Jesteśmy esbekami

Od PRL-u nie da się uciec. Można „wybierać przyszłość”, trzeba nawet, pisząc programy i strategie partyjne. Aby nie dać się zaskoczyć kolejną „IV eRPe”. Ale wybór przyszłości nie zwalnia od odpowiedzialności za przeszłość. Za Polskę Ludową.
Polska Ludowa dopada co raz lewicę w naszym kraju. I postkomunistyczną, i nową, zrodzoną już w III RP. Nie da się od niej uciec, deklarując, że teraz „jesteśmy partią antykomunistyczną” albo że „urodziłem się politycznie już w III RP”. Bo polska prawica, zwłaszcza radykalna, jest antykomunistyczna i anty-PRL-owska. I tworzy czarną wizję PRL-u wyłącznie po to, by swoich politycznych przeciwników z lewej strony ustawić pod ścianą hańby. Nikt w naszym kraju nie odróżnia socjalisty od komunisty, komunisty od socjaldemokraty, komunisty od anarchisty czy anarchosyndykalisty. Dla prawicy wszystko to jedno lewicowe barachło. I dlatego nie da się uciec przed konfrontacją z prawicą, tchórzliwie schodząc z pola walki. Deklarując: przepraszamy, ale nas to nie dotyczy. Bo my jesteśmy nową lewicą, lewicą antykomunistyczną. Bo nie będziemy przecież umierać politycznie za jakichś esbeków.
Otóż wszyscy na lewicy będziemy odpowiadać politycznie za esbeków, czy to się liderom lewicy podoba, czy nie. Lenistwo umysłowe, bezideowość, krótkowzroczność liderów sprawiły, że prawica wygrała „bitwę o pamięć”. Narzuciła swoją czarną wizję PRL-u. I teraz może uzasadniać, że SB, PZPR były organizacjami przestępczymi. Uprawiały zdradę narodową i ludobójstwo. Łatwo jej to idzie, bo lewica, zwłaszcza postkomunistyczna, nie dorobiła się własnej rzetelnej historii PRL-u. Nie potrafi walczyć z prawicową demagogią. Wstydzi się swoich życiorysów politycznych, wyborów ideowych, zawodowych. Potrafiła głównie przepraszać za przeszłość.
Okres Polski Ludowej był ciekawym eksperymentem społecznym. Próbą budowy nowego ustroju, zmiany światowego porządku gospodarczego, politycznego. Socjalizm upadł, ale warto się zastanowić, jakie są tego skutki. Warto przeanalizować dorobek Polski Ludowej, a nie tylko czarną legendę. Dorobek w skali kraju, Europy i świata. Choćby wpływ bloku socjalistycznego na dekolonizację. Ale nie tylko. Warto przeanalizować zmiany cywilizacyjne, kulturowe, jakie dokonały się w PRL-u. Ciekawe, że bracia Kaczyńscy negują wszystko, co było z PRL-em związane, ale swoich doktoratów już nie. A przecież zrobili je w państwie totalitarnym i niewolniczym wobec ZSRR.
W Polsce co miesięcy parę czci się powstania narodowe. Nieudane. Zwykle powstania przynosiły pogorszenie sytuacji przedpowstaniowej. Zwiększenie represji zaborców, likwidację wywalczonych, ograniczonych swobód. Od Polski Ludowej lewica chce się odciąć, bo ten eksperyment się nie udał. Ale właśnie dlatego warto do tych tradycji sięgać. By zrozumieć, dlaczego się nie udał. Co zostało wtedy zmarnowane, co było błędne. Od PRL-u nie da się uciec i lewica nie tylko postkomusza musi się z Polską Ludową rozliczyć. Ocalić najlepsze, nie bać się potępiać błędów. Inaczej damy sobie wmówić, że wszystko, co z PRL-u rodem, to złe. I wtedy wszyscy będziemy esbekami. Złymi.

PS Zapraszam do czytania i komentowania mojego bloga na portalu internetowym Wirtualna Polska.

 

Wydanie: 4/2007

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy