Filozofia przekrętu i obejścia

Filozofia przekrętu i obejścia

W Polsce tylko ryby nie biorą. I choć wiele Polaków dzieli, choć różnimy się poglądami, wykształceniem i poziomem zamożności, to w tej jednej sprawie panuje pełna zgodność ocen. Ale skoro skala i zakres korupcji są tak powszechne, jak mówimy, to odpowiedź na pytanie o przyczyny i wskazanie winowajców nie jest tak proste i łatwe, jak to się często wydaje obserwatorom tego zjawiska. Najgłupsza, ale za to mająca sporo zwolenników, jest teza, że biorą „oni”, czyli wszyscy inni, tylko nie my, nasza grupa towarzyska, zawodowa, polityczna itp. Wystarczy posłuchać, co mówią po ogłoszeniu kolejnych alarmujących raportów o korupcji w różnych środowiskach zawodowych sami bohaterowie tych badań, czyli lekarze, policjanci, politycy, egzaminatorzy z ośrodków szkolenia kierowców. Ileż jest potem oburzenia na bezpodstawne pomówienia, nagonkę prasową itp. I jeśli nawet w kuluarach przyznaje się, że oskarżenia nie są jednak bezpodstawne, to znowu funkcjonuje zasada, że to robią jacyś „oni”.
Stosunek Polaków do korupcji ocieka fałszem i hipokryzją. Zbyt wielu bierze bowiem udział w tym procederze, strojąc przy tym miny niewinnych dziewic. Różna jest oczywiście skala i stosowane techniki. Ale cel jest zawsze ten sam. Dopaść do kawałka, a nawet kawalątka publicznego grosza, do jakiegokolwiek publicznego stanowiska, pomóc w wygraniu przetargu właściwej firmie, sprywatyzować coś, byle tylko z korzyścią dla siebie. Całe branże i środowiska zawodowe nie radząc sobie w warunkach wolnej konkurencji i gry rynkowej, wykorzystują swoją wiedzę i spryt do wyszukiwania nowych sposobów obchodzenia prawa i wykorzystywania luk.
Proszę zobaczyć, jak się okopali urzędnicy AWS w spółkach skarbu państwa. Jakie mają kontrakty. A jakie efekty pracy? Ile jeszcze wyciągną pieniędzy podatników? A za każdym z nich, tak jak w krajach afrykańskich, ciągnie się łańcuszek krewnych i kolegów.
Niewyczerpana jest pomysłowość wielu naszych rodaków. Nawet słownikowa definicja korupcji jest w polskich warunkach mało precyzyjna. Jest bowiem o wiele szersza niż zapis, że „jest to przyjmowanie lub też żądanie przez osobę pełniącą funkcje publiczne korzyści majątkowej, czy osobistej w zamian za spełnienie obowiązku służbowego albo naruszenie prawa”.
To tylko wierzchołek góry lodowej. Najgroźniejszy. Powodujący największe straty finansowe. Najbardziej też destrukcyjny, bo demoralizuje wszystkich wokół. Ale zachowania korupcyjne mają nie tylko wierzchołek. Mają też solidną bazę i podwalinę. Tą bazą są miliony ludzi działających według filozofii przekrętu, dojścia i obejścia. Niestety, te słowa są w coraz powszechniejszym użyciu.

Wydanie: 50/2001

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy