Jak dożyć 100 lat

Jak dożyć 100 lat

W Polsce mamy 2300 stulatków. Najwięcej długowiecznych mieszka na wschodzie i południu kraju Staruszka chwyta stary fotel za poręcze. Wyciąga go z klatki kamienicy na podwórze. – Pomogę pani – mówię. – Nie – odpowiada – muszę coś robić. Jednak próbuję jej pomóc. Kobieta nie puszcza fotela. – Jak go nie przeniosę – tłumaczy – znaczy, że nie nadaję się do życia. Ustępuję. Weronika Korec ustawia fotel po słonecznej stronie podwórza. Jest niedziela. Będzie odpoczywać i zagadywać do każdego przechodzącego sąsiada. – Muszę mamy pilnować – mówi jej córka. – Rąbie drzewo, nosi węgiel, przyciąga suche gałęzie. Ma 102 lata. Powinna już odpoczywać. Matka i córka są wdowami. Mieszkają w Pułtusku. – Kiedy nareszcie mi w życiu dobrze, trzeba uciekać na tamten świat – mówi Korcowa z uśmiechem. – A kiedy było źle? – pytam. – Za dziedziców. Ojciec był koniuszym. Często zmienialiśmy dwory, w których tata się najmował. Zimą matka bała się, że zamarzniemy podczas podróży furmanką. Wkładali nas, dzieciaki, do beczki i zasypywali plewami. Którejś zimy dotarliśmy do Przewodowa pod Pułtuskiem. Ale już bez ojca. Wyjechał za pracą do Ameryki. Nigdy nie wrócił. Męża pani Weronika straciła w czasie wojny. Nie wyszła ponownie za mąż. Przez całe życie była woźną w szkole. – Dla człowieka – powiada – najważniejsze są spokój w domu, praca i wspólna kasa. Do dziś wspiera emeryturą dziesięcioro wnuków i prawnuczkę. Sama powtarza, że niczego jej nie potrzeba. Nawet lekarza. Poza pastylkami na wątrobę nie brała w życiu leków. Kiedy była możliwość, najadała się do syta. Do dziś pozwala sobie czasami na dwa, trzy kieliszeczki czystej, ale, mówi, już bez tej radości co dawniej. Starzejemy się od dnia urodzin „Umrzeć to nic, ale starzeć się…”, śpiewał Jacques Brel. Do tego drugiego powinniśmy przywyknąć, wszak starzejemy się od dnia urodzin. John Medina w książce „Zegar życia” szczegółowo przedstawia, co w miarę upływu czasu dzieje się z ciałem człowieka. Np. skóra – traci elastyczność, staje się pergaminowa, bo białka w jej środkowej części tworzą coraz sztywniejsze struktury. A w tkance podskórnej zmniejsza się ilość tłuszczu. Układ krążenia. Przepychanie krwi przez plątaninę naczyń krwionośnych jest coraz trudniejsze, bo zwężają się tętnice, a zastawki, które mają przeciwdziałać cofaniu się krwi w żyłach, są jak zwichrowane furtki na zardzewiałych zawiasach. Włosy. Mieszki włosowe, które w młodości były w stanie uzupełnić ubytki nawet do stu sztuk dziennie, teraz jakby zasypiają, pozwalają na masowe wypadanie włosów, łysienie. Do mięśni przestają docierać bodźce neuronowe, nakazujące im ruch. Cały organizm jest gorzej obsługiwany przez układ nerwowy. Starzeją się kości – głównie z powodu utraty związków mineralnych. W stawach zmniejszają się ogólny skład chrząstek i ilość płynu, co powoduje większe tarcie. Stawy sztywnieją, gorzej się poruszamy. W galopującym tempie ubywa pewnej kategorii komórek. Np. kobieta rodzi się z milionem komórek jajowych, w wieku 20 lat ma już tylko ćwierć tej liczby, a jako 40-latka – kilkadziesiąt tysięcy. Płytki starcze pojawiają się już w mózgu 30-, 40-latka. – Pod koniec życia człowiek traci około 50 tys. komórek mózgowych dziennie. Ale – tu pewne pocieszenie – Richard M. Restak, autor książki „Starsi znaczy mądrzejsi”, zauważa, że im więcej wiadomo o starzeniu mózgu, tym więcej optymistycznych wieści. Mózg doskonali swoje funkcje w toku nieustającej aktywności. Uczeni twierdzą, że częste używanie połączeń między neuronami wzmacnia je i impulsy nerwowe biegną szybciej. Ale wskazówki zegara życia przesuwają się nieubłaganie. – 25-30 lat to umowna granica, kiedy organizm wytworzył już wszystko, co miał wytworzyć; od tego momentu zaczyna się stopniowe obumieranie – twierdzi Robert Kucharski, lekarz neurolog specjalizujący się w psychogeriatrii. Odkryto, że w naszych organizmach około pięćdziesiątki dochodzi do ogromnego, bo aż 13-krotnego wzrostu aktywności genu kodującego jedno z białek wytwarzających – oprócz życiodajnej energii – bardzo toksyczną substancję z wolnymi rodnikami, które uszkadzają DNA. – Prawdopodobnie napędza

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2003, 43/2003

Kategorie: Kraj