Gdzie jesteś, lewico?

Gdzie jesteś, lewico?

Dziś lewica to ci, którzy chcą radykalnych zmian, a przynajmniej daleko idących

Podział polityczny na linii prawica-lewica jest nieprecyzyjny, relatywny i kontekstowy. W każdym systemie politycznym może przyjmować nieco inny kształt. Same określenia powstały w czasie rewolucji francuskiej i odnosiły się do miejsc zajmowanych w Sali Konstytuanty. Na początku było bagno. Z bagna wyłoniła się lewica, a to, co zostało po prawej stronie bagna, nazwano prawicą. To swobodna trawestacja Robespierre’a, który dosyć pogardliwie traktował umiarkowanych członków Konstytuanty.

Dziś lewica to ci, którzy chcą radykalnych zmian, a przynajmniej daleko idących. Centrum zmiany toleruje lub tylko o nich mówi, a prawica chce przywrócić „stary porządek”. Aby taki podział miał choć odrobinę sensu, system polityczny musi pozwalać na pluralizm i respektować mechanizmy demokracji.

Deklaracje prawica-lewica mają znaczenie tylko we względnie zrównoważonych i ustabilizowanych systemach politycznych. Nie jest to częsty przypadek, zwłaszcza ostatnio, gdy w wielu krajach Europy dochodzi do dużych przetasowań na scenie politycznej. Nowi politycy tworzą chaos pojęciowy, chcąc wykorzystać nastawienie elektoratów „starych” partii.

W Parlamencie Europejskim centrum stanowią partie zrzeszone w Europejskiej Partii Ludowej. Na prawo od nich jest tłum, od Liberałów i Demokratów (bardziej liberałów), Konserwatystów i Reformatorów (reformatorów?) po Europę Narodów i Wolności Le Pen, obecnie Tożsamość i Demokrację. Przed albo już za ścianą. Na lewicy to topniejąca grupa „starej socjaldemokracji”. Na lewej lewicy tylko Lewica Antykapitalistyczna. Europejscy Zieloni, zdaje się, podążają śladem swojej grupy niemieckiej i wylądują w samym centrum.

Gdy spróbujemy nałożyć europejską siatkę poglądów na polską scenę polityczną, to granica między lewicą a centrum przebiegałaby na obrzeżach SLD. Na lewicy mamy Razem i malutką grupkę Ikonowicza. Centroprawica to Platforma Obywatelska i PSL, obie formacje zresztą w Europejskiej Partii Ludowej, razem z partią Orbána. Skrajną europejską prawicę reprezentuje prawica zjednoczona wokół PiS, a potem już tylko europejska ściana. Za nią kłębi się jednak polski prawicowy plankton. A przez ścianę przegryza się Konfederacja.

Większość polskich polityków operuje, niestety, wiedzą polityczną na poziomie co najwyżej publicystycznym. Zapisywali się do tej samej partii, partii władzy, aczkolwiek różnie się ona w różnych okresach nazywała.

Używanie terminu lewica, centrolewica, lewica liberalna, centroprawica często ma na celu uniknięcie jednoznacznych deklaracji, by można było do potencjalnych wyborców puszczać raz prawe, raz lewe oko.

W Polsce wszystkie partie działają w sferze chaosu, w którym wartości utonęły w morzu ignorancji. To ignorancja jest najwyższą polską cnotą, nie tylko polityczną.

Poza tym mamy do czynienia z zalewem konserwatywno-liberalnej propagandy. Nasza scena polityczna bardziej przypomina to, co się dzieje wewnątrz amerykańskiej Partii Republikańskiej, gdzie PO stanowiłaby odpowiednik skrzydła liberalnego, a PiS konserwatywnego. Do tego należy dodać… antykomunizm zawierający w sobie negację wszystkiego, co ma choć trochę socjalizmu w nazwie lub praktyce, co również jest cechą amerykańskich republikanów.

W tych warunkach działanie partii lewicowej jest bardzo utrudnione. Tym bardziej że u nas wszystko, co nie jest wystarczająco konserwatywne, czyli choćby leciutko odstaje od prawej ściany, otrzymuje łatkę lewicy lub od razu dyskwalifikujący epitet socjalizmu. A mimo to polskie społeczeństwo wykazuje – jeszcze – w większości postawy egalitarne. Jest też bardziej tolerancyjne niż reprezentujący je politycy.

Drugi problem, z jakim musi się zmierzyć lewica, to zalewający wszystkich ocean głupot, anty- i pseudonaukowych bredni, ideologicznie formatowanych poglądów niemających żadnego związku z rzeczywistością. To w Polsce w poważnej dyskusji można użyć argumentu o krzywej Laffera, choć powołanie się na eter wypełniający świat wzbudziłoby od razu kpiny.

Co więc najlepiej robić? Wrócić do korzeni i do podstaw. Proponować rzeczy najważniejsze dla ludzi, nie etykietując ich i nie używając ideologicznych kwantyfikatorów. Propagować socjalizm, mając wzorem wieszcza rzadko to słowo na ustach. Przypominając, że nie ma realnej demokracji, gdy rośnie rozwarstwienie ekonomiczne. Nie ma realnej demokracji bez powszechnego dostępu do usług publicznych, rzeczywistej równości wobec prawa i powszechnej możliwości realizacji zapisanych praw.

Poza tym trzeba pamiętać, że emancypacja, samorealizacja i postęp nie istnieją, jeśli nie dotyczą całych grup społecznych. A przede wszystkim zbudować spójną narrację, opartą na krytyce dzisiejszego status quo. W tej narracji wątki lokalne, czyli krytyka prymitywnego kapitalizmu, muszą się łączyć z krytyką europejskiej praktyki politycznej. Bo w obecnej postaci UE nie jest w stanie rozwiązywać europejskich problemów.

Reasumując – lewica to progresywny system podatkowy, polityka oparta na wiedzy, szerokopasmowy internet w każdym domu, wypowiedziany konkordat i Nowy Europejski Ład. Na początek.

Adam Jaśkow jest prezesem zarządu Stowarzyszenia Wszechnicy Oświeceniowo-Racjonalistycznej, koordynatorem krakowskiego oddziału Centrum im. Ignacego Daszyńskiego

Wydanie: 1/2021

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy