Kto zrozumie działkowca?

Kto zrozumie działkowca?

Wokół działek mamy burzę z piorunami. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego został bardzo źle odebrany przez działkowców. Nie spodziewali się aż tak druzgocącego orzeczenia. A poparcie Trybunału dla idei ogrodów nieznacznie łagodzi ich rozgoryczenie. Racje prawników zderzyły się z ocenami działkowców. Dwa światy i dwa odmienne sposoby myślenia. Jest bowiem prawda sędziów, wynikająca z marnej jakości stanowionego w Polsce prawa i związanej z tym potrzeby naprawy. I jest prawda milionów działkowców, którzy często przez dziesiątki lat budowali swoje piękne ogrody. To, co tak nas dziś zachwyca, powstawało dzięki ich pasji, dzięki wysiłkowi konkretnych ludzi. Za każdym ogródkiem kryje się praca całych rodzin. Wiem coś o tym jako syn działkowca z Chorzowa. Wiem, jak na ugorze wyrasta ogród i jak może cieszyć perspektywa spędzania tam czasu. Od wczesnej wiosny do późnej jesieni jest co robić. Ale też jest to zajęcie dające ludziom wiele radości. Kto tego nie doświadczył, nie pojmie, czym dla tak wielu Polaków są działki.
Trzeba też brać pod uwagę sytuację materialną działkowców. Większość to emeryci. I to z tego skromniejszego portfela. Bogatsi Polacy budują dacze i niepozorne ogródki już ich nie interesują. Trzeba chuchać na tę paromilionową społeczność, tym bardziej że władze nie mają dla niej żadnej sensownej propozycji, która mogłaby konkurować z tym pożytecznym i tanim sposobem spędzania wolnego czasu.
Kiedy mówimy o działkowcach, warto również spojrzeć na to, co było na miejscu dzisiejszych ogrodów. Czas przed ogrodami dobrze pokazuje skalę zmian i gigantyczny wysiłek ludzi. Jeśli ktoś usuwał gruz i śmieci, nawoził, sadził i pielęgnował, ma prawo do bólu, gdy słyszy, że jego malutkie miejsce na ziemi jest zagrożone. Po wyroku Trybunału działkowcy boją się, często bardzo słusznie, że zostaną swoich działek pozbawieni. I że stanie się to w majestacie prawa. Bo samorządy znacząco podniosą opłaty i wymagania, a w starciu z bezwzględnymi prawami rynku nikt w pojedynkę nie wygra. Dominują więc obawy o przyszłość ogrodów i strach przed znaną skądinąd pazernością deweloperów, którzy potrafią skutecznie przekonywać samorządy do nawet bardzo wątpliwych decyzji budowlanych.
Sejm ma teraz półtora roku na uchwalenie nowej ustawy, która w konstytucyjny sposób określi status ogrodów działkowych. Czeka nas więc wielomiesięczna batalia. Skrzyżują się w niej interesy samorządów, inwestorów i działkowców. Pojedynek Goliata z Dawidem. Dwie potężne siły dysponujące wielkimi środkami i wsparciem lobbystów naprzeciw działkowców. Kto wesprze tych ostatnich? Z potrzeby serca czy z wyrachowania politycznego, bo przecież wraz z rodzinami jest to znacząca grupa wyborców. 966 tys. działek to miliony korzystających z nich ludzi. Miliony potencjalnych głosów w wyborach samorządowych czy parlamentarnych. Tradycyjnym sojusznikiem działkowców zawsze była lewica. Trudno więc sobie wyobrazić, że zostawi ich teraz bez pomocy i wsparcia. Trzeba mądrego projektu SLD z rozwiązaniami, które zabezpieczą interesy ludzi. Bo przecież człowiek jest najważniejszy. A działkowcy niebawem przekonają się, ile jest w tym sloganie prawdy.

Wydanie: 29/2012

Kategorie: Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy