Jak zmniejszyć nasze wydatki?

Czasami żeby zaoszczędzić, trzeba zainwestować.
Ale to się opłaca

Anna Kosidło, koordynatorka programu edukacji finansowej
w Fundacji Wspomagania Wsi

Przede wszystkim – trzeba oszczędzać. To jest podstawa, niezależnie od tego, czy mieszkamy w mieście czy na wsi. Finansami można racjonalnie zarządzać, gdy nie mamy pustek w portfelu. Oszczędzajmy więc prąd, wodę, żywność, odzież, czas, własną energię i zdrowie (jego naprawa może drogo kosztować). Wyjmujmy ładowarki z kontaktów, nie zostawiajmy telewizorów na funkcji czuwania, wyłączajmy monitory i komputery – dzięki temu nasze rachunki za prąd mogą być mniejsze średnio o 70 zł rocznie.

• Niekiedy oszczędzanie wymaga pewnych inwestycji, ale z reguły są one bardzo opłacalne. Kran z sitkiem napowietrzającym wodę, dzięki czemu zużyjemy jej znacznie mniej, może być nieco droższy od zwykłego, ale ten wydatek nam się zwróci. Podobnie jak zakup pralki albo zmywarki o najwyższej klasie oszczędności energii oraz wody. Przy kupnie zapłacimy drożej – ale zyskamy więcej dzięki mniejszym rachunkom za wodę i światło przez kilka lat. Starsze modele pralek zużywają średnio 60-65 l na jedno pranie, te najbardziej energooszczędne 15-20 l.
Różnica naprawdę jest duża.

• Oszczędzać należy w bankach, nie w bieliźniarkach. Wszelkie lokaty lub konta są lepsze od trzymania pieniędzy w domu, nawet gdy oprocentowanie jest niewielkie. W banku – tym prawdziwym – nasze pieniądze są bezpieczne. Nie szukajmy jak najwyższych procentów, bo możemy trafić do jakiejś piramidy finansowej. Nie traćmy oszczędności całego życia, licząc na to, że ktoś nam zapłaci za ulokowanie ich u niego dużo więcej niż inni. Nie ma łatwych pieniędzy, więc gdy ktoś obiecuje nam oprocentowanie wyższe od średniego oferowanego przez banki, powinno to wzbudzić naszą czujność. Skorzystajmy z przeglądarki internetowej, tam można porównać oprocentowanie – ale oprócz odsetek ważne są też warunki, które bank nakazuje spełnić posiadaczowi rachunku, oraz wszelkie pobierane opłaty.

• Nie bierzmy pochopnie kredytów. Dziś oferty banków i różnych instytucji parabankowych możemy zobaczyć niemal wszędzie, przywiozą nam nawet pieniądze do domu, nie będą też się interesować naszymi długami ani zdolnością kredytową. Sprawdźmy jednak, ile będzie nas kosztować taki kredyt czy pożyczka. Podobnie jak przy rachunkach bankowych oprocentowanie to tylko jeden z elementów kosztów, jakie poniesiemy. Dokładnie przeczytajmy, czego żąda od nas instytucja pożyczająca pieniądze.

• Nie irytujmy się, jeśli procedura uzyskiwania kredytu trochę trwa. Szybkie pieniądze to drogie pieniądze. Zamiast narzekać, że bank znowu chce od nas jakichś informacji i utrudnia nam życie, weźmy pod uwagę, że pytania zadawane przez pracownika mogą nam pomóc w uświadomieniu sobie, czy na pewno stać nas na kredyt i czy będziemy w stanie go spłacać. Zastanówmy się też, czy na pewno potrzebujemy rzeczy, które chcemy nabyć za pożyczone pieniądze.

• Ubezpieczajmy się. Ubezpieczenie życia, zdrowia albo mieszkania często wydaje się nam zbędnym wydatkiem, ale gdy zdarzy się coś złego, bez ubezpieczenia zapłacimy dużo, dużo więcej.

• Próbujmy sumować wydatki, mimo że to żmudne zadanie. Zakupy róbmy z głową. Często nabywamy różne rzeczy pod wpływem emocji, dlatego że coś rzuciło nam się w oczy. Nie zawsze to, co sprawi nam przyjemność, naprawdę jest nam potrzebne. Nie chodźmy do sklepu, jeśli jesteśmy głodni. Głodny kupuje więcej, niż potrzebuje. Jeżeli możemy, lepiej nie chodźmy na zakupy z dziećmi. Przy zakupach trzeba być twardym.

Wydanie: 41/2012

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, część III
Tagi: NBP

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy