Liberałowie, nie lękajcie się!

Liberałowie, nie lękajcie się!

Wciąż czytam o braku programu opozycji. Rzeczywiście, jest z tym słabo. Jak zwykle najlepiej wypada partia Razem. Niestety, jej głos jest marginalizowany lub lekceważony. Szkoda. Jedno nie ulega wątpliwości – taki program musi zostać sformułowany i najlepiej by było, gdyby łączył całą opozycję, jeśli chce ona przejąć rządy w kraju. Na razie nie musi być szczegółowy. Ważne, aby sygnalizował strategiczny kierunek zmian. Oto moja propozycja: skandynawskie państwo opiekuńcze. Jestem głęboko przekonany, że chce go większość polskiego społeczeństwa. Co więcej, to najlepszy jak dotąd model społeczny wynaleziony w świecie Zachodu – jak pokazują badania socjologiczne, sądzi tak nawet większość młodych ludzi w USA. W tym sensie kierunek aspiracji polskiego społeczeństwa pokrywa się z tym, co najcenniejsze w dotychczasowej historii świata.

Pora zatem najwyższa, byśmy przystąpili do realizacji tego modelu także nad Wisłą. Jestem przeświadczony, że do pomysłu nie trzeba będzie przekonywać lewicy. Kłopot jednak z największą siłą opozycyjną, a mianowicie z Platformą Obywatelską. Mam wrażenie, że tej partii będzie najtrudniej zgodzić się na jego realizację. Wynika to z nadal ciążącego na jej sposobie myślenia neoliberalizmu, czyli doktryny ekonomiczno-społecznej, która (nader naiwnie) pokłada nadzieje w sile działania mechanizmów rynkowych we wszystkich niemal dziedzinach naszego życia. Podejrzliwie spogląda na rolę państwa, a powodzenie jednostek przypisuje ich indywidualnej sprawności działania (każdy kowalem swojego losu). Tworzy mity o skapywaniu bogactwa z góry na dół, o sile przypływu, który podnosi wszystkie łódki, itd. Dziś już nikt w te bajki nie wierzy, mam nadzieję zatem, że nie wierzy w nie też PO. Jednak pewności nie mam. Czasami odnoszę wrażenie, że w jej łonie pokutuje nadzieja na powrót do „starych, dobrych czasów” z początków naszej transformacji. Obym się mylił. To bowiem przepis na kolejną klęskę wyborczą, po ewentualnej wygranej w tegorocznych wyborach.

Platforma, tak jak i polscy liberałowie jako tacy, musi przejść ideową przemianę i pojąć, że istnieją odmienne od anglosaskiego modele kapitalizmu i że są one znacznie lepsze (!). Model skandynawski, zwany czasem nordyckim, jest z nich z pewnością najlepszy, ale poważne zalety ma także model reński (na boku pozostawiam sprawę modelu azjatyckiego). Model skandynawski zapewnia zachowanie efektywności ekonomicznej przy maksymalnej redukcji nierówności społecznych oraz wyrównaniu szans na sukces życiowy dla wszystkich. Żeby jednak uznać ową oczywistość (sam mówię o niej już od kilkunastu lat), trzeba porzucić fatalną tradycję ideową, która legła u podłoża powstania Unii Wolności, a następnie Platformy Obywatelskiej. Najlapidarniej została ona sformułowana w niewielkiej książeczce Janusza Lewandowskiego „Neoliberałowie wobec współczesności” (1989), w której państwo socjalne typu skandynawskiego zostało przedstawione (za Friedrichem Augustem von Hayekiem) jako wstęp do nieomal totalitarnego zniewolenia społecznego (sic!). Również eseje Leszka Balcerowicza z początków lat 90. są nadzwyczaj sceptyczne wobec tego modelu, prorokując jego kryzys, a nawet zmierzch (co, jak wiadomo, się nie stało).

Jeśli Platforma Obywatelska chce na trwałe objąć rządy w Polsce, musi od tego dziedzictwa się odciąć, niekoniecznie otwarcie (to będzie trudne i przez część elektoratu odczytane jako zdrada), ale faktycznie. W pewnym sensie zresztą nie ma wyjścia, cokolwiek bowiem sądzić o rządach PiS, był to pewien przełom. Pierwsza próba wprowadzenia elementów państwa opiekuńczego w Polsce, przyznajmy to uczciwie. Trudno będzie ten trend odwrócić. Nie wiem, na ile było to świadome, ale przyjęto pewne elementy modelu południowoeuropejskiego (pieniądze do ręki, ochrona rodzin wielodzietnych). Model skandynawski tym się różni od wspomnianego, że zdecydowanie bardziej koncentruje się na dostępności i jakości usług publicznych. I w tę stronę trzeba koniecznie pójść. Służba zdrowia, edukacja, transport publiczny, kultura.

Nie może już być mowy o tanim państwie (i co za tym idzie – wiecznej biedzie sfery budżetowej) ani innej typowo neoliberalnej mrzonce. O permanentnej obniżce podatków i prywatyzacji najważniejszych agend państwa, np. poczty (pamiętacie państwo ten szalony pomysł Platformy Obywatelskiej?). Ale przede wszystkim o ślepej wierze w rynek – świeckiego boga wydającego niepodlegające odwołaniu wyroki. To głównie ona przyczyniła się do zasłużonej klęski liberałów w wielu ostatnich wyborach. Pora na otrzeźwienie. Nawet jeżeli redaktor Witold Gadomski uzna je za zdradę. Liberałowie, nie lękajcie się!

Wydanie: 2/2023

Kategorie: Andrzej Szahaj, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy