Gombrowicz to pisał

Gombrowicz to pisał

Konflikt wokół Teatru Wybrzeże nabiera rumieńców, do akcji wkroczyła Liga Polskich Rodzin

Nowak miał odejść, ale nie odszedł. Kruszczyński nie potwierdza, ale i nie zaprzecza. Huelle jest dobry, ale jest zły. Do tego dodajmy Ligę Polskich Rodzin i protest części zespołu. O co tu chodzi? O Teatr Wybrzeże.
A ściślej – o konflikt, jaki już drugi rok toczy się pomiędzy marszałkiem województwa pomorskiego, Janem Kozłowskim, a dotychczasowym dyrektorem teatru, Maciejem Nowakiem. Poszło o pieniądze, choć niektórzy twierdzą, że nie tylko.
Sprawa na pierwszy rzut oka jest prosta: prowadzący od 2000 r. Teatr Wybrzeże Maciej Nowak nie zdołał, zdaniem władz województwa pomorskiego, wyprowadzić placówki z kłopotów finansowych. W grudniu 2004 r. Kozłowski

dał Nowakowi ultimatum:

albo w ciągu pół roku najsławniejsza gdańska scena stanie na nogi, albo dyrektor będzie musiał pożegnać się ze stanowiskiem. W czerwcu ubiegłego roku okazało się, że Wybrzeże, mimo dodatkowej subwencji samorządu w wysokości 700 tys. zł, wciąż jest zadłużone na ponad milion złotych. Czarne chmury nad Nowakiem zgęstniały na dobre, gdy okazało się, że koszty spektakli rosną, widzów ubywa, a sam dyrektor dodatkowo pełni funkcję szefa Instytutu Teatralnego, więc nie ma czasu porządnie zająć się swoją placówką.
Kozłowski jak zapowiedział, tak zrobił: odwołał Nowaka i rozpisał konkurs na nowego szefa. Nowak bronił się, że zastał teatr zadłużony, a jemu udało się dwukrotnie zwiększyć jego budżet. W obronę wzięli go dziennikarze i ludzie kultury, m.in. Jacek Żakowski, Jan Klata, Izabella Cywińska i szef ZASP, Ignacy Gogolewski, ale na niewiele się to zdało. Dodatkowo pojawiły się głosy, że prawdziwą przyczyną odwołania Nowaka może być jego jawnie deklarowana orientacja homoseksualna albo sesja zdjęciowa dla magazynu „Lifestyle”, gdzie pokazał swoje nagie ciało owinięte w sznur parówek, a także repertuar, jaki promował – teatru, jak sam to nazywa, opozycyjnego, odważnego, poszukującego.
Władze województwa twierdzą, że nie ma pozafinansowych przyczyn odwołania Nowaka, choć z drugiej strony, dawano do zrozumienia, że Teatr Wybrzeże nie kładzie nacisku na repertuar klasyczny, zamiast tego promując sztuki offowe. Ostatecznie marszałek zgodził się, by Nowak był dyrektorem do czerwca tego roku, jednocześnie zaproponował kandydaturę wybitnego gdańskiego pisarza Pawła Huellego, który zyskał nawet aprobatę związanego z PiS wiceministra kultury i dziedzictwa narodowego, Jarosława Sellina.
No i zaczęło się na nowo. Aktorscy związkowcy z Wybrzeża nie chcą się zgodzić na Huellego, proponując własnego kandydata, szefa teatru w Wałbrzychu, Piotra Kruszczyńskiego, który z kolei przyznaje, że blisko mu do wizji Nowaka, ale oficjalnie nic nie wie. Rozmowy, jakie marszałek Kozłowski toczy ze stronami konfliktu, nie przyniosły na razie żadnego przełomu.
W ubiegłym tygodniu do sprawy

włączyła się Liga Polskich Rodzin.

– Huelle jest nie do zaakceptowania przez środowiska konserwatywne – grzmiał poseł Wojciech Wierzejski, lider LPR na Pomorzu. Wystosował więc listy protestacyjne do marszałka Kozłowskiego oraz wiceministra Sellina, stwierdzając, że dyrektorem Teatru Wybrzeże nie może być człowiek, który obraził „wybitnego kapłana” Henryka Jankowskiego; zapowiedział również interpelację poselską w tej sprawie. Postulaty Wierzejskiego, by zablokować kandydaturę Huellego, są zbieżne ze stanowiskiem części aktorów.
– Ten scenariusz pisał chyba zza grobu Witold Gombrowicz – mówi w rozmowie z „Przeglądem” Huelle. – Doszło do czegoś niezwykle zabawnego. Zawiązała się bowiem bardzo egzotyczna koalicja, możliwa chyba tylko w Polsce. Otóż grupa aktorów, charakteryzująca się najskrajniejszym liberalizmem obyczajowym, weszła w sojusz z partią, która wyspecjalizowała się w zwalczaniu liberalizmu. Mimo to nie chcę odmawiać Janowi Kozłowskiemu, który zaproponował mi prowadzenie teatru, ani Jarosławowi Sellinowi, który zaaprobował moją kandydaturę. Mam, myślę, że niezłą, wizję dla Teatru Wybrzeże. Nie dostałem jeszcze oficjalnej nominacji – dodaje Huelle.
W Gdańsku otwarcie mówi się, że protest części zespołu Teatru Wybrzeże ma doprowadzić do pozostawienia Nowaka na stanowisku dyrektora, a wkroczenie LPR paradoksalnie może w tym pomóc. – Nie komentuję tego – mówi Paweł Huelle. – Wydaje mi się tylko, że w demokracji, zwłaszcza po pięcioletniej kadencji, zmiana kierownictwa teatru nie jest czymś dziwnym.
– Nie chcę się angażować w całą tę sprawę – mówi tymczasem „Przeglądowi” Nowak – gdyż rozstrzygnięcie i tak należy do władz. Wiem tylko, że nie da się prowadzić teatru, bardziej niż jakiegokolwiek innego przedsiębiorstwa, w konflikcie z zespołem. Jeżeli nie zostanie znaleziony kandydat, który zyska zaufanie zespołu, to teatr wiele na tym straci. Nie rozumiem natomiast, dlaczego obsada stanowiska dyrektora teatru stała się przedmiotem kalkulacji politycznych – dodaje.
Jak więc skończy się ten

gombrowiczowski miszmasz

wokół Teatru Wybrzeże, który od jesieni zeszłego roku ma status sceny narodowej z podwyższoną o 2 mln zł dotacją z budżetu państwa? Trudno odpowiedzieć dziś na to pytanie, tak jak do końca nie wiadomo, dlaczego Paweł Huelle, znakomity przecież artysta, miałby być złym szefem tej placówki. Może jednak warto sprawdzić?

 

Wydanie: 4/2006

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy