Niedoceniana nauka

Niedoceniana nauka

W USA w ostatnim 30-leciu dzięki osiągnięciom nauki i umiejętnościom ich wykorzystania nastąpił czterokrotny wzrost gospodarczy. Nasze rządy naukę lekceważą

Współczesny świat rozwija się bardzo dynamicznie. Szczególna rola przypada nauce i edukacji, na bazie których kształtują się społeczeństwa wiedzy. Proces ten rozpoczął się u schyłku XX w. i przenika prawie do wszystkich państw świata. Edukacja, nauka i innowacje stały się siłą napędzającą rozwój współczesnej gospodarki i cywilizacji. Np. w USA w ostatnim 30-leciu dzięki osiągnięciom nauki i umiejętnościom ich wykorzystania nastąpił czterokrotny wzrost gospodarczy1. Podobne efekty można zauważyć w wielu krajach, np. w Finlandii, Izraelu, na Tajwanie, w Korei Południowej, Japonii, Niemczech i innych.
W tym czasie w Polsce kolejne rządy zajmowały się głównie transformacją ustrojową i budową demokratycznego państwa, opierając się na gospodarce rynkowej. W procesie tym

nie doceniano roli nauki i innowacji

w nowoczesnym rozwoju kraju. Już na początku transformacji w 1991 r. rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego i Leszka Balcerowicza, ratując budżet państwa poprzez zmianę ustawy budżetowej, obniżył środki na naukę o 37%, tj. z 0,76% do 0,48% PKB. Kolejne rządy kontynuowały tę politykę. W bieżącym roku na naukę rząd przeznaczył z budżetu krajowego ok. 4,64 mld zł i z budżetu środków europejskich ok. 763 mln zł, co razem stanowi 0,36% PKB. Dla porównania inne kraje na badania i rozwój przeznaczają odpowiednio w stosunku do PKB: Francja 2,1%, Niemcy 2,5%, Chiny 1,4%, Japonia 3,4%, USA 2,6%, Korea Południowa 3,2%, Unia Europejska 2,0%, Estonia 1,4%2. Dzięki takiej polityce Polska od wielu lat znajduje się w grupie państw europejskich najsłabiej finansujących badania naukowe (obok Malty, Słowacji, Bułgarii, Rumunii i Cypru). Taką pozycję zajmujemy również w rankingu europejskim, jeśli chodzi o innowacje.
Mamy kłopoty z innowacyjnością. Polska wytwarza bardzo mało patentów. Problem ten jest bardzo złożony, jedną z przyczyn może być to, że popełniamy jakiś błąd w edukacji młodzieży. Wydaje się, że nasza młodzież jest nieźle wykształcona, ma dużą wiedzę ogólną, encyklopedyczną, natomiast mniejsze umiejętności w rozwiązywaniu problemów praktycznych, w przeciwieństwie do młodzieży niemieckiej czy japońskiej. Inna przyczyna to brak zainteresowania naszej gospodarki działalnością „usługową” szkolnictwa wyższego.
W ostatnim 20-leciu powstało ponad 300 szkół niepublicznych (prywatnych) typu humanistycznego i dyscyplin społecznych. Dzięki nim gwałtownie wzrosła liczba osób studiujących (dochodzi niemal do 2 mln) i konsekwentnie rośnie liczba absolwentów. Niektórzy politycy mówią o sukcesie naszego szkolnictwa. Niestety, wzrost ten odbywa się kosztem obniżonego poziomu, a ich absolwenci zasilają armię bezrobotnych lub emigrują, podejmując z reguły w nowym kraju pracę stosunkowo prostą i nisko płatną.
W dyskusji nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym dużo uwagi poświęcono problemowi habilitacji. Jest to ważny etap w karierze pracownika naukowego. O jej utrzymaniu zadecydowały w znacznym stopniu opinie humanistów. Dyskusja wykazała różnice występujące między naukami humanistycznymi i ścisłymi w procesie twórczym i ich roli w społeczeństwie. Nauki humanistyczne i społeczne charakteryzuje inny warsztat naukowy, a ich dorobek jest raczej zorientowany na potrzeby danego (narodowego) społeczeństwa, natomiast nauki ścisłe i przyrodnicze mają charakter globalny, a ich wyniki funkcjonują w światowym obiegu. Dlatego należałoby wprowadzić

inne kryteria ocen w awansie zawodowym.

Być może z tego powodu można by utrzymać habilitacje w humanistyce, natomiast w naukach ścisłych i przyrodniczych podwyższyć kryteria doktoratu, którego poziom naukowy zbliżony byłby do dzisiejszej habilitacji. Podobnie można by podejść do nauk technicznych. Taka zasada jest od dawna przyjęta w krajach zachodnich.
Mamy w Polsce świetną, ambitną młodzież, której potencjał nie jest w pełni wykorzystany. Stwórzmy jej lepsze warunki do pracy i życia, ażeby mogła odnosić sukcesy i mieć satysfakcję z tego, co robi tutaj. Wówczas polscy uczeni też będą wyróżniani Nagrodą Nobla, o czym tak bardzo marzy pani minister Barbara Kudrycka. Część młodych naukowców, która opuściła nasz kraj, na pewno wróciłaby, jeśli na miejscu znalazłaby lepsze warunki do pracy i dalszego rozwoju. Przecież każdy młody ambitny badacz marzy o sukcesie i o… Noblu, chociażby Noblu polskim! Myślę, że nawet w tak słabym budżecie państwa można znaleźć pieniądze na naukę, tym bardziej że nie jest ona tak droga w stosunku do innych potrzeb. Jest to tylko problem wyboru i odpowiedzialności za przyszłość państwa. Brakuje nam mężów stanu, odważnych wizjonerów, kierujących się przy podejmowaniu decyzji dobrem wspólnym i jego przyszłością.
Proponuję utworzyć przy Urzędzie Rady Ministrów Komitet ds. Rozwoju Kraju. W jego skład weszliby ministrowie finansów, gospodarki, rolnictwa, nauki i szkolnictwa wyższego, skarbu, edukacji, prezes PAN, prezes NBP, przedstawiciele przedsiębiorców i banków. Celem komitetu byłoby opracowanie strategii rozwoju kraju i koordynacja działań na wymienionym obszarze. Minister nauki, w randze wicepremiera, mógłby zostać przewodniczącym Komitetu ds. Rozwoju Kraju. Przede wszystkim zaś należałoby podjąć pracę od podstaw na temat dochodów i wydatków państwa.

Autor jest członkiem rzeczywistym PAN, honorowym prezesem Europejskiej Akademii Nauki, Sztuki i Literatury w Paryżu

1 Koehler, Higher Education in the United States: Challenges and Opportunites, „Science and Society”, WUWr, Wrocław-Paris, 2011, t. 6, w druku.
2 K. Rybiński, Development Strategies: A Matter of Choice, „Science and Society”, WUWr, Wrocław-Paris, 2010, t. 5, 19-25.

Wydanie: 15/2011

Kategorie: Opinie

Komentarze

  1. pati
    pati 22 kwietnia, 2011, 15:50

    W Polsce nauka to fikcja do kwadratu. Uciekajcie młodzi abolwenci jak nadalej.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy