Ekonomista Czrnowidz nie odpuszcza

Ekonomista Czrnowidz nie odpuszcza

Nouriel Roubini wieszczy katastrofę większą od kryzysu bankowego
Przezywany „Doktorem Zagładą” Nouriel Roubini nie szczędzi światu czarnych scenariuszy. Zgodnie z najnowszym do następnego, jeszcze poważniejszego załamania gospodarczego miałoby dojść już w przyszłym roku.
Roubini opiera diagnozę na pięciu symptomach: postępującym kryzysie zadłużenia w Europie, podwyżkach podatków i cięciach wydatków w USA, które mogą zepchnąć największą gospodarkę świata w recesję, twardym lądowaniu gospodarki Chin, spowolnieniu na rynkach wschodzących, konfrontacji militarnej z Iranem. Kiedy takie słowa padają z ust człowieka, który przewidział ostatni kryzys finansowy, świat słucha w skupieniu.
Urodził się w 1959 r. w Stambule, ale dzieciństwo i młodość spędził w Mediolanie, gdzie jego rodzice, irańscy Żydzi, prowadzili sklep. Ekonomię skończył jeszcze we Włoszech, doktorat zdobył na Harvardzie. Etat akademicki na Uniwersytecie Yale łączył z praktyką w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, Banku Światowym, Rezerwie Federalnej czy amerykańskim rządzie. Wykłada w Stern School of Business przy Uniwersytecie Nowojorskim i kieruje firmą konsultingową Roubini Global Economics.
Na dobre wypłynął na fali kryzysu w Tajlandii w 1997 r. Sądzono wtedy, że krach w tym kraju spowodowany był zwykłą paniką inwestorów. Roubini udowodnił, że przyczyny były wpisane w fundamenty tajskiej gospodarki. Badał krachy rosyjski i argentyński. Z tych doświadczeń wyciągnął wniosek o zbliżającym się wielkim kryzysie, ale przy okazji przypięto mu łatkę pesymisty.
Wystąpienie w Międzynarodowym Funduszu Walutowym w 2006 r., podczas którego przepowiedział pęknięcie bańki nieruchomości, prowadzący skomentował: „Będziemy potrzebowali po tym mocnego drinka”. Patrzono na niego jak na szaleńca. Rok później na tej samej sali ci sami ludzie uznali go za proroka.
Nie interesują go metody, którymi chełpi się współczesna ekonomia. Zamiast specjalizacji woli podejście holistyczne. Zamiast modeli matematycznych – intuicję. Alan Greenspan rzekomo przeglądał stosy statystyk w trakcie kąpieli. Badania Roubiniego wyglądają inaczej – objeżdżając świat, rozmawia ze wszystkimi, od taksówkarza wiozącego go z lotniska po ministra finansów.
W kręgach ekonomicznych mówi się o nim „wieczny miś” – od symbolizującego bessę niedźwiedzia przed budynkiem giełdy na Wall Street.
Sam Roubini nie lubi, kiedy nazywa się go pesymistą. Woli określenie realista. A jeśli świat, na który patrzy, zmierza do zagłady… Cóż…

Wydanie: 30/2012

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy