Duda uczy się powolutku

Duda uczy się powolutku

Zapewniał rodaków, że cały czas się uczy. I proszę, minęło ledwie sześć lat prezydentury, a Andrzej Duda już wie, jaka jest hierarchia jego szefów. Dotąd bał się panicznie przede wszystkim prezesa Kaczyńskiego, ale zamieszanie wokół TVN uświadomiło mu, że są moce jeszcze groźniejsze od wicepremiera. Amerykanie, w kowbojskim stylu, sprowadzili Dudę na ziemię. Prezydent już wie, czego mu nie wolno. I kto może zablokować jego dążenia do zarabiania na chleb za granicą. Prezydentura przecież się skończy i co człowiek o tak skromnych kwalifikacjach może robić? Będzie próbował zaczepić się w strukturach międzynarodowych, np. w którejś z agend ONZ. Pracuje już nad tym wysłany do Nowego Jorku Krzysztof Szczerski. Jednak bez wsparcia Amerykanów niczego intratnego dla siebie nie wyżebrzą. Wetując ustawę o TVN, Duda pokazał, że tylko tam, gdzie są bardzo zagrożone jego osobiste interesy, potrafi przeciwstawić się Kaczyńskiemu.

Ciągle uczący się Duda nie zdążył nauczyć się nawet podstaw polityki. A co dopiero jej skomplikowanej i wielowariantowej odmiany uprawianej przez zawodowców.

Polityka jest bardzo trudnym rzemiosłem, choć większość Polaków uważa, że to najłatwiejszy sposób, by samemu dorobić się majątku, a przy tym dobrze urządzić bliższą i dalszą rodzinę. Tak myśląca większość godzi się z tym, że ma niewielki wpływ na bieg wydarzeń. Jest bierna i nie chce się wychylać.

Pytacie, dlaczego w Polsce jest tak, jak jest? No to spójrzmy na bierność, nawet w ważnych sprawach, i kunktatorstwo większości Polaków.

Rządzi PiS z przystawkami, a do powrotu szykuje się PO, która też chce zrobić z reszty opozycji przystawki. Twardzi zwolennicy obydwu obozów kierują się własnymi interesami. Jedni będą za wszelką cenę bronić dostępu do złotodajnego cycka, a drudzy, którym kończą się wcześniej zdobyte dobra, aż przebierają nogami, by wrócić do dojenia ojczyzny. Gorzkie to słowa, ale nie mam złudzeń co do intencji większości naszej klasy politycznej.

Można oczywiście próbować wpływać na postawy zwolenników PiS. Ale najgorszą metodą są deklaracje, że po wyborach trzeba będzie skończyć z tym pisowskim rozdawnictwem. Utwierdzenie jednej trzeciej elektoratu w przekonaniu, że bez PiS grozi powrót do czasów, kiedy nie było dla tej części społeczeństwa pieniędzy, gwarantuje Kaczyńskiemu trzecią kadencję.

Jeśli opozycja, tylko nie wiem kto, nie zapewni wyborców PiS, że gwarantuje im utrzymanie obecnego socjalu, to niech się nie dziwi, że żadna afera nie zmieni skali poparcia dla obecnej władzy.

Wydanie: 2/2022

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy