Wolne ptaki z PiS-u

Wolne ptaki z PiS-u

Mówić ludziom prawdę czy to, co chcieliby usłyszeć? Przed takim dylematem stoi każda władza i od tego, co wybierze, zależy charakter państwa.
Prawo i Sprawiedliwość uznało, że skoro wielu ludziom w Polsce podoba się ucieranie nosa profesorom, lekarzom czy sędziom, to trzeba ten kurs kontynuować. Przyszła więc pora na media i dziennikarzy. I na spór, czy media są wolne. Jałowe to dywagacje. Łatwo bowiem dowieść, że nigdzie na świecie media nie są totalnie i bezgranicznie wolne. Zawsze są przecież konkretni właściciele mający konkretne poglądy polityczne i światopogląd. I tak jak znajdą się dowody na zniewolenie dziennikarzy, tak znajdą się dowody na wolność mediów. Prawdą jest zarówno to, że bez wielkich pieniędzy nie zbuduje się silnej gazety, a tym bardziej stacji telewizyjnej. Jak i to, że byli już tacy mądrale, którzy wpakowali miliony w pomysły, które rychło zbankrutowały. Kazimierz Górski zwykł mówić, że gdyby o sukcesie w piłce nożnej decydowały pieniądze, to mistrzem świata byłaby Arabia Saudyjska. No właśnie. Wiele potężnych dziś mediów zaczynało dosłownie od zera. Od sensownego pomysłu i talentu realizatorów. Demokracja i tylko demokracja daje ludziom taką szansę.
Jak z tej szansy korzystają, to inna sprawa. Najważniejsze jest przecież to, że mogą! Że są instrumenty prawne pozwalające na budowanie mediów ludziom o najróżniejszych poglądach, od skrajnej prawicy po skrajną lewicę.
Cynizm polityków PiS, zamartwiających się brakiem wolności mediów, nie pozwala im spojrzeć na własny, więzienny los. Jak powszechnie przecież wiadomo, najbardziej wolne polityczne ptaki to parlamentarzyści tej partii. Debaty klubu poselskiego PiS to nieustanne intelektualne utarczki z Jarosławem Kaczyńskim, który mozolnie i niestrudzenie przekonuje swoich kolegów do własnych poglądów. A często ulega innym argumentom. Jak się tam demokracja tak rozwinie, to niebawem demokraci z PiS poprowadzą szkolenia w ojczyźnie Abrahama Lincolna.
A w Polsce paradoks coraz bardziej goni paradoks. Do generalnych porządków i odnowy moralnej wzięła się ta grupa zawodowa, która sama wymaga najgłębszego remontu. W uczciwość i rzetelność polityków wierzy tylko ośmiu na stu Polaków. Z roku na rok coraz mniej.
Gdy za pomocą niemałej części mediów PiS i bracia Kaczyńscy wygrywali wybory, media były w porządku. Co więc się stało w ciągu tych czterech miesięcy, że wielu, zwłaszcza młodych dziennikarzy zauroczonych programem PiS, dziś zaczyna się wstydzić swojej naiwności?
A tak w ogóle dość ryzykowna dla samego PiS jest teza, że media przez ostatnie lata źle i stronniczo opisywały liderów tej partii. Z każdym bowiem tygodniem można się przekonać, że ówczesne oceny wcale nie były od rzeczy. Każdy dzień przynosi tego nowe dowody.

 

Wydanie: 10/2006

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy