Dziwne rozbieżności

Dziwne rozbieżności

Między zimą a końcem lata NIK zmieniła zdanie w sprawie działalności AWRSP w swoich spółkach

Niedawno media zawiadomiły opinię publiczną, jak NIK źle oceniła działalność spółek związanych z Agencją Własności Rolnej Skarbu Państwa. Najgorszą zaś cenzurkę wystawiono spółce TON Agro powołanej do pośredniczenia w obrocie nieruchomościami (99,97% udziałów AWRSP). W materiałach dla dziennikarzy NIK zarzuciła jej wręcz występowanie mechanizmów korupcjogennych. Prezesi AWRSP i spółki TON Agro nie posiadali się ze zdumienia. Kilka miesięcy wcześniej obaj otrzymali wystąpienia pokontrolne. Prezes Adam Tański został zawiadomiony, że AWRSP

prawidłowo sprawowała nadzór

nad działalnością spółek, w których zaangażowana była kapitałowo. Prezesa TON Agro poinformowano, że NIK „nie wnosi zastrzeżeń w zakresie wywiązywania się z zobowiązań na rzecz skarbu państwa”. Po pół roku od zakończenia kontroli oceny NIK się zmieniły. I to niemal pod każdym względem.
Ni stąd, ni zowąd w materiałach dla prasy pojawił się najcięższy z zarzutów: „występowanie mechanizmów korupcjogennych”. Dowodem miałoby być naruszanie przez AWRSP ustawy o zamówieniach publicznych, zwłaszcza wtedy, kiedy Agencja sprzedaje ziemię spółkom z grupy TON Agro. Szczególny przykład to zakup gruntu w gminie Targówek, który TON Agro nabyła od AWRSP za sumę 12,12 mln zł, a po trzech miesiącach sprzedała IKEA o ponad 27% drożej. Temu samemu nabywcy TON Agro sprzedano w tej samej okolicy inną działkę za sumę czterokrotnie wyższą niż trzy lata wcześniej płaciła AWRSP za grunty rolne. Informacje te są prawdziwe, ale nie do końca. Wbrew temu, co podaje NIK, działkę na Targówku TON Agro nabyła na przetargu publicznym AWRSP. Mogła startować tak samo jak każdy inny inwestor. Wygrała, bo jej oferta była najlepsza.
Tego NIK nie chce przyjąć do wiadomości, bo działalność TON Agro w ogóle jej się nie podoba. Nie przejmuje się tym, że jest zgodna ze statutem. Zapisano w nim

trzy rodzaje działalności

– przygotowanie i sprzedaż nieruchomości na zlecenie Agencji (za prowizją), nabywanie i sprzedaż nieruchomości na rachunek własny oraz możliwość prowadzenia inwestycji budowlanych, by atrakcyjniej sprzedać to, co wcześniej nabyła. Trudno więc pojąć zarzuty, gdyż spółka robi to, do czego została powołana. NIK wszystko się nie podoba. Zdaniem NIK, zyski Agencji w postaci dywidend od TON Agro były zbyt niskie (z tej spółki pochodzi 95% zysków agencyjnych ogółem), a koszty usług dla Agencji zbyt wysokie. Za sprzedaż ziemi agencyjnej spółka pobiera 12-procentową prowizję, cztery razy więcej niż agencje obrotu nieruchomościami. To porównanie oburzyło prezesów AWRSP i TON Agro. Biura pośrednictwa ograniczają się tylko do kojarzenia sprzedawcy z nabywcą, TON Agro zaś analizuje stan prawny nieruchomości, zakłada księgi wieczyste, przygotowuje koncepcję zagospodarowania, zabiega u władz o zmianę planu zagospodarowania terenu, zleca wyceny rzeczoznawcom, organizuje przetargi itp. Inne podmioty sprzedające nieruchomości, np. gminy, pobierają za mniejszy zakres czynności jeszcze wyższe prowizje.
Wysokość dywidend to kolejna kość niezgody. Zdaniem AWRSP, dywidendy płacone jej przez TON Agro są znacznie wyższe niż te, które wypłacają swoim udziałowcom spółki giełdowe. TON Agro osiąga wysokie zyski, ale inwestuje więcej niż spółki kapitałowe. I są to inwestycje wysokoopłacalne.
To, że spółka powiększa swój majątek w drodze inwestycji, umniejsza aktualnie dywidendy wpłacane do AWRSP. Ale przecież to Agencja jest jej właścicielem w ponad 99,9%. I w momencie sprzedaży TON Agro z nawiązką odzyska to, co teraz traci. Pytanie tylko – kiedy sprzedawać?
NIK zaleca w swoich wnioskach, żeby szybko. Nie zgadzają się z tym prezesi zarówno samej TON Agro, jak i jej niemal pełnego właściciela – AWRSP.

Propozycja sprzedaży akcji

TON Agro jest – według prezesów Adama Tańskiego i Tadeusza Haładaja – błędem. Jest to spółka w 99,97% stanowiąca własność Agencji, która załatwia sprawy trudne do załatwienia przez Agencję. Ponadto – ponieważ NIK bardzo źle wyrażała się o TON Agro, akcje można by sprzedać za bardzo kiepskie pieniądze. AWRSP odpiera, i to przekonywająco, także i inne zarzuty NIK. Np. ten o nadmiernym zaangażowaniu kapitałowym w spółkach. Zwraca uwagę, iż wniesienie mienia do spółki to jeden z głównych sposobów (obok sprzedaży dzierżawy czy przekazania w administrowanie) zagospodarowania mienia skarbu państwa. Agencja nie korzysta z niej nadmiernie, raczej za mało. Zaangażowanie kapitałowe w spółki wynosi niespełna 190 mln zł. To mniej niż 1% majątku skarbu państwa, który powierzono AWRSP do zagospodarowania.
Różnice zdań między kontrolującymi a kontrolowanymi wydają się rzeczą naturalną. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że NIK tym razem niestarannie przygotowała się do lekcji. Nie odrobiła zadania domowego w postaci przestudiowania dokumentów prawnych związanych ze statutowymi zadaniami i uprawnieniami instytucji, której kontroli podjęła się z własnej inicjatywy.
Udowodnione zaś przez AWRSP rozbieżności między wnioskami pokontrolnymi przekazanymi Agencji i jej podmiotom a materiałami sporządzonymi dla prasy sugerują, iż wynik kontroli był z góry założony. Wyszło nie do końca tak, jak miało. Na użytek opinii publicznej trzeba więc było wnioski podretuszować. Tyle że NIK to jedna z tych nielicznych instytucji, po których oczekujemy obiektywizmu i rzetelności. Przypadek kontroli w AWRSP podważa owe przekonanie. I rodzi obawy o przyszłe raporty NIK.

 

 

Wydanie: 36/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy