#IAmMySong. Afganki walczą o głos

#IAmMySong. Afganki walczą o głos

Do dyrekcji afgańskich szkół trafił list, że dziewczęta powyżej 12. roku życia nie mogą śpiewać podczas publicznych występów

Korespondencja z Afganistanu

Dwa dni po obchodzonym także w Afganistanie Międzynarodowym Dniu Kobiet do dyrekcji afgańskich szkół trafił list, wedle którego dziewczęta powyżej 12. roku życia nie mogą śpiewać podczas publicznych występów, nawet hymnu państwowego. „To talibanizacja z wnętrza republiki”, powiedziała agencji Associated Press Sima Samar, aktywistka na rzecz praw człowieka. Wobec gwałtownego oburzenia, jakie wśród części społeczeństwa wywołało pismo, Ministerstwo Edukacji szybko zaczęło zaprzeczać, jakoby chciało powstrzymywać dziewczynki od śpiewu, ale użyło w tym celu dość kuriozalnych wyjaśnień. List miał pochodzić od urzędnika odpowiedzialnego za edukację w Kabulu i nie odzwierciedlać ministerialnego stanowiska, a sam zakaz służyć… zapobieganiu rozprzestrzeniania się wirusa COVID-19.

Na wyjaśnienia było już jednak za późno. „Dziś w Afganistanie Ministerstwo Edukacji uciszyło głosy naszych dziewcząt, zabraniając im śpiewać – napisała na Twitterze Szamila Kohestani, była kapitanka narodowej kobiecej drużyny piłkarskiej. – Dziewczyny są uczone, że nie mają głosu”. Na końcu dodała hasztag #IAmMySong. Po kontrowersyjnym liście media społecznościowe zalała fala opatrzonych tym hasztagiem nagrań, na których Afganki śpiewają ulubione piosenki. Kampanię zainicjował Ahmad Sarmast, założyciel Afgańskiego Instytutu Muzyki, ale wzięło w niej udział wiele prominentnych aktywistek i liderek. „Zabieramy głos w proteście przeciwko ekstremistycznemu i dyskryminującemu poleceniu Ministerstwa Edukacji”, podpisała swoje nagranie dziennikarka i działaczka na rzecz praw kobiet Farahnaz Forotan. Według pakistańskiej organizacji BytesForAll, która monitoruje aktywność w sieci, hasztagowa kampania miała zdobyć nawet 600 tys. kliknięć.

Muzyczna tradycja

Choć dziś trudno w to uwierzyć, śpiew kobiet w Afganistanie był częścią bogatej tradycji muzycznej tego kraju. Z lat 70. pochodzą liczne nagrania kobiet i dzieci śpiewających wspólnie kołysanki czy tradycyjne czterowiersze (pers. czaharbajt). Kobiety występowały przede wszystkim przed domownikami i na rodzinnych wydarzeniach, np. weselach. Z profesjonalnych muzyczek słynął zwłaszcza Herat, miasto na zachodzie Afganistanu. Kres tej erze położyła radziecka inwazja w 1979 r. Dla afgańskiej muzyki, szczególnie tej wykonywanej przez kobiety, wraz z wojenną pożogą nadeszły ciężkie czasy. Kiedy po wojnie z ZSRR w kraju rozgorzała  wojna domowa pomiędzy żądnymi krwi i władzy mudżahedinami, bożymi wojownikami, piosenkarki były uciszane, a nawet zabijane.

Kulminacją tych porządków stały się rządy talibów, którzy całkowicie zakazali słuchania czy wykonywania muzyki, szczególnie gry na instrumentach. Konfiskowano i niszczono kasety magnetofonowe i instrumenty, a muzyków, słuchaczy czy gospodarzy wydarzeń, podczas których wykonywana była muzyka, nękano i aresztowano. Nie były dozwolone żadne występy, ani na żywo, ani w formie nagrania, i nawet na wesela organizowano naloty, bo muzyka ludowa należała do tradycyjnej formy świętowania. Muzyka miała odciągać wiernych od poważnych spraw życia ziemskiego oraz duchowego, twierdzili talibowie, powołując się na święte teksty. W Koranie próżno szukać choć słowa na ten temat, pozostają więc liczne hadisy, czyli przypowieści z życia Proroka.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 15/2021, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Jagoda Grondecka

Wydanie: 15/2021

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy