Ja z żadnymi podsłuchami nie mam nic wspólnego – rozmowa z Markiem Falentą

Ja z żadnymi podsłuchami nie mam nic wspólnego – rozmowa z Markiem Falentą

Czy może pan potwierdzić, że nie ma nic wspólnego również z podsłuchami w Bielsku Podlaskim? Skąd ta nagonka?
– W przypadku Energo sprawa jest bardzo prosta. Falenta Investments kupiła od Energo dług wobec MM Group oraz od KTK dług Energo. Reasumując, po pierwszej transakcji FI miała do zapłacenia Energo 30 mln zł, ale nabywając w tym samym dniu dług Energo o tej samej wartości od wierzyciela Energo, firmy KTK, po skompensowaniu go rozliczyła to zobowiązanie w całości. Marcin W., wykonując taki ruch, chciał pomóc swojemu nowemu kontrahentowi, firmie KTK, w odzyskaniu długu od Energo i to się udało. Ten sposób zapłaty nie spodobał się panom z Energo i wywołali konflikt. Poszli do sądu, ze świadomością, że mają sprawę przegraną. Chcąc zemścić się na nas, wymyślają niestworzone historie o podsłuchach.
Stanowczo podkreślam, że nie mam z tą sprawą żadnego związku i jeżeli prokuratura mnie wezwie, to złożę obszerne wyjaśnienia. Potwierdzeniem moich słów może być wycofanie w ostatnich dniach pozwu wobec nas w tej sprawie przez Energo oraz powiązaną z nimi firmę Krex.
Należy też zauważyć, kto jest pełnomocnikiem tych firm. To Janusz Kaczmarek, były prokurator krajowy, i Jaromir Netzel, były prezes PZU. Powszechnie wiadomo, jakie ci panowie mają możliwości w polskim wymiarze sprawiedliwości, nie ukrywają tego przed klientami.
Jak wyjaśnić ten drugi podsłuch? Policja wchodzi do Energo we wrześniu i wyjmuje go ze ściany. Hipoteza jest taka: pana dyrektor z Bydgoszczy uwiarygodnia się przed prokuraturą, daje jej cynk. Policja jedzie do Bielska i znajduje podsłuch. To kolejny zarzut pod pana adresem.
– Marcin W. to nie jest mój dyrektor, tylko człowiek, w którego firmę Składywęgla.pl zainwestowałem duże pieniądze. Jest faktycznym właścicielem MM Group i całego tego przedsięwzięcia. Po sprzedaniu mi udziałów razem ze swoim prawnikiem miał 60% w Składach Węgla, czyli kontrolował tę firmę. Przebywa już w areszcie pięć miesięcy i nie dziwię się, że mówi to, co prokurator chce usłyszeć. Ja z żadnymi podsłuchami nie mam nic wspólnego. Energo walczyła z Marcinem W. o odzyskanie pieniędzy i od wielu miesięcy mieli konflikt. Adam D., który dostał zarzuty, jest prawnikiem i znajomym Marcina W. Jestem gotowy zeznać to wszystko w prokuraturze, ale nikt mnie o to nie prosił.
Jak policja mogła znaleźć ten drugi podsłuch? Wszystko wskazuje, że chodzi o Marcina W. – on powiedział prokuraturze, a prokuratura policji. Z moich informacji wynika, że sprawa może być „z sukcesem sfinalizowana”, choć białostockie postępowanie może zostać przedłużone do końca roku. Dlaczego pan nie napisze swojej wersji wydarzeń?
– Gdyby o tym podsłuchu powiedział W., nie przedłużyliby mu aresztu o kolejne trzy miesiące. „Newsweek” podaje niesprawdzone informacje. Wciąż głośno mówię, jaka jest wersja wydarzeń, ale cały czas trwa akcja dezinformująca i wyciszająca. Przecież gdybym o tym nie mówił, sprawa już dawno nie istniałaby w mediach…
Mógł to zrobić po drugim przedłużeniu aresztu, bo nie chce już trzeciego. To więcej niż pewne.
– Zrobił to, bo mu obiecali, że prokuratura nie będzie przedłużać aresztu. Wiem to od jego adwokata.

Wydanie: 45/2014

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy