Grypa polskiej demokracji

Grypa polskiej demokracji

Początek wiosny jest wyraźnie nieudany dla AWS. Zamiast szumnie zapowiadanej ofensywy programowej doczekaliśmy się tylko głośnych rozliczeń politycznych na łamach pracy. Wyraźnie widać, że część polityków AWS uznała, że tego układu nie uda się już uratować. A przynajmniej nie jest tego w stanie zrobić obecne kierownictwo partii.

Przez ponad 2 lata Marian Krzaklewski wielokrotnie powtarzał, że jedną z przyczyn małej skuteczności AWS jest konsekwentne stosowanie demokratycznych procedur wewnątrz partii. Że on jako demokrata wiernie stosuje się do tych reguł. Słucha ludzi, przekonuje ich, nieustannie negocjuje i sprawiedliwie rozsądza.

Kto chciał, to uwierzył. Po wypowiedział Leszka Piotrowskiego, posła AWS, byłego wiceministra sprawiedliwości w rządzie Buzka, a wcześniej b. szefa sportu, Jacka Dębskiego, trudno będzie lansować taki portret Krzaklewskiego.

Bo cóż powiedział Leszek Piotrowski: „Robią, co chcą, łamią procedury, kłamią, dopuszczają się wielkich świństw”. Padły konkretne nazwiska. Marian Krzaklewski, Jacek Rybicki, Kazimierz Janiak, Piotr Żak. Są to nazwiska ludzi, którzy od kilka lat rządzą Polską. Nie pełnią oficjalnych funkcji w rządzie i administracji państwowej. Ale to oni trzymają w ręku realne sznurki władzy. Decydują o nominacjach kadrowych w rządzie i spółkach skarbu państwa. Od ich decyzji zależy, kto otrzyma większy kawałek tortu po PRL, kto mniejszy, a kto będzie się musiał obejść smakiem. Ważna to rola, bo tort coraz mniejszy, a chętnych coraz więcej.

Ostatnie wypowiedzi polityków ze ścisłego kręgu AWS-owskiej rodziny dobitnie pokazują, jakie w niej panują reguły i obyczaje.

Potwierdzają, że od dłuższego czasu mamy w Polsce swoistą dwuwładzę. Jest oficjalny premier. Jest rząd. Są też ludzie, którzy jako ministrowie udzielają wywiadów i biorą udział w licznych posiedzeniach. Ale kto dziś szanuje rząd? Kto liczy się ze zdaniem premiera? Ci, którzy mają coś ważnego do załatwienia wiedzą, gdzie trzeba pójść. Wiedzą, gdzie jest faktyczna i realna władza. Nazwiska tej nieformalnej grupy od dawna nie są anonimowe. Leszek Piotrowski tylko je upublicznił. Głośno powiedział, że król jest nagi. Że demokracja w AWS jest lipą.

Nieformalne grupy mają to do siebie, że używają specyficznego języka. Kwity, przekręty, teczki to już standardowy język części polityków. Coraz wyraźniej widać, jak bardzo ten język i ten styl uprawiania polityki odbiegają od świata wartości. Od oczekiwań społecznych. Od standardów demokratycznych w Europie.

Można tylko mieć nadzieję, że rządy nieformalnej grupy to zjawisko przejściowe. Po prostu grypa polskiej demokracji. Choroba, którą zwalczą dostępne w demokracji lekarstwa. Na początek trzeba będzie jednak odizolować zagrypionych od zdrowych.

Wydanie: 15/2000

Kategorie: Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy