Z kamerą na pirata

Z kamerą na pirata

Kierowcy coraz częściej wysyłają policji nagrania wyczynów drogowych szaleńców

 
Moda na kamery samochodowe zatacza coraz szersze kręgi. Kierowcy mający dość szaleństw piratów drogowych zaczęli nagrywać ich wybryki i zgłaszać je policji. Dzięki temu więcej miłośników brawury zostaje ukaranych.

W samoobronie

Jako pierwsi na masową skalę kamery w swoich autach zaczęli montować Rosjanie. W ten sposób chcieli ułatwić pracę nieporadnym milicjantom, którzy często nie byli w stanie ująć bądź ustalić sprawców kolizji i wypadków drogowych. Dzięki temu łatwiej im też dochodzić odszkodowania. Szybko jednak się okazało, że nagrywanie i oglądanie niecodziennych zdarzeń na drodze stało się dla wielu Rosjan po prostu rozrywką. – Ludzie kupują takie kamerki, instalują w samochodach i nagrywają cały czas to, co dzieje się wokół. Robią to przede wszystkim po to, by mieć dokumentację. Z drugiej strony montowanie tych filmików i wrzucanie ich do sieci to hobby. Niektóre są zabawne, inne przerażające, a jeszcze inne wzruszające – wyjaśniał na antenie Polskiego Radia dziennikarz Żenia Klimakin.
Początkowo również Polacy zaczęli zakładać kamery, by mieć dowód na wypadek kolizji, do której doszło nie z ich winy. Skąd taka potrzeba? – Z wieloletniego doświadczenia w poruszaniu się po polskich drogach – zgodnie odpowiadają kierowcy udzielający się na internetowych forach motoryzacyjnych. Według policyjnych statystyk, w zeszłym roku doszło u nas do ponad 355 tys. kolizji, co stanowi wzrost o 4,8% w stosunku do roku poprzedniego. Odnotowano także ponad 35 tys. wypadków drogowych, w których zginęło 3357 osób, a ponad 44 tys. zostało rannych. Przez ostatnie 10 lat życie na polskich drogach straciło ponad 47 tys. osób.
Sami policjanci przyznają, że nagrania z samochodowych kamer zdecydowanie ułatwiają im pracę. – Zazwyczaj kiedy przyjeżdżamy na miejsce kolizji, zastajemy dwie niezadowolone strony, które przedstawiają sprzeczne wersje wydarzeń. Film nagrany przez jednego z kierujących pozwala nam ustalić, jak całe zajście wyglądało w rzeczywistości – mówi podinsp. Mariusz Ciarka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Funkcjonariusze pytani o główne przyczyny większości kolizji i wypadków niemal jednym tchem wymieniają brawurę, bezmyślność, głupotę oraz rażące lekceważenie przepisów ruchu drogowego.

Nagrywajcie!

To właśnie wszechobecne na polskich drogach chamstwo oraz jazda zagrażająca innym ich użytkownikom sprawiły, że kierowcy zaczęli wykorzystywać filmy do piętnowania piratów. Do komend spływają setki nagrań dokumentujących różnego typu naruszenia przepisów. Ich liczba skłoniła policjantów do uruchomienia programu pilotażowego, którym objęte są komendy w Bydgoszczy, Opolu, Katowicach i na Podkarpaciu. Na podstawie nagrań weryfikowane są dane sprawców i wystawiane mandaty lub sprawa zostaje skierowana do sądu. Do przesyłania nagrań namawiają przedstawiciele Komendy Głównej Policji, którzy równocześnie stanowczo odrzucają zarzuty zachęcania do donosicielstwa: – Nagrywanie wykroczeń nie jest donosicielstwem, ale społecznym sprzeciwem wobec brawury i chamstwa na drodze, którym my także mówimy „nie”.
Jednak samo wysłanie filmu nie jest równoznaczne ze skutecznym ukaraniem sprawcy. Na podstawie takich nagrań policjanci nie są w stanie np. wyciągnąć konsekwencji wobec tych kierowców, którzy przekraczają prędkość. Dlaczego? Osoby zgłaszające zbyt szybką jazdę innego uczestnika ruchu zazwyczaj filmują swój prędkościomierz, by pokazać, jak szybko porusza się pirat. W tym przypadku nie jest to jednak żaden dowód, ponieważ podstawą do ukarania kogoś za nadmierną prędkość jest pomiar wykonany specjalnym atestowanym urządzeniem. Co więcej, osoba nagrywająca swój prędkościomierz sama naraża się na mandat, jeśli przekracza dozwoloną prędkość. Dlatego na podstawie nadsyłanych nagrań zazwyczaj karani są kierowcy wyprzedzający na podwójnej linii ciągłej, wymuszający pierwszeństwo i parkujący w niedozwolonych miejscach.

Kamuflaż w lusterku

Ograniczenia te nie odstraszają kierowców, którzy coraz chętniej zaopatrują się w samochodowe kamery. Właściciele sklepów z elektroniką szacują, że w 2014 r. sprzedadzą o 30-40% więcej tego typu urządzeń niż w roku ubiegłym. Czym kierują się kupujący? Przede wszystkim zależy im na dyskrecji, dlatego ostatnio furorę robią kamery zamontowane w górnych lusterkach. Ważny jest także szeroki kąt widzenia. Chodzi o to, by urządzenie rejestrowało to, co dzieje się przed samochodem oraz po obu stronach jezdni. Innym istotnym elementem jest rozdzielczość rejestrowanego obrazu. Im większa, tym lepsza jego jakość. Zwraca na to uwagę Sylwester Ropielewski z Polskiego Związku Motorowego: – Żaden organ ścigania nie odmówi przyjęcia dowodu w postaci filmu, jeśli jest on wiarygodny, czyli w dobrej jakości. Kamerę można kupić już za 90 zł, ale najdroższe kosztują nawet kilka tysięcy. To różnicuje je pod względem jakości nagrań, funkcjonalności, a co za tym idzie, sensu montażu.
Zdaje sobie z tego sprawę także większość kierowców. – Jeden z klientów stwierdził, że lepiej wydać te 150 zł niż znacznie więcej za nowe lusterko, które stracił nie ze swojej winy – mówi cytowany przez „Gazetę Pomorską” Arkadiusz Sitek z Centrum Komputerowego Tryton w Toruniu.
Coraz częściej jednak nagrania z kamer samochodowych robi się dla rozrywki. Brawurowe wyczyny innych kierowców lub własne zaczynają krążyć w internecie – na portalu YouTube, forach, stronach i serwisach społecznościowych, osiągając po kilkadziesiąt tysięcy wyświetleń. Sylwester Ropielewski przypomina jednak, że takie nagrania to broń obosieczna. – Pamiętajmy, że to działa w dwie strony. Nasze poczynania na drodze też są rejestrowane. Jeśli więc mamy kamerę, powinniśmy się stosować w stu procentach do przepisów ruchu drogowego – ostrzega.
Pojawiają się także postulaty obligatoryjnego instalowania w samochodach kamerek rejestrujących jazdę, tak jak w ciężarówkach są tachografy zapisujące prędkość. Zwolennicy takiego rozwiązania wskazują, że nic tak nie mobilizowałoby kierowców do jazdy zgodnie z przepisami jak świadomość, że każdy ich ruch za kierownicą może zostać zweryfikowany. Policjanci nie odcinają się od tego pomysłu. Wskazują jednak, że wszystko zależy od ustawodawcy.
 

Wydanie: 21/2014

Kategorie: Obserwacje

Komentarze

  1. cracusiac
    cracusiac 24 maja, 2014, 22:41

    Chcialbym ostrzec, gdyz tego rodzaju dzialalnosc w Austrii jest zabroniona. Moze kosztowac do 20tys euro

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Franciszek
    Franciszek 30 maja, 2014, 16:15

    Kamerka w samochodzie jest bardzo potrzebna przy ustalaniu winowajcy i zabezpiecza faktyczny stan zachowania się uczestników zdarzenia.Szczególnie jest to przydatne na skrzyżowaniach z sygnalizacją, ponieważ byłem kiedyś poszkodowany przez nieoznakowany radiowóz który wjechał na czerwonym świetle i udowodnienie kosztowało ponad 1,5 roku chodzenia do sądu i udowadniania, natomiast gdybym nie pożałował 100 złotych na pierwszej rozprawie problem winnego byłby rozwiązany. Kamerki powinny być obowiązkowym elementem samochodu dokumentującego jazdę kierowcy.Policjanci mogą bardzo dużo przekręcić o stanie przed wypadkiem, a szczególnie kiedy sprawcami sa ich koledzy przeinaczyć

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy