Inwazja krwiopijców – rozmowa z dr Miłoszem Mazurem

Inwazja krwiopijców – rozmowa z dr Miłoszem Mazurem

Wielkie komary tygrysie z Azji na razie nam nie grożą, ale i krajowe dają się we znaki

Wszyscy narzekamy, że komarów jest w tym roku więcej niż zwykle. Tak jest naprawdę?
– Zdecydowanie tak. Powodem jest pogoda – najpierw deszcze, potem wysokie temperatury. Komary rozwijają się w wodzie, najlepiej płytkiej i ciepłej, nie przeszkadza im silne zanieczyszczenie, np. ściekami. Po okresie intensywnych deszczy powstało bardzo dużo tymczasowych, niewielkich rezerwuarów wody (kałuże, zalane pola, wypełnione wodą zagłębienia terenu, oczka wodne w ogródkach, pojemniki na deszczówkę itp.). Takie płytkie zbiorniki bardzo szybko się nagrzewają, co stwarza idealne warunki do rozwoju komarów.
A nie mają one naturalnych wrogów?
– Oczywiście, że mają – niektóre ptaki, płazy, ryby, nietoperze. To dobry powód, by chronić te gatunki i nie utrudniać im życia w naszym pobliżu, np. poprzez niszczenie gniazd jaskółek czy przeganianie nietoperzy ze strychów.
Czy komary sprawiedliwie gryzą wszystkich po równo, czy wybierają sobie niektórych?
– Krew ssą jedynie samice komarów, samce są całkowicie nieszkodliwe i najczęściej żywią się pyłkiem kwiatów. Komary reagują na kilka czynników przywabiających. Są to: dwutlenek węgla wydychany przez nas non stop i pewne składniki potu, a trudno nie pocić się w lecie. Wabikiem jest również podwyższona temperatura ciała – komary mają coś w rodzaju detektorów podczerwieni, dlatego wyczuwają temperaturę naszego ciała, stąd większe ryzyko u osób, które mają podwyższoną temperaturę (dzieci i osoby młode, kobiety w trakcie owulacji).
Podobno komary mogą przenosić choroby.
– Generalnie u nas komary nie są groźne pod względem epidemiologicznym. Bardziej przykre są ukąszenia meszek, a niebezpieczne – kleszczy, które mogą przenosić boreliozę. Są co prawda badania, które mówią, że także kilka procent populacji komarów jest zarażonych boreliozą, ale to sporadyczne przypadki. W Polsce nie ma potwierdzonych naukowych danych na temat pojawienia się wielkich komarów tygrysich z Azji. U nas na razie miejsca nie zagrzeją, bo mamy za chłodny klimat, ale nie wiadomo, jak będzie za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Jeżeli jednak ktoś wybiera się w tropiki, radzę się zabezpieczyć lub zaszczepić. Największe zagrożenie istnieje w porze deszczowej.

dr Miłosz Mazur– entomolog z Uniwersytetu Opolskiego


Komary należą do muchówek. Występują na całym świecie. Znanych jest ponad
3 tys. gatunków, w Polsce ok. 50.
Rozwój komarów od jaja do postaci
dorosłej („gryzącej”) trwa ok. 10-14 dni.


Straszny DEET
W sprzedaży są dziesiątki środków mających odstraszać komary i kleszcze: preparaty w płynie, sztyfcie i spreju, plastry, świece zapachowe, odstraszacze dźwiękowe i moskitiery. Ostatnio pojawiły się nawet specjalne skarpetki.
Niemal całkowicie przez sześć-osiem godzin zabezpieczają przed ukąszeniami komarów środki zawierające substancję chemiczną o nazwie DEET, wymyśloną przez armię amerykańską dla marines, którzy mieli walczyć w dżungli. Siła działania repelentu z DEET zależy od stężenia tego środka chemicznego w preparacie.
Naturalnymi odstraszaczami owadów są olejki eteryczne, m.in. eukaliptusowy, lawendowy czy goździkowy, a także rośliny: komarzyca, kocimiętka, bazylia, mirt, aksamitka, pelargonie, mięta, wanilia, lawenda, pomidory, czarny bez, piołun, cytryna.
Niektóre miasta zafundowały mieszkańcom opryski mające ograniczyć wylęg komarów. Zwykle wykonuje się je późnym popołudniem, aby nie szkodzić innym, pożytecznym owadom latającym, np. pszczołom, których aktywność pod koniec dnia jest znacznie mniejsza. Preparaty do oprysków można też kupić w sklepach ogrodniczych albo zamówić usługę w specjalistycznej firmie (koszt to 100-300 zł za 1 tys. m kw.). Opryski należy wykonywać dwa-trzy razy w sezonie. Okres karencji dla warzyw i owoców wynosi od kilkunastu do kilkudziesięciu dni.


A jeśli ugryzie…
Najskuteczniejsze są żele antyhistaminowe, np. fenistil, ulganol, sio, soventol, mosbito, ale ulgę przyniesie też przyłożona w miejsce ukłucia kostka lodu, plaster cebuli, ogórka, ziemniaka lub cytryny. Ból zmniejszy nawet posmarowanie pastą do zębów, jeśli zawiera mentol.

Wydanie: 30/2013

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy