Przemiany klimatu

Duże zmiany klimatyczne, jakie przeżywamy obecnie, stanowią niejakie zaskoczenie, jeżeli je przykładać do skali sekularnej, czyli ich szczególne natężenie oceniać w granicy stu lat. Im głębiej bowiem sięgać w przeszłość, czyli zachodzące przeobrażenia ujmować w skali geologicznej, tym wyraźniej okazuje się, że kula ziemska na przestrzeni milionów lat przechodziła przez okresy wielkich zlodowaceń i równie rozległych przemian tropikalnych. W geologii zwie się obecna epoka holocenem. Jeszcze w jego czasie strefa północnej półkuli, odznaczająca się ciepłym klimatem, obfitowała w wymarłą już faunę, której egzemplarze można ujrzeć tylko na rycinach książek poświęconych paleontologii. Ogólnie zaś biorąc, potężne płaszcze lodowców z wielowiekową powolnością na zmianę nasuwały się i odsuwały, wyruszając od biegunów ku równikowi.
Podług hipotezy ostatnio cieszącej się poparciem większości fachowców, zdarzały się okresy, w których pancerzem lodowym była skuta cała nasza planeta. Nawrót do ocieplenia przypisują uczeni już to zmiennej słonecznej aktywności, już to podoceanicznym sejsmizmom, które wybuchami podmorskich wulkanów roztrzaskiwały lody. Mówimy przy tym o procesach lodowcowych i międzylodowcowych, stanowiących głęboką przeszłość globu ziemskiego.
Ze zrozumiałych względów jesteśmy jednak bardziej zainteresowani tym, czy Ziemia wchodzi w nową epokę klimatu, czy też raczej mamy do czynienia ze względnie krótkotrwałą przemianą o charakterze cyklicznym. W dziedzinie takich prognoz stąpamy po dość niepewnym gruncie: jeszcze przed kilkudziesięciu laty uczeni sądzili powszechnie, że znajdujemy się w tak zwanym interglacjale, czyli że czeka nas znaczne oziębienie całej Ziemi. Teraz odwrotnie – mówi się o narastającym ociepleniu, spowodowanym częściowo przez cywilizację, która wyrzuca do atmosfery gazy sprzyjające jej nagrzewaniu. Jednakże dyskusyjny jest zarówno wpływ przemysłowej działalności ludzi na wahania klimatu, jak też to, czy energia słonecznego promieniowania nie stanowi zmiennej, niedobrze rozpoznanej, ponieważ Słońce wprawdzie od miliardów lat rozgrzewa się, lecz zachodzi to w etapach liczących wiele milionów lat.
Zmiany zaszłe w ostatnich kilku latach, zwłaszcza na północnej półkuli, spowodowały przyśpieszone tempo tajania lodowców górskich, a ponadto przesunęły granice stref roślinnych, których wegetacja zyskuje na bujności. Zarazem zmienia się rozkład okolic nawiedzanych suszami, gwałtownymi opadami oraz niespotykanymi od wielu lat tajfunami i podwoziami. Wszyscy, na czele z klimatologami, zostali zaskoczeni szybkością tak nagłych przemian! Do tego okazało się, że w tym samym czasie zachodzić mogą równocześnie oziębienia i nagrzewania, nawet zbliżonych regionów ziemskiej powierzchni, co obserwuje się na przykład na Antarktydzie, której pola lodowcowe częściowo podlegają nadtopieniu, a częściowo się oziębiają. Nie brak nawet ekspertów utrzymujących, że w najbliższej przyszłości czeka nas kolejna epoka lodowcowa.

4 września 2003 r.

Wydanie: 37/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy