Interes lokatorów jest na końcu

Interes lokatorów jest na końcu

Czyszczenie kamienic odbywa się cały czas. Ostatnio czyściciele nawet przyśpieszyli

Jakub Żaczek – członek Komitetu Obrony Praw Lokatorów

Trwają prace komisji weryfikacyjnej do spraw reprywatyzacji. Jak pan ocenia jej dotychczasowe działania?
– Żadna z ostatnich decyzji nie miała niestety większego znaczenia dla lokatorów. Obserwujemy pewnego rodzaju spektakl, w którym tło polityczne przykryło wątki społeczne. Widać pęknięcie wśród pracowników ratusza poświęconych przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, którzy odpłacają się jej obciążającymi zeznaniami. Mam jednak wątpliwości, czy zeznania świadków pozwolą ujawnić głębię problemu reprywatyzacji i mechanizmy za nią stojące.

Powiedział pan, że element polityczny przeważa nad wątkami społecznymi. Komisja zdecydowała jednak o zwrocie zreprywatyzowanej szkoły przy ul. Twardej.
– Rzeczywiście ten budynek zostanie przeznaczony na cele społeczne, ale to margines problemów z reprywatyzacją. Oczywiście ta szkoła powinna wrócić do skarbu państwa, obserwujemy jednak niecodzienne zjawisko, bo wszystkie strony zaangażowane w sprawę, czyli ratusz, podejrzani i komisja, są zgodne, że trzeba ją zwrócić. Po co więc było właściwie całe to postępowanie? Brak sporu jest w tej sytuacji groteskowy, bo wygląda na to, że nikt nie ponosi winy. Zauważono błąd, skorygowano go i po sprawie.

Istnieje zagrożenie, że komisja będzie się ślizgać po powierzchni i że najważniejsza okaże się ustawka, w której byli urzędnicy mogą uzyskać mniejszą karę za obciążanie prezydent Warszawy?
– Obserwując prace komisji w mediach, mogliśmy zobaczyć, że jednego z najważniejszych świadków nie dopytywano starannie w kwestii kłamstewek, które ma na sumieniu. Sprawa robi się poważna, jeśli weźmiemy pod uwagę, że to kluczowy świadek i uczestnik procesu reprywatyzacji. Wszyscy są świadomi, że dysponuje on ogromną wiedzą. Byli pracownicy ratusza dzięki zeznaniom mogą otrzymać status świadka koronnego, nie poniosą wówczas kary za swoje postępowanie, ale ułatwią polityczną pracę komisji. I politycznie to zda egzamin, natomiast nie pokaże nam mechanizmu ani tego, jak proces reprywatyzacji działał od środka.

Co w takim razie jest najważniejsze z punktu widzenia opinii publicznej?
– Wiedza o tym, kto i w jaki sposób decydował o losie konkretnych nieruchomości, w jaki sposób wypływały dokumenty. Bo przecież nie robił tego przypadkowy stażysta. Wreszcie jak była koordynowana praca kancelarii prawnych z Biurem Gospodarki Nieruchomościami. Na ten temat najwięcej wie urzędnik, który będzie opowiadał bajki, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

Wiemy, jakie są polityczne sukcesy komisji. A co możemy powiedzieć o jej sukcesach społecznych?
– Problemem jest sama ustawa regulująca prace komisji reprywatyzacyjnej. Największą szkodą, jaką może wyrządzić handlarzom roszczeń i czyścicielom kamienic, jest wpisanie zastrzeżenia do księgi wieczystej. Zablokowanie księgi wieczystej ma oczywiście jakieś znaczenie, bo ukróci dalszy handel nieruchomościami, natomiast dla lokatorów to nie jest dobre rozwiązanie, bo udziały w nieruchomościach mogą wykupić osoby bardziej bezwzględne albo nieruchomości mogą zostać bez właściciela.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 34/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 34/2017

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy