Eksperci uspokajają

Nasza gospodarka się rozwija, bo jest korzystna koniunktura dla polskich eksporterów na rynkach zagranicznych.

Prof. Marian Żukowski,
bankowość i finanse, Katolicki Uniwersytet Lubelski

Nasza gospodarka się rozwija, bo jest korzystna koniunktura dla polskich eksporterów na rynkach zagranicznych. Sprzedajemy naszą produkcję i usługi rocznie za ok. 300 mld euro. Gdyby jednak w krajach Europy popyt zmalał, polskie firmy to odczują – zmniejszy się produkcja i w konsekwencji zatrudnienie oraz dochody.
Nasz rozwój zależy też od popytu na polskie towary i usługi w kraju. Na razie nie poddajemy się kryzysowi, chociaż ceny rosną, jest presja na podnoszenie płac. Polski system bankowy radzi sobie dobrze. Choć większość banków ma swoich właścicieli za granicą, to jednak posiada u nas odpowiednie wyposażenie kapitałowe i cieszy się zaufaniem klientów. Dopóki ludzie i firmy będą ufać bankom, nic nam nie grozi. Nasze społeczeństwo ma jeszcze zaufanie i do złotego, i do euro, jeżeli jednak kryzys się rozprzestrzeni również w krajach rozwiniętych, to polska gospodarka boleśnie to odczuje.

Dr Jacek Tomkiewicz,
Akademia Leona Koźmińskiego

Nie należy łączyć ewentualnych kłopotów banków z podwyższoną inflacją (to nie banki są winne) ani odwrotnie – lekko wyższa inflacja bankom nie zaszkodzi.
Nie można też mówić, że inflacja coraz bardziej rośnie – od swojego szczytu (5% CPI rok do roku we wrześniu) inflacja spadła do 4,3% w październiku, więc raczej nie ma tu dużych niebezpieczeństw, a NBP już zareagował, podnosząc stopy w sumie o 1 pkt procentowy.
Wszystkie wskaźniki bezpieczeństwa systemu bankowego są na dobrym poziomie: wymogi kapitałowe banku znacznie przekraczają wymagane minima, system bankowy osiąga wysokie zyski, nie ma większych problemów z niespłacalnością kredytów od przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.
Oczywiście niepokój może budzić stosunkowo duże uzależnienie od kapitału zagranicznego – ewentualne kłopoty banków matek muszą się przełożyć na sytuację ich polskich córek.

Prof. Jan L. Bednarczyk, kierownik Katedry Polityki Ekonomicznej i Bankowości, Politechnika Radomska

Jeśli kryzys dotknie gospodarkę europejską, odczujemy to również w Polsce. Wynika to z prostej arytmetyki ekonomicznej: spadek tempa wzrostu eksportu do naszych głównych partnerów gospodarczych będzie oddziaływał w kierunku spadku tempa wzrostu polskiego PKB. To, czy i jaki będzie to spadek, będzie zależało od głębokości recesji, w jaką niewątpliwie wchodzą kraje Europy Zachodniej. W tej sytuacji nie należy się zbytnio przejmować zagrożeniami inflacyjnymi (obecny poziom inflacji, jak widać, dość dobrze współgra z relatywnie wysokimi wskaźnikami wzrostu gospodarczego), a skupiać się raczej na stwarzaniu w gospodarce jak najlepszych warunków do podtrzymania ożywienia gospodarczego. Chodzi o to, że w sytuacji zagrożenia recesją inflacja wykazuje słabszą tendencję do przyspieszania (lub nie wykazuje jej wcale), dzięki czemu władze gospodarcze (rząd i bank centralny) mają więcej swobody w podejmowaniu inicjatyw prowzrostowych. Powinny to być inicjatywy prowadzące zwłaszcza do poprawy konkurencyjności polskiej gospodarki: promocja najnowszych technologii, chociażby poprzez stwarzanie jak najlepszych warunków dla zagranicznych inwestycji bezpośrednich z branży hi-tech, wspieranie krajowych ośrodków badawczo-rozwojowych, wykorzystanie środków unijnych w taki sposób, aby służyły one w większym stopniu rozwojowi polskiego sektora eksportowego i promocji polskiej marki za granicą itp.
Polski system bankowy dobrze przetrwał ostatni kryzys, co wynika głównie z niezłej kondycji naszej gospodarki (abstrahuję tu od problemu narastającego zadłużenia zagranicznego). Można postawić tezę, że jaka kondycja gospodarki, taka kondycja banków. Jeśli rządowi uda się skutecznie podtrzymać ożywienie, to o stabilność polskiego systemu bankowego można też być spokojnym. Sytuacja będzie wyglądała gorzej, jeśli dojdzie do głębszego załamania koniunktury; wówczas narastanie złych długów przedsiębiorstw, niewypłacalność wielu rodzin, zadłużonych w obcych walutach, a także „transfery” w różnej formie kapitału z polskich filii banków do ich zagranicznych właścicieli mogą spowodować, że Polska istotnie stanie się drugą Irlandią ze wszystkimi negatywnymi skutkami, które z tego faktu mogą wyniknąć dla dalszego funkcjonowania jej gospodarki.

Wydanie: 51-52/2011

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, część II

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy