Nie ten Lech

Nie ten Lech

Wojewoda małopolski ocenzurował wystawę prac dzieci o ojczyźnie. Bo nie wiedziały, że Lech Wałęsa nie może już świecić przykładem

Z okazji tegorocznego Święta Niepodległości małopolski kurator oświaty ogłosił konkurs plastyczny dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjów „Moja Ojczyzna Polska. Mój Patriotyzm”. Celem konkursu było m.in. „budowanie nowoczes­nego patriotyzmu zakorzenionego w dumie z przeszłości”. Prace mogły również dotyczyć „samodzielnej interpretacji rozumienia patriotyzmu”, zapewniono zatem pełną swobodę twórczych wypowiedzi. Rodzice i nauczyciele szybko zauważyli, że tytuł konkursu nie brzmiał zwyczajnie „Moja Ojczyzna” lub „Moja Polska”, a w słowie patriotyzm użyto wielkiej litery. Dzieci o to pytały, ale nikt nie potrafił im tego wyjaśnić. Zajrzały więc do „Wielkiego słownika ortograficznego” PWN, a tam czarno na białym napisano, że wielką literę stosuje się w pisowni nazw własnych, natomiast wyrazy pospolite, a więc i patriotyzm, należy pisać małą literą. Czyżby od ostatnich wyborów coś się zmieniło?

Wyjaśnił mi to Krzysztof Marcinkiewicz, rzecznik prasowy wojewody małopolskiego. – Wszystko zależy od kontekstu, w jakim dany dyskurs jest zakotwiczony, i jaką to słowo ma wartość. Moim zdaniem jest to nazwa własna i użycie wielkiej litery w słowie patriotyzm jest dozwolone. Wielka litera w tytule konkursu oznacza, że jest to słowo bardzo ważne w intencji tego konkursu.

Prof. Bolesław Faron, historyk literatury polskiej, w latach 1981-1986 minister oświaty i wychowania, ma zupełnie inne zdanie na ten temat. – Słowo patriotyzm jest nazwą pospolitą, a nie własną i nie używałbym w tym przypadku wielkiej litery, a poza tym zwracając się do Polaków, nie trzeba słów „moja ojczyzna” wzmacniać dodatkowo „Polską”, bo to jest rzecz oczywista.

Organizatorów konkursu próbuje usprawiedliwić prof. Walery Pisarek, jeden z najwybitniejszych polskich językoznawców, honorowy prezes Rady Języka Polskiego, autor większości tekstów do ogólnopolskich dyktand. – Wyrazy patriotyzm i ojczyzna, jako wyrazy pospolite, piszemy w zasadzie małymi literami, podobnie jak wyrazy miłość, matka czy ojciec. Natomiast pisząc o swojej ojczyźnie, o swoim ojcu i swojej matce, ze względów uczuciowych napiszemy wyrazy Ojczyzna, Ojciec i Matka wielką literą. Wspomnianymi względami uczuciowymi i grzecznościowymi można obronić wielką literę w wyrazie patriotyzm użytym w jakimś podniosłym tekście.

O tym, jakie znaczenie ma patriotyzm przez wielkie P, przekonali się rodzice i nauczyciele, którzy 17 listopada przyjechali z dziećmi do Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego na uroczystość wręczenia nagród w konkursie.

Nie to miejsce

Jury nagrodziło 24 prace spośród 400 nadesłanych na konkurs. Po wyjściu z gabinetu wojewody Józefa Pilcha, którego pierwszą decyzją po mianowaniu go przez premier Beatę Szydło było usunięcie flagi europejskiej sprzed gabinetu oraz z dachu urzędu (następnego dnia musiał flagi ponownie zawieszać), laureaci poszli zwiedzić wystawę nagrodzonych prac zorganizowaną w długim korytarzu na I piętrze urzędu. Wtedy okazało się, że zamiast 24 obrazków wystawiono tylko 22. Co się stało z dwiema pracami? Dlaczego ich nie pokazano?

Pracownicy kuratorium poszli po wyjaśnienia do dyrektorki gabinetu wojewody małopolskiego Joanny Chmury, razem z nimi wszedł rzecznik prasowy wojewody. Dzieciom, rodzicom i nauczycielom polecono czekać na korytarzu. Wreszcie drzwi sekretariatu, wspólnego dla dyrektor Chmury i wicewojewody Piotra Ćwika, się uchyliły i na środku pomieszczenia zebrani zauważyli stojak z dwiema brakującymi na wystawie pracami.

– To prawda, że nie wszystkie nagrodzone prace zostały wyeksponowane na korytarzu – wyjaśnia rzecznik prasowy Krzysztof Marcinkiewicz. – Te dwie zostały umieszczone w centralnym miejscu w gabinecie wicewojewody i dyrektorki urzędu, drzwi były otwarte i każdy mógł je zobaczyć. Na korytarzu nie było miejsca, aby wszystkie prace mogły się zmieścić. Nie jest przecież ważne, która praca znajduje się w którym miejscu. A gdyby była cenzura, te dwie prace nie zostałyby nagrodzone.

Do sekretariatu trafiły prace 11-letniego Mikołaja Szpindy, ucznia VI klasy Szkoły Podstawowej im. Anny Iskry w Mietniowie, który otrzymał wyróżnienie w kategorii uczniów klas od IV do VI, i Ani Zięby z Zespołu Szkoły Podstawowej nr 1 im. Armii Krajowej i Gimnazjum w Szynwałdzie, która zajęła III miejsce w kategorii gimnazjów.

– W Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim są bardzo długie korytarze i wystarczyłoby miejsca dla wszystkich nagrodzonych i wyróżnionych prac – mówi Dorota Szpinda, mama Mikołaja. – Jeżeli już ktoś zadecydował o eksponowaniu tych dwóch w sekretariacie, gdzie mało kto zagląda, to należało otworzyć drzwi, aby każdy mógł tam wejść. Tymczasem my musieliśmy upomnieć się o te prace i długo czekaliśmy na otwarcie drzwi. Nie sądzę, aby wojewoda czy ktoś inny przyznał się do ocenzurowania wystawy, ale ukrycie tych prac to sprawa ewidentna. W regulaminie konkursu zachęcono młodzież do „samodzielnej interpretacji rozumienia patriotyzmu”, a tu okazuje się, że nie wszystkie postacie są dobrze widziane.

Nie ten bohater

Ania Zięba przedstawiła na swoim obrazie sześć osób, które jej zdaniem szczególnie zapisały się w historii Polski – Józefa Hallera, Józefa Piłsudskiego, Ignacego Paderewskiego, Jerzego Popiełuszkę, Karola Wojtyłę i Lecha Wałęsę.

– Ania to bardzo myśląca i zdolna dziewczyna, mająca własne poglądy – podkreśla Iwona Poręba, jej wychowawczyni i zarazem nauczycielka plastyki w gimnazjum w Szynwałdzie. – Swoją pracę konsultowała z nauczycielką historii, rozmawiałam z nią o każdej z tych postaci. Gen. Józef Haller zwrócił jej uwagę, gdyż to człowiek związany z Małopolską. Dzieci interesują się historią, zadają dużo pytań, chcą być traktowane bardzo serio. Jeżeli polubią jakąś postać, to nie możemy im nakazać zmiany poglądów.

Mikołaj Szpinda w swojej pracy umieścił cztery portrety osób, które szczególnie zapamiętał i ceni – Emilii Plater, Romualda Traugutta, Tadeusza Kościuszki i Lecha Wałęsy.

– Mikołaj bardzo interesuje się historią i polityką, ogląda dużo programów o tematyce historycznej – opowiada jego mama. – Nie tak dawno zobaczył w telewizji film Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei” i bardzo mu przewodniczący Solidarności zaimponował, stara się dużo o nim czytać i dlatego w konkursowej pracy zaliczył go do postaci, które w historii Polski wywarły na nim największe wrażenie.

Nie ten patriotyzm

Obie prace, których nie pokazano na wystawie w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim, łączy jedna osoba. Zarówno Ania Zięba, jak i Mikołaj Szpinda na końcu pocztu swoich bohaterów umieścili Lecha Wałęsę. Na innych nagrodzonych pracach znaleźli się średniowieczni rycerze i żołnierze obydwu wojen światowych, kapliczki i inne symbole religijne, Częstochowa, kotwice Polski Walczącej, orły, sielskie pejzaże, znane zabytkowe budowle.

– Wróciłam z uroczystości i zaczęłam się zastanawiać, co to wszystko znaczy – wspomina Dorota Szpinda. – Powiedziałam o tym mojemu mężowi, a on natychmiast mi wyjaśnił: „Mikołaj pomylił Lechów, miał być inny”.

Trzy dni po uroczystości rozdania nagród, w niedzielę 20 listopada, na krakowski Rynek Główny przyszło prawie tysiąc nauczycieli i rodziców, aby zaprotestować przeciwko zapowiedzianej reformie szkolnej. Tam też rodzice opowiedzieli o schowaniu dwóch prac z wizerunkiem Lecha Wałęsy. Ich zdaniem wykreślanie Wałęsy z historii i pisanie słowa patriotyzm przez duże P to tylko preludium do zmiany w szkolnej edukacji historycznej. Wezwali do zachowywania wszystkich dotychczasowych podręczników do nauki historii, bo mogą jeszcze się przydać.

Wydanie: 49/2016

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy