Ideolodzy i ginekolodzy

Ideolodzy i ginekolodzy

Lekarze przygotowują zapis całkowicie zakazujący aborcji, badań prenatalnych i leczenia bezpłodności

Po cichutku, niby tylko w kręgach samorządu lekarskiego, lekarze szykują przyrzeczenie lekarskie, które ma doprowadzić do zakazu aborcji i badań prenatalnych. Zapis ten całkowicie ubezwłasnowolni kobiety. Zostanie im odebrane prawo do świadomego macierzyństwa. Scenariusz jest taki sam jak przed 10 laty. Najpierw zmieniono kodeks etyki lekarskiej, ograniczono prawo do aborcji, później do kodeksu dostosowano prawo. I tak powstała słynna ustawa antyaborcyjna. Zapowiada się, że niebawem ustawa zostanie jeszcze bardziej zaostrzona, nie będzie zawierała żadnych przyzwoleń na dokonanie przerwania ciąży.
Już niedługo

absolwent medycyny złoży nowe przyrzeczenie lekarskie.

Do przysięgi, że będzie „służyć zdrowiu i życiu ludzkiemu” doda „od chwili poczęcia do naturalnej śmierci”. Informacja ta, jeszcze nieoficjalna, pochodzi z prac Zespołu ds. Nowelizacji Kodeksu Etyki Lekarskiej, którego działania ślimaczyły się przez dwa lata, ale właśnie zmierzają do finału. Do końca maja lekarze będą mogli wypowiedzieć się, czy ta zmiana im się podoba. Jeśli ją zaakceptują i przegłosują na najbliższym jesiennym zjeździe w Toruniu, oficjalne przerwanie ciąży będzie w Polsce jeszcze bardziej utrudnione.
Co oznacza „służenie życiu ludzkiemu od chwili poczęcia”? Otóż życie poczęte staje się ważniejsze niż zdrowie i życie matki. Dotychczas zagrożenie życia lub zdrowia kobiety, także nieuleczalna choroba płodu dawały kobiecie wolność decydowania przynajmniej na papierze. W praktyce, nawet gdy kobieta mogła stracić wzrok lub dziecko było skazane na śmierć, lekarze odmawiali aborcji. Poprzedni minister zdrowia, Marek Balicki, rozesłał w tej sprawie pismo dyscyplinujące do szpitali. Żądał przestrzegania prawa. Teraz list Balickiego można schować do szuflady.
– Który lekarz zdecyduje się ratować kobietę, gdy zagrożone będzie jej zdrowie, także zdrowie psychiczne? – zastanawia się prof. Eleonora Zielińska z Instytutu Prawa UW, autorka prac naukowych o prawach kobiet. – Za nieprzestrzeganie kodeksu etyki lekarzowi grozi sąd lekarski. Po złożeniu takiego przyrzeczenia lekarz skupi się na ratowaniu płodu, bo otrzymał sygnał, że jest on ważniejszy.
Ale to nie wszystko. Ciąża została osaczona i z innych stron. Zespół zaproponował nowy punkt w art. 39 kodeksu etyki lekarskiej. Brzmi on: „Lekarz nie powinien podejmować badań prenatalnych obarczonych ryzykiem nieproporcjonalnym”.
Pamiętajmy, że powikłania przy tej diagnostyce to promile. Jednak groźba nowego zapisu (ryzyko nieproporcjonalne jest pojęciem mętnym i pojemnym) na pewno wystraszy tę garstkę lekarzy, którzy jeszcze nie bali się wykonywać badań prenatalnych. To, co w świecie jest rutyną, w Polsce staje się zakazanym zabiegiem. Koszmarne zniekształcenia, niezdolne do życia płody – kobieta zostanie zmuszona do traumatycznego porodu. Ale zakaz ma i drugą stronę –

niemożliwe będzie leczenie nienarodzonego dziecka.

– Ten zapis jest sformułowany nieudolnie, ale jest niebezpieczny – komentuje prof. Zielińska. – Jest sygnałem do jeszcze większego ograniczenia badań prenatalnych.
– Oznacza to na przykład, że kobiecie powyżej 35. roku życia odmówi się badań, bo jest promil zagrożenia poronienia, za to młodszej powie się, że ma kaprys – komentuje Marta Boratyńska, prawnik z UW.
Jeśli nikt nie będzie wiedział, co to jest „ryzyko nieproporcjonalne”, w ogóle odmówi badania.
Genetyk, prof. Jacek Zaremba, uważa zapis za bezsensowny, ale na zjazd lekarzy się nie wybiera. Tak więc nie będzie miał wpływu na kształt kodeksu. Wpływ na to będzie miał Konstanty Radziwiłł, przewodniczący Naczelnej Rady Lekarskiej, którego poglądy znalazły się w proponowanym zapisie.
– Zapowiada się, że jedna ideologiczna grupa będzie decydować o losach setek tysięcy kobiet – dodaje dr Grzegorz Południewski, wiceprzewodniczący Towarzystwa Rozwoju Rodziny. – Taki zapis to łamanie praw pacjenta. Jeśli badania genetyczne będą zakazane, kobieta zostanie pozbawiona prawa do podejmowania decyzji, gdy np. płód jest uszkodzony. Cofamy się do średniowiecza.
Etycy i lekarze przypominają także, że nie każdy uważa zygotę za człowieka. Spór jest ogólnoświatowy, ale polska Naczelna Rada Lekarska już rozstrzygnęła – jeśli ktoś jest „bardziej człowiekiem”, to jest nim płód, nie kobieta.
– Obowiązkiem lekarza jest diagnostyka, działanie z obowiązującymi standardami medycznymi i rzetelność zawodowa – dodaje dr Grzegorz Południewski.
– W proponowanych zapisach zwycięża ideologia.
Kolejne osaczenie ciąży to całkiem nowy art. 39a: „Nieetyczne są takie metody medyczne wspomagające prokreację, które stwarzają nieproporcjonalne albo nieprzewidywalne ryzyko dla poczętego człowieka lub jego matki”. To z kolei oznacza koniec sztucznego zapłodnienia, a więc leczenia bezpłodności. „Nieprzewidywalne i nieproporcjonalne ryzyko” jest kolejnym straszącym zapisem, który spowoduje, że

lekarz nie odważy się zaproponować zabiegu in vitro

rutynowego na świecie.
O co chodzi? Zakaz aborcji nawet w dramatycznych sytuacjach, ograniczenie i tak szczątkowych w Polsce badań prenatalnych, straszenie, że leczenie bezpłodności jest groźne – po co są te zapisy? Przecież lekarz, którego obowiązkiem jest ciągła nauka, wie, że medycyna światowa doskonali badania prenatalne, bezpłodność uważa za chorobę, zaś aborcję stara się ograniczać, nie zakazywać. Otóż chodzi o pieniądze, nie o zasady. Całkowicie zepchnięta do podziemia aborcja i badania prenatalne tylko za setki złotych dołączą do koszmarnie drogiej walki z bezpłodnością. Górą ideolodzy i ginekolodzy. I ich zarobki.
Czy zgodzimy się, żeby rządziła nami grupa lekarzy, którzy kuchennymi drzwiami wprowadzają zapisy powiększające ich konta?

Wydanie: 19/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy