decyzji dotyczących drukarni (lata 2006-połowa 2007, brak wpisu do KRS; lata 2009-połowa 2010, blokowanie wyboru Zarządu PAP przez osoby wspierane przez ministerstwo, a potem urzędników ministerstwa powołanych do Rady Nadzorczej PAP).
Za to na spotkaniu z załogą DNT w dniu 05.01.2011 r. Zarząd PAP SA poinformował, że „dla dobra załogi” należy zlikwidować drukarnię. Tylko czyjego dobra? Czy likwidowanie stanowisk pracy może być dobrem?
Tajemnicą poliszynela jest, że dla Zarządu PAP SA drukarnia jest łakomym kąskiem z uwagi na grunty warte prawdopodobnie kilkadziesiąt milionów złotych.
Może zamiast likwidować DNT, należałoby rozważyć możliwość przeznaczenia części majątku ze sprzedaży gruntów na zakup lub wynajęcie nowego pomieszczenia dla drukarni, gdzie przy obecnym parku maszynowym, zamówieniach i pracownikach chcących pracować takie rozwiązanie było przygotowywane przez poprzedni Zarząd PAP. Zarząd obecny odszedł od tego i wybrał wygodniejszą dla siebie drogę – likwidacji drukarni. A co z ludźmi? Mają iść na bruk i powiększyć szeregi bezrobotnych? Przez lata dobrze pracowali, a teraz mają płacić za błędy ministerstwa oraz błędy w zarządzaniu drukarnią?
Konsekwencje powinni ponosić urzędnicy ministerstwa – niestety są bezkarni, bo prawo polskie tego nie przewiduje.
Pan minister Leszkiewicz w lipcu 2010 r. w komisji sejmowej omawiającej raport NIK o prywatyzacji polskiej poligrafii, który był negatywny, obiecywał, że teraz już będzie uczciwie i będzie większa troska o miejsca pracy. Niestety, nic się nie zmieniło.
W poprzednich zarządach PAP były osoby, które chciały zapewnić drukarni rozwój, w obecnym nie ma nikogo, kto znałby specyfikę pracy drukarni i znał się na zarządzaniu takim zakładem.
Szczególnie prosimy Pana Premiera, ponieważ Pan Premier obiecał bronić „małych” firm, bo duże same się obronią.

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność 80”, Region Mazowsze, Komisja Zakładowa nr 33, DNT – Oddział PAP SA
Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Poligraficznego
Zakładowa Rada Związku Drukarni Naukowo-Technicznej Oddział Polskiej Agencji Prasowej SA
Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” – Region Mazowsze Komisja Zakładowa Nr 301
przy Polskiej Agencji Prasowej SA

Warszawa, 27.01.2011 r.

To bardzo gorzki list. Dramatyczny apel ludzi, którzy mimo bardzo marnych zarobków od lat pracują w DNT. Wielu z nich to ludzie z długim stażem pracy. Dlaczego walczą? W branży poligraficznej bardzo trudno o pracę, zamykane są kolejne drukarnie, na miejscu których pojawiają się deweloperzy. Czy drukarnie skazane są na likwidację? Z pewnością nie. Tam, gdzie jest dobra kadra kierownicza i mądry nadzór właścicielski, nie trzeba zamykać zakładów. Dlaczego więc w przypadku DNT jest inaczej? Ano dlatego, że reprezentant skarbu państwa wiceminister Adam Leszkiewicz robi wszystko, by ten zakład zniknął. Manipulacje przy wyborze rady nadzorczej skończyły się wyrokiem sądu okręgowego, który w całości odrzucił powołanie urzędników Ministerstwa Skarbu do Rady Nadzorczej PAP. Ale minister Leszkiewicz nie poddaje się. Sprawa jest w sądzie apelacyjnym, tyle że nie może się odbyć, bo podlegli mu urzędnicy grają na zwłokę. I ta gra będzie trwała tak długo, aż DNT padnie. Jeśli sprawą nie zajmą się na poważnie Jan Guz (OPZZ) i Piotr Duda („Solidarność”), to ta gra na nosie załogi będzie trwała aż do jej końca. A może jakimś cudem zareaguje premier Tusk?
Jerzy Domański

Wydanie: 6/2011

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy