Czy ten chocholi taniec się kiedyś skończy?

Czy ten chocholi taniec się kiedyś skończy?

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że pan Antoni Macierewicz, człowiek w końcu inteligentny, wykształcony i zasłużony, w kwestii katastrofy pod Smoleńskim lubi opowiadać nie swoje bajki. Nie swoje, a służące swojej opcji politycznej do zdobycia głosów wyborców. Bo ludzie to lubią: złapać winnego i mu dołożyć, nie biorąc pod uwagę obiektywnych przyczyn katastrofy lotniczej. Nigdy nie próbowano dochodzić, kto był autorem tak szatańskiego pomysłu, aby wsadzić prezydenta państwa i całą „wierchówkę” w jeden leciwy samolot. Ale to już prawie historia, natomiast, to, co teraz widzimy i o czym piszecie w „PRZEGLĄDZIE”, jak te „dobre zmiany” w armii(„P” nr 33/2016) czy przerzucanie winy na ZSRR za ludobójstwo UPA na Ukrainie („P” nr 30/2016.), w wykonaniu pana Macierewicza, to już nie bajki a groźne wymachiwanie tępą szabelką, bez oglądania się na realia. Wyhamuj Pan, póki jeszcze czas, bo to jest właśnie to typowe „skakanie pchełki po śpiącym niedźwiedziu”. Oby się nie przebudził, bo jak się zdenerwuje i machnie łapą, to ta Pańska armia w gruntownej przebudowie, zgodnie z PiS-owską koncepcją (od kaprala po generała tylko swój nad swoim), nas nie obroni, a na pomoc innych lepiej nie liczmy po doświadczeniach z 1939 r. Albo jak napisał Mickiewicz: „za wcześnie pierwiosnku, za wcześnie, jeszcze ze wschodu chłodem dmucha”.

Wracając do tezy pana Macierewicza, że to Rosjanie mordowali Polaków na Ukrainie, to prawda jest taka, że w trakcie rabunku (polskim chłopom) żywności przez partyzantkę radziecką, dochodziło do strzelaniny, kiedy nasi partyzanci bronili polskie chłopstwo. Ale nie na Ukrainie, a na Białorusi, skąd Rosjanie wywozili żywność nawet samolotami do siebie za linię frontu. Opisuje to cichociemny por. Adolf Pilch w książce „Partyzanci trzech puszczy”. Polecam tę książkę, choć jest trudno dostępna. Na całą Polskę tylko w Gdyni są dwa egzemplarze, trzeci w Sopocie podobno zaginął. Można w niej przeczytać również o tym, jak „ambitni” dowódcy powstania warszawskiego odmówili przyjęcia pomocy oferowanej przez to największe i dobrze uzbrojone zgrupowanie partyzanckie dowodzone przez por. Pilcha. Bardzo aktualne teraz, kiedy o powstaniu pisze się tyle nieprawdy.

Roman Grabowski

Wydanie:

Kategorie: Od czytelników

Komentarze

  1. jea895751
    jea895751 13 września, 2016, 07:01

    Cała prawda i tylko prawda P. Grabowski, tylko niepewność czy o tym wiedzą „nasi nowożytni,nawiedzeni nienawiścią pseudohistorycy z instytutu kłamstwa,hipokryzji,katolickiej,miłosiernej obłudy. Dzisiejsi sądzeni jutro będą sędziami – kwestia czasu…poczekajmy- jak nie MY- to CI po NAS.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy