Generałowie bez wojska

Generałowie bez wojska

Wstyd. To słowo miałem w głowie, gdy patrzyłem, jak Państwowa Komisja Wyborcza przegrywa z systemem informatycznym. Żal było patrzeć, jak bezradni wobec nowych technologii mogą być ludzie zasłużeni i dobrej woli, ale z innej epoki. Wśród krytykujących jest wielu polityków, którzy przez 11 lat, jakie upłynęły od kontroli NIK sygnalizującej mankamenty działania PKW, nie zrobili nic, by jej pracę poprawić. A sygnałów, że coś tam przy okazji kolejnych wyborów nawala, było wiele. Tyle że PKW jakoś z opresji wychodziła, więc zmiany odkładano na potem. Aż się ucho od dzbana urwało i woda wylała.
Wstyd patrzeć na parlamentarzystów, którzy dziś jojczą, a niedawno, uchwalając budżet, wierzyli, że za kilkaset tysięcy złotych PKW może zbudować nowoczesny i bezpieczny system informatyczny. Wstydzić się muszą tu przede wszystkim PO i PSL, bo to koalicji rządowej zabrakło wyobraźni i poczucia odpowiedzialności za państwo. A opozycja, jeśli milczała, gdy skąpiono grosza i stawiano przed PKW nierealne zadania, niech też dziś zrobi rachunek sumienia. Bo rabanu trzeba jednak było narobić przed szkodą.
Szkoda, że wstydu nie widzę w oczach polityków. Platforma wyraźnie zjeżdża w dół i gdyby nie premier Kopacz, byłoby to jeszcze bardziej widoczne. I co robi? Sięga po bardzo ryzykowne rozwiązania. Gdy Michał Kamiński latał po programach telewizyjnych, widziałem zażenowanie widzów, którzy musieli słuchać, jak ten wyrzucony z PiS polityk wychwala nowego chlebodawcę. Jeszcze parę takich występów, a to one będą wyznaczać granicę obciachu. Nie mój to jednak problem.
Do listy zawstydzeń muszę też dopisać reakcję lewicy na wyniki wyborów. Za nerwowo i na bakier z sensem.
Państwo to dużo więcej niż partie i trzeba je chronić za wszelką cenę. A partie, na szczęście, są tylko tak długo, jak długo ktoś ich potrzebuje. Warto więc pamiętać, że kolejny raz w wyborach 50% Polaków nie widziało potrzeby, by coś postanowić w sprawach nie wielkich i odległych, ale tych, które mają w zasięgu wzroku. I że wśród głosujących na główną partię, czyli PO, coraz więcej jest ludzi, którzy robią to bez większego przekonania.
Wynik SLD jest tylko trochę gorszy, niż przewidywano. Warszawski korowód lewicowych generałów płci obojga, liczny, ale bez wojska, sprawił, że przepadli wszyscy. I niestety Sebastian Wierzbicki też. Jego generacja pewnie jeszcze nieraz przegra, ale, jak to mówią: lepiej z mądrym stracić, niż z głupim… wygrać.

Wydanie: 48/2014

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy