Jelcyn przeprosił za Katyń

Jelcyn przeprosił za Katyń

Dlaczego nie pokazujemy, jak w 1993 r. prezydent Rosji mówił prastitie przed krzyżem katyńskim?

Wśród polskich elit i większości społeczeństwa utrzymuje się przeświadczenie, że Rosjanie po dzień dzisiejszy nie przeprosili Polaków za zbrodnię katyńską. I dlatego prezydent czy premier Federacji Rosyjskiej powinien to uczynić przy okazji kolejnej wizyty w Polsce. A kiedy tego nie czyni, rozlegają się słowa zawodu i oburzenia. Tak było i podczas wizyty premiera Władimira Putina na Westerplatte.
Tymczasem Rosjanie – prawni sukcesorzy Związku Radzieckiego – już dawno temu przeprosili Polaków za mord katyński. Uczynił to w 1993 r. na cmentarzu Powązkowskim, przed krzyżem katyńskim, ówczesny prezydent Rosji Borys Jelcyn. Wypowiedział wtedy wielce znamienne słowo prastitie (przebaczcie) i bardzo wzruszony uronił łzę. Działo się to w obecności wielu ludzi, dziennikarzy, fotoreporterów i kamer telewizyjnych.
Scena ta i ten akt żalu są więc dobrze udokumentowane, a taśmy filmowe są powszechnie dostępne. Dziwi przeto, że po te zapisy prawie wcale nie sięgamy, nie przypominamy ich, nie eksponujemy. I dlatego ten doniosły gest i to pokajanie się Rosjan nie utrwaliły się i nadal się nie utrwalają w świadomości, pamięci i odczuciach Polaków.
Nie chcę być adwokatem Rosjan. Ale po ponad dziesięciu latach pracy w Rosji nieźle, jak sądzę, znam mentalność Rosjan i panujące w tym kraju obyczaje. Otóż ani dawni, ani współcześni „carowie” Rosji nie zwykli – a wielka to szkoda – okazywać skruchy, a tym bardziej jej ponawiać, i to zarówno wobec partnerów i społeczeństwa z zagranicy, jak i wobec swoich obywateli. Powinniśmy mieć to na uwadze i przypominać raz już okazany żal i prośbę o wybaczenie.
W tym miejscu godzi się wspomnieć, że uklęknięcie kanclerza RFN Willy’ego Brandta przed pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie w 1970 r. jest odtwarzane i pokazywane w polskiej telewizji po wielokroć. I dlatego zapadło w świadomość Polaków jako wyraz żalu i zarazem hołdu Niemców wobec ofiar Zagłady. Zapytam jeszcze raz: dlaczego nie eksponujemy podobnego uczynku prezydenta Rosji wobec ofiar Katynia?

Eugeniusz Jabłoński, Warszawa

Wydanie: 41/2009

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy