Czy fala zaleje rynek pracy

Czy fala zaleje rynek pracy

Przed związkiem zawodowym Ukraińców stoją niewyobrażalne wyzwania


Jurij Kariagin – profesor nauk ekonomicznych, prezes Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ukraińskich w Polsce


Spotkaliśmy się dwa lata temu na konferencji poświęconej migrantom z Ukrainy. Już wtedy rozwiązania wymagały problemy wynikające z ich dużej liczby na rynku pracy.
– W tamtym czasie liczba pracowników z Ukrainy zatrudnionych w Polsce wynosiła ok. 1 mln, a w okresie letnim dochodziła do 2 mln. W 2016 r., kiedy powstał Międzyzakładowy Związek Zawodowy Pracowników Ukraińskich w Polsce, składki na ZUS płaciło 100 tys, Ukraińców, a w 2020 r. było ich już ok. 500 tys. Ukraińscy pracownicy mieli wpływ na wzrost PKB. W poszczególnych latach ten wzrost wynosił 0,5 pkt proc.

Dziś uchodźców z Ukrainy jest 1,8 mln (dane z 15 marca br.).
– Nie ma dokładnych informacji, ile z tych osób zostało w Polsce, a ile pojechało do innych krajów. Większość stanowią kobiety i dzieci. Trudno jednak określić, jak dużo jest wśród nich osób w wieku produkcyjnym. Ponadto część mężczyzn zatrudnionych w Polsce wróciła do Ukrainy, by walczyć w obronie ojczyzny. Wcześniej w Polsce było nieznacznie więcej zatrudnionych ukraińskich mężczyzn niż kobiet – 52% do 48%. Teraz ta proporcja zapewne się zmieni.

Ten nagły wzrost liczby obywateli Ukrainy w Polsce to duże wyzwanie.
– Polska robi, co może, dla uchodźców. Od 16 marca można się rejestrować, by uzyskać tymczasowy numer PESEL. Przez półtora roku uchodźcy będą mogli podejmować pracę. My jako związek zawodowy skupiamy się na sferze aktywności zawodowej, ściśle współpracujemy z OPZZ, m.in. z wiceprzewodniczącym Piotrem Ostrowskim, z inicjatywy tej centrali związek bowiem powstał. W 2016 r. przewodniczący OPZZ Jan Guz i ja, jako prezes Stowarzyszenia „Ukraina-Polska”, podpisaliśmy porozumienie dotyczące powołania związku zawodowego, którego głównym celem jest „ochrona godności, praw i interesów związanych z wykonywaniem pracy zarobkowej”. Pracownicy z Ukrainy mogą wprawdzie wstępować do innych związków skupionych w OPZZ, ale często pracują w branżach, w których nie ma związków zawodowych albo są one słabe. Do naszego związku wstępowali również pracownicy z innych krajów: z Gruzji, Mołdawii, Białorusi i Rosji.

Czy jako związek odczuwacie już większe zainteresowanie ze strony Ukraińców?
– Do tej pory mieliśmy ok. 1 mln sympatyków i 1,5 tys. członków związku. Liczba członków może nie jest znacząca, ale członkostwo wiąże się z opłacaniem co miesiąc składek, które dla wielu osób i tak są zbyt wysokie. Zainteresowanie naszym związkiem wśród uchodźców jest bardzo duże i codziennie odbieramy wiele telefonów. Wcześniej związek prowadził punkt informacyjny dzięki grantowi od samorządu Warszawy, co pozwoliło, by punkt pracował przez trzy miesiące. Teraz nie mamy pieniędzy i trudno nam funkcjonować. Co nie znaczy, że odmawiamy pomocy potrzebującym. Wszyscy w związku pracują jako wolontariusze. Ja też. Ale w sytuacji, kiedy w Polsce jest tak duża liczba uchodźców i zapewne wielu z nich podejmie pracę, trudno sobie wyobrazić, by nasz związek opierał się wyłącznie na wolontariacie. Byłoby dobrze, gdyby władze Warszawy mogły już teraz, a nie pod koniec roku, przeznaczyć pieniądze na funkcjonowanie naszego związku. Musimy zatrudniać specjalistów, żeby oferować pomoc na wysokim poziomie. Mamy wiele osiągnięć. Walczyliśmy o to, by pracownik ukraiński, który chce zmienić pracę, nie musiał prosić o zgodę dotychczasowego pracodawcy. W tym roku zmieniły się przepisy i może zmienić pracę bez proszenia pracodawcy o zgodę.

Z czym zwracają się do was uchodźcy?
– Proszą o pomoc w znalezieniu nie tylko pracy, ale także uczelni. Studenci, którzy musieli przerwać studia w Ukrainie, zamierzają je kontynuować w Polsce. A studia łączą się ściśle z pracą, bo muszą oni na siebie zarobić. Dlatego w Ukrainie funkcjonuje związek zawodowy studentów.

A o co proszą was polscy pracodawcy?
– Często są prośby o pracowników, którzy posługują się językiem polskim i ukraińskim, np. do ZUS. Trudniej jest z pracownikami dla szkół i przedszkoli, bo oni muszą uzyskać dużo pozwoleń. Współpracujemy z Konfederacją Lewiatan oraz innymi organizacjami. Dziś miałem telefon z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Pytanie dotyczyło ochrony prawnej uchodźców. Współpracujemy poza tym z La Stradą – Fundacją Przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu, bo przy tak dużej fali uchodźców, w większości kobiet, mogą też się pojawiać zjawiska negatywne.

e.borecka@tygodnikprzeglad.pl

Fot. Piotr Hukalo/Dziennik Bałtycki/Polska Press/East News

Wydanie: 13/2022

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy