Jak reagować na zagrożenia

Jak reagować na zagrożenia

Nie do przyjęcia są próby organizowania odrębnych systemów dla różnych sytuacji kryzysowych

Na początku października specjaliści od reagowania kryzysowego z wielu krajów obradowali przez dwa dni w stolicy Łotwy, Rydze, nad obecnymi wyzwaniami wobec kierowania kryzysowego. Trudno sobie wyobrazić właściwszy moment do takiej dyskusji. Agresja terrorystyczna na Stany Zjednoczone i reakcja na nią wspólnoty międzynarodowej, w tym uruchomienie procedur reagowania kryzysowego NATO na podstawie art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego, nadały wyjątkową aktualność rozpatrywanej problematyce. Warto wypunktować

najważniejsze wątki i wnioski

z tej konferencji, zwłaszcza w świetle znanych „kłopotów” z organizowaniem systemu kierowania reagowaniem kryzysowym w Polsce.
Pierwszy i najważniejszy wniosek to konieczność zintegrowanego podejścia do problematyki reagowania kryzysowego i budowania wedle takiego właśnie podejścia systemu kierowania państwem w nadzwyczajnych sytuacjach kryzysowych. Chodzi przy tym o integrację w kilku płaszczyznach. Musi to być system zdolny do sterowania reagowaniem na wszystkie rodzaje zagrożeń bezpieczeństwa państwa – militarne i pozamilitarne (cywilne), zewnętrzne i wewnętrzne, małej i dużej skali (do zagrożenia wojennego włącznie). Nie do przyjęcia są próby organizowania na szczeblu państwa odrębnych systemów dla różnych sytuacji kryzysowych. Pojęciowe, strukturalne i organizacyjne rozdzielanie jako zupełnie odrębnych i autonomicznych takich spraw jak reagowanie kryzysowe i reagowanie obronne,

nadzwyczajne planowanie

cywilne i planowanie operacyjne, gotowość cywilna i pogotowie obronne, ochrona cywilna i obrona cywilna – to zdecydowanie błędne podejście.
Drugi ważny wniosek – to potrzeba posiadania w państwie ponadresortowej, etatowej, wielospecjalizacyjnej komórki (urzędu, agencji, departamentu, biura itp.) wraz z odpowiednio wyposażonym centrum kierowania. Nie do pomyślenia jest już obecnie bazowanie wyłącznie na resortowych strukturach oraz na doraźnych zespołach i grupach na szczeblu narodowym, uruchamianych dopiero w razie kryzysu. Działająca ciągle etatowa komórka musi być profesjonalnie przygotowania do zajmowania się wszystkimi aspektami bezpieczeństwa narodowego (bezpieczeństwa państwa), zgodnie ze wspomnianą wyżej regułą zintegrowanego podejścia do tej problematyki. W zakresie jej działania winny znaleźć się zwłaszcza takie zadania jak: bieżące monitorowanie i informowanie władz państwa o sytuacji bezpieczeństwa, przygotowywanie projektów koncepcji oraz planów funkcjonowania państwa w sytuacjach nadzwyczajnych, koordynowanie realizacji zadań kryzysowych, zapewnienie organizacyjno-technicznych warunków pracy dla kierownictwa państwa w sytuacjach nadzwyczajnych. Komórka taka, wraz z krajowym centrum kierowania, powinna być podporządkowana bezpośrednio premierowi.
I wreszcie trzeci podstawowy wniosek – to niezbędność ciągłego doskonalenia całego systemu kierowania w toku specjalnych gier,

ćwiczeń i treningów kryzysowych,

zarówno międzynarodowych, jak i narodowych, w tym także regionalnych i specjalistycznych. Bez tego typu przedsięwzięć nie osiągnie się wymaganego poziomu sprawności i efektywności systemu.
Można powiedzieć, że powyższe wnioski nakreślają swego rodzaju zestaw zasad budowania systemu kierowania kryzysowego. W tym sensie są one szczególnie przydatne dla państw kandydujących do NATO. Z punktu widzenia Polski nie są to w istocie wnioski odkrywcze. Zasady te znaliśmy już od dawna. Niestety w praktyce w ogóle ich nie uwzględnialiśmy. Zmarnowaliśmy ostatnie lata na forsowanie bardzo dziwnych pomysłów. W efekcie – nie mamy należytego systemu kierowania kryzysowego. Abyśmy przynajmniej byli mądrzy po szkodzie. Do tego konieczne jest wreszcie przystąpienie do budowania systemu odpowiadającego powszechnie uznanym zasadom.

Autor jest gen. bryg., prof. dr hab., dyrektorem Departamentu Systemu Obronnego Ministerstwo Obrony Narodowej

 

Wydanie: 43/2001

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy