Eurołamacz

Eurołamacz

Rząd PiS gromko woła, że kocha Unię Europejską, ale czyny temu przeczą. W ostatnim czasie Polska co najmniej dwukrotnie wymierzyła unijnej jedności solidnego kopniaka.

Nie pozostało to bez echa. Symptomatyczne były komentarze po wypowiedzi ministra Czaputowicza, że groźba brexitu bez umowy zostałaby oddalona, gdyby Unia zgodziła się, by tzw. backstop obowiązywał przez pięć lat.

Nie będziemy tu tłumaczyć, co to backstop i kwestia Irlandii, bo ani miejsca na to nie ma, ani powodu. Istotne jest to, że za czasowym backstopem opowiada się Wielka Brytania, a Irlandia i Unia Europejska są przeciw. Czyli minister Czaputowicz nagle zaczął popierać stanowisko brytyjskie, rozbijając europejską jedność.

Najmocniej komentowano to we Francji. „Polska jest gotowa poświęcić Irlandię”, możemy przeczytać w artykule redakcyjnym tygodnika „Le Point”, który o słowach Jacka Czaputowicza pisze tak: „Jest to zmiana stanowiska, która wstrząsnęła Unią Europejską, ale idealnie pasuje do logiki stanowiska Polski w innych kwestiach. Na przykład w przypadku migrantów Polska nie zamierza podejmować żadnych wysiłków i uważa, że problem Włoch, jednego z krajów najbardziej narażonych na napływ migrantów z basenu Morza Śródziemnego, jej nie dotyczy. Z drugiej strony jeśli chodzi o występowanie przeciwko Rosji i nakładanie na nią sankcji, Polska jest bardzo szczęśliwa z powodu europejskiej solidarności”.

Ciekawa była też dyskusja pod artykułem, w którym wypomniano Polakom różne wiarołomności i europejską nielojalność. Postulowano obcięcie funduszy dla państw nowej Unii, a nawet pozbycie się ich („Polexit? Czemu nie?”). Wiadomo, internetowymi dyskusjami nie należy się przejmować, ale w jakimś stopniu wpływają one na ogólny klimat.

Swoje dorzucili Niemcy. W serwisie Deutsche Welle czytamy: „Publiczne deklaracje Czaputowicza (w istocie biorącego stronę Londynu w sporze, czy bezpiecznik może być ograniczony czasowo) wywołały sporą irytację dyplomatów wielu krajów Unii. W dodatku Czaputowicz robi to w tym samym dniu, w którym usiłuje sprosić jak najwięcej ministrów z Europy na konferencję bliskowschodnią w Warszawie, którą w lutym organizują USA – mówi zachodni dyplomata”.

A co z tej konferencji wyniknie? „Francja raczej nie wyśle na spotkanie Jeana-Yves’a Le Driana, swojego ministra spraw zagranicznych, Niemcy i Wielka Brytania jeszcze zaś nie zdecydowały, na jakim szczeblu będą reprezentowane. Jak oświadczył wysoki rangą urzędnik UE, szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini nie weźmie udziału w tej konferencji” – to informacje „Financial Timesa”.

Mamy więc drugi strzał w europejską jedność – konferencję w Warszawie na temat Iranu, wobec którego Unia i administracja Donalda Trumpa mają rozbieżne stanowiska. Żeby zagrać Europie na nosie, Amerykanie zaproponowali konferencję w Polsce. Nikogo o tym wcześniej nie informując, nawet samych Polaków. No i konferencja się odbędzie, tylko pytanie, jak na niej wyjdzie Polska.

Można je rozszerzyć i zapytać, co będzie miała Polska z polityki PiS i ministra Czaputowicza. I czy rozbijanie Unii to działanie świadome, czy wychodzi im niechcący?

Wydanie: 5/2019

Kategorie: Aktualne, Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy