Hollande – czerwony prezydent?

Hollande – czerwony prezydent?

Lewicowy kandydat do Pałacu Elizejskiego budzi obawy Angeli Merkel Socjalista François Hollande prawie na pewno będzie prezydentem Francji. Ma konsekwentnie lewicowy program – chce się dobrać do skóry światu finansów i opodatkować bogatych. Nie wszyscy się z tym zgadzają. W kraju panuje jednak niechęć do Nicolasa Sarkozy’ego. Francuzi uważają, że prezydent nie dotrzymał obietnic i uzależnił kraj od Niemiec, powinien więc odejść na polityczną emeryturę. W wyborach, które odbędą się w dwóch turach, 22 kwietnia i 6 maja, zamierzają go na nią odesłać. Według najnowszych sondaży Sarkozy zmniejszył dystans dzielący go od lewicowego konkurenta do 1-2% w pierwszej rundzie, ale w drugiej zdecydowanie przegra różnicą 12 pkt. Kapitan roweru wodnego Wszystko wskazuje na to, że 57-letni Hollande będzie pierwszym socjalistycznym prezydentem od 1995 r. Jest wytrawnym działaczem partyjnym, w latach 2007-2008 był przewodniczącym Parti Socialiste, nigdy jednak nie sprawował urzędu ministra. W listopadzie 2011 r., po długiej procedurze prawyborczej, został kandydatem partii na prezydenta. Pokonał m.in. obecną szefową socjalistów Martine Aubry oraz Ségolène Royal, byłą towarzyszkę życia, z którą ma czworo dzieci (obecnie partnerką Hollande’a jest dziennikarka Valérie Trierweiler). Royal kandydowała na urząd prezydenta w 2007 r., ale to Sarkozy zwyciężył. Po sukcesie w prawyborach Hollande spoczął na laurach. Publicznie występował rzadko, na temat programu prawie się nie wypowiadał. Jean-Luc Mélenchon, kandydat na prezydenta z ramienia radykalnego Frontu Lewicowego, nazwał go kapitanem roweru wodnego. Towarzysze z partii przypomnieli mało pochlebne przezwisko Hollande’a – Flamby (budyń o smaku karmelowym, ulubiony przysmak socjalistycznego polityka, aluzja do jego puszystej sylwetki). Współpracownicy Sarkozy’ego triumfowali: „Mówiliśmy, że to bańka mydlana, która pęknie”. Hollande tymczasem starannie przygotowywał ofensywę i 22 stycznia wystąpił przed 10 tys. zwolenników w hangarze w Le Bourget, na problemowym przedmieściu Paryża. „Przyszedłem, aby opowiedzieć wam o Francji, która cierpi, lecz zarazem ma nadzieję, o Francji dnia jutrzejszego”, oświadczył. Jego zdaniem prezydentura oznacza reprezentowanie francuskich wartości wobec świata, takich jak równość płci i wszystkich warstw społecznych, rozdział Kościoła od państwa, opór wobec potęgi pieniądza, walka z przestępczością i traktat pokoleniowy, który zapewni młodym miejsca pracy. „Mój prawdziwy przeciwnik nie ma imienia, nie ma partii, nie ma twarzy. To świat finansów”, stwierdził kandydat socjalistów. 60 punktów Cztery dni później Hollande przedstawił szczegółowy program składający się z 60 punktów. Przewiduje mianowicie powrót do emerytury od 60. roku życia (Sarkozy podwyższył wiek emerytalny do 62 lat, była to jedna z jego nielicznych reform). Uważa, że 35-godzinny tydzień pracy musi zostać utrzymany. Kandydat socjalistów zamierza pobudzić wzrost gospodarczy poprzez wspieranie przedsiębiorców z klasy średniej, dla których zostanie założony bank inwestycyjny. Wprowadzone będą trzy progi podatkowe dla przedsiębiorstw (35%, 30% i 15%), co się okaże korzystne dla małych i średnich firm. Przedsiębiorstwa, które przeniosą produkcję za granicę, nie dostaną żadnej państwowej pomocy. Traktat pokoleniowy między starszymi a młodszymi pracownikami ma stworzyć 150 tys. nowych miejsc pracy. Podatek dla najlepiej zarabiających (powyżej 150 tys. euro rocznie) zostanie podniesiony do 45% (27 lutego Hollande zaproponował nawet 75% dla zarobków powyżej 1 mln euro). Zmniejszone lub zlikwidowane będą nisze, które do tej pory pozwalały na unikanie płacenia podatków. Sektor finansowy i bankowy zostanie podzielony na część oszczędnościową i inwestycyjną. Francuskie banki nie będą mogły korzystać z zagranicznych rajów podatkowych. Powstanie 60 tys. nowych miejsc pracy w oświacie, zwłaszcza w przedszkolach i w szkołach dla młodzieży z problemami. Do 2017 r. liczba młodych ludzi porzucających naukę ma zostać zmniejszona o połowę. Program Hollande’a przewiduje budowę 2,5 mln mieszkań socjalnych, przede wszystkim dla młodych rodzin i studentów. Podwyżki czynszów będą poddane kontroli. W ramach akcji „Bezpieczeństwo w sąsiedztwie” powstanie tysiąc nowych etatów dla policjantów i żandarmów. Udział prądu z elektrowni atomowych w produkcji energii ma zostać zmniejszony z 75% do 50% – aczkolwiek Hollande przezornie nie wchodził w szczegóły, jak zamierza tego dokonać. Kiedy kandydat socjalistów ogłosił te 60 punktów, natychmiast zabrzmiały głosy krytyki. Program jest utopijny i niemożliwy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 10/2012, 2012

Kategorie: Świat