Idoltyzm

Największym, najpopularniejszym reality szołem jest sejmowa Komisja Śledcza. Ma olbrzymią oglądalność, komentowalność, cytowalność. Powstają już fankluby komisji. Czas najwyższy, aby producenci wypuścili gadżety z komisją związane. Ma przecież już wyrazistych bohaterów, idoli nawet. Pierwsze pary bohaterów, pierwsze ślady uczuć miłosnych.
Media obserwują komisję niczym „Big Brothera”. Dlaczego Kalisz wyszedł?- padają gorączkowe pytania. Czy tylko dlatego, że czuł się zmęczony, przepracowany, czy był jakiś podtekst polityczny? Czy górę wzięła miłość do młodej, powabny żony (tu koniecznie przebitka na wizerunek powabnej małżonki), czy może tajne polecenie kierownictwa SLD (teraz przebitka na ponure wizerunki kierownictwa)?
Trwa cały czas ranking par. Sparowano już Ziobrę z Lewandowskim, Beger z Błochowiakówną, Rokitę z Kaliszem. Kalisz wyszedł z reality szoł, Rokita pozostał sam. Smutny teraz jakiś.
Szkoda, że Kalisz wyszedł, bo kiedy był, można go było porównywać z Rokitą. Który w którym dniu był bardziej ostry, dociekliwy, zadawał bardziej upierdliwe pytania. Mówił więcej. Robił bardziej pocieszne miny. Para Ziobro-Lewandowski nie jest już taka barwna, zwłaszcza że ostatnio obaj coś oklapli. Może dać im jakiego spida, żeby było hardkorowo?
Dobrze, że wybrali kobitki. Można skomentować ich sukienki, makijaże, wrażenie, jakie na nich wywarli przystojniak Niemczycki czy inteligentny Urban. Jest przynajmniej co komentować.
Można też iść w ranking szwarccharakterów. Początkowo najczarniejszym miał być Rywin. Ale cwanie i sympatycznie się wymówił. Padło na Kwiatkowskiego. Ale ileż można po Kwiatkowskim? Bardziej tajemniczy, demoniczny okazał się Czarzasty, ale długo Czarzastego ogrywać nie można. No to jest Pachowski. Kto po Pachowskim?
Ciekawych rzeczy można się podczas przesłuchań dowiedzieć. Ludzie interesujący się mediami dowiedzą się, jak wygląda Agora od środka. Najtajniejsze, najintymniejsze sekrety. Gdzie są toalety damskie, gdzie męskie, a gdzie ewentualnie służbowo-mieszane. Klucz w gabinecie prezesowej. A przede wszystkim, jak dojść do prawdy. Którym korytarzem? Poziomym czy pionowym? Zresztą windą bliżej, jakby ktoś nie wiedział.
Naród wytęża słuch i dowiaduje się. Co kto o kim sądził, sądzi i sądzić będzie. Kto z kim nie jest jeszcze na ty. Jakiego koloru notesy nosi się w tym sezonie. Kto jaką ma komórkę, a jaki stacjonarny. Kto do kogo, kiedy dzwonił. Rzadziej, w jakiej sprawie. Kto wiedział, bo mu Michnik powiedział. Kto nie powiedział, chociaż widział. Kto komu powiedział, że wiedział, a nie powiedział.
Pot tryska z czoła przewodniczącego marszałka Nałęcza. Koledzy – ilu jeszcze dzisiaj do przesłuchania? Intensyfikujmy, przyspieszmy, skomasujmy pytania! Może podejmiemy zobowiązanie? Więcej przesłuchanych z okazji zbliżających się świąt. Ach, być już na wolności jak Kalisz, jak Smolana. Kogo by tu jeszcze przesłuchać? Kogo wysoka komisja chce poznać bliżej? Może Polańskiego? Pracował przecież dla Rywina, albo Czarka Pazurę dla relaksu…
Pot tryska, pytania padają, słychać nawet odpowiedzi. Społeczeństwo ma szansę bezpłatnego udziału w seminarium na temat szczęśliwego funkcjonowania mediów elektronicznych w naszym kraju. Życia codziennego elit biznesowo-politycznych, a czasem nawet i umysłowych. Odcinek idzie za odcinkiem. Człowiek gubić się zaczyna, bo przecież nie ma czasu stale przy tym telewizorze. Uprasować coś trzeba, ugotować, bo zaraz wrócą z pracy. Czemu telewizja nie daje na początku skrótu poprzednich odcinków?! Czemu nie mówi, co było wcześniej? Nie przypomina, kto, z kim i jak. A co z tym Rywinem? Wszyscy o nim mówią, a w telewizorze się nie pojawia. Może wzięli go do konkurencyjnego „Klanu”? Trzeba wysłać SMS-a, żeby wrócił do serialu. Wygrać jakąś pralkę przy okazji. Tylko niech nie dołączają trudnych pytań typu „Czyim Rywin był Lwem?”.

Wydanie: 11/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy