Era wolnych strzelców

Era wolnych strzelców

Nadchodzi koniec pracy dla jednego pracodawcy, w określonym miejscu i w określonym czasie

Coraz więcej osób wakacyjnego noclegu szuka na portalu Airbnb, gdzie właściciele nieruchomości za opłatą udostępniają pokoje lub całe domy. Na lotnisko dojechać można dzięki aplikacji Uber. Zawiezie nas człowiek, który jest właścicielem auta i pracuje w wybranych przez siebie godzinach. Jest też opcja dojechania do celu w ramach platformy BlaBlaCar. Ktoś, kto jedzie w tym samym kierunku, udostępnia swój samochód, a reszta pasażerów zrzuca się na paliwo.

Ludzie zaczynają się dzielić również przestrzenią do pracy. Korzystają z tego samego biura, ale nie są zatrudnieni w tej samej firmie zajmują się kompletnie różnymi rzeczami. To coworking. Dzięki internetowi zmienia się również sposób prowadzenia biznesu. Powstają aplikacje umożliwiające zlecanie konkretnych zadań. Potrzebny tekst PR-owy, opracowanie logo lub nagranie krótkiego filmu reklamowego? Wystarczy zamieścić zlecenie na platformie, na której swoje usługi oferują specjaliści z różnych branż.

Właśnie tak, wedle analityków, większość z nas będzie pracowała w przyszłości. Opierając się na wymianie, jako wolni strzelcy.

Sieci wymiany

Jeremy Rifkin, amerykański politolog i ekonomista, najpierw wieszczył koniec pracy, a od niedawna zapowiada kres kapitalizmu. Jego zdaniem, zostanie on zastąpiony przez ekonomię współdzielenia. Oznacza to, że będziemy mogli równocześnie udostępniać własne zasoby, których sami w pełni nie wykorzystujemy, i użytkować cudze. Ponad 20 lat temu w głośnej książce „Koniec pracy. Schyłek siły roboczej na świecie i początek ery postrynkowej” Rifkin przekonywał, że za sprawą postępu technologicznego większość ludzkości stanie się bezrobotna – zajęcie odbiorą jej maszyny, a wykonywanie pracy będzie luksusem dostępnym wąskiej grupie najlepiej wykwalifikowanych specjalistów. Po latach zmienił zdanie. W wydanej w 2014 r. książce „Społeczeństwo zerowych kosztów krańcowych” przewiduje, że kapitalizm zadławi się swoim sukcesem. „Jesteśmy świadkami ostatecznego triumfu kapitalizmu, po którym zejdzie on z globalnej sceny, a jego miejsce zajmą uwspólnione zasoby, jedyna droga, by poradzić sobie z problemami zrównoważonego rozwoju, przed którymi stoi ludzkość”, pisze.

Kres kapitalizmu oznacza radykalną zmianę sposobu utrzymywania się. Bo w nowym systemie, który Rifkin nazwał „ekonomią współdzielenia”, trudno mówić o zarobkowaniu (choć nie jest to wykluczone). Jego zdaniem, dzięki rozpowszechnieniu się internetu, ludzie zaczną tworzyć sieci, w których każdy będzie występować na równorzędnych zasadach. Będziemy udostępniali własne zasoby i korzystali z cudzych, dzieląc się domami, samochodami, ubraniami, a nawet wiedzą.

Koniec Stabilności

Choć wizja Amerykanina uważana jest przez wielu za utopię, większość ekonomistów i specjalistów od rynku pracy zgadza się z twierdzeniem, że czekają nas rewolucyjne zmiany. Zastrzegają oni co prawda, że kapitalizm nie umrze, a ludzie nadal będą skupieni na zarabianiu pieniędzy, ale dodają, że charakter wykonywania pracy – za sprawą internetu i aplikacji – zmieni się diametralnie. A to z pewnością wpłynie na zmianę sposobu gospodarowania.

– Obecnie cała gospodarka jest przystosowana do modelu industrialnego. Ten model z pewnością nie sprawdzi się w nadchodzącej gospodarce współdzielenia. Potrzeba całkowicie nowego rozwiązania na rynku pracy – mówiła w audycji EKG na antenie Radia TOK FM prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Te zmiany już zachodzą. W szczególności dotykają ludzi młodych z tzw. pokoleń Y i Z, czyli tych, którzy urodzili się po 1983 r. Dla większości z nich etat jest niczym yeti. Coś o nim słyszeli, ale nikt go nie widział. Młodzi pracują przeważnie na podstawie umów elastycznych, w których nie obowiązują zapisy Kodeksu pracy, w tym ośmiogodzinny dzień pracy, zwolnienia chorobowe, płatne urlopy i okres wypowiedzenia. Z drugiej strony w wielu przypadkach oznacza to również możliwość pracy zdalnej oraz w godzinach wygodnych dla pracownika. Żeby pracować na takich zasadach, niezbędne są jednak dostęp do najnowszych technologii i umiejętność korzystania z nich.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 28/2016

Kategorie: Publicystyka

Komentarze

  1. Radoslaw
    Radoslaw 17 lipca, 2016, 21:38

    „Sytuacja, w której będzie brakowało pracy dla niemal połowy pracujących, zmusi ich do poszukiwania innych źródeł utrzymania ”
    Caly artykul pelen jest haselek o wolnosci, niezaleznosci – a tu slowo „zmusi”? Taka przymusowa wolnosc? No coz, trzeba bylo odczekac 20 lat, aby przyszlo pokolenie „nieskazone komunizmem”, ktoremu da sie wmowic, ze brak jakichkolwiek zabezpieczen socjalnych to „wolnosc”. No chyba nikt nie wierzy w to, ze kiedy nagle braknie tych zlecen na przystrzyzenie trawnika, to ktokolwiek zaplaci za tych „wolnych strzelcow” rachunek w sklepie? Zycie od zlecenia do zlecenia, tylko jesc trzeba niestety regularnie. Ale to juz nie obchodzi entuzjastow tej nowej, wspanialej ekonomii. Jestem niemal pewien, ze ONI beda spokojnie siedziec na cieplych, pewnych, dozywotnich posadkach w administracji albo na uczelniach, pouczajac innych w kwestiach mobilnosci i elstycznosci.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy