Kanibalizm polityczny

Kanibalizm polityczny

Czy jest aż tak źle, jak jedni politycy mówią o drugich, i czy w szybkim tempie zmierzamy do katastrofy? Czy bagaż nierozwiązanych przez lata problemów wreszcie przeważy i podetnie nogi młodziutkiej polskiej demokracji? Czy kolejnym etapem naszych doświadczeń będzie polska wersja silnego człowieka, który obieca, że weźmie wszystko za twarz i zrobi porządek z całym tym bałaganem? To byłby wariant najgorszy. Wcale jednak niewykluczony. A na ile możliwy, zależeć będzie od tego, czy obecne partie polityczne potrafią się pozbierać, a ich liderzy przestaną uprawiać kanibalizm polityczny i zjadać się nawzajem. Jeśli w ogóle to jest jeszcze możliwe. Bo widać przecież, że sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli.
Mam przy tym wrażenie, że najbardziej zaskoczeni kolejnymi sondażami są ludzie profesjonalnie zajmujący się polityką. Wszyscy mówią to samo. Źle o innych, a dobrze o sobie i o mandacie społecznym, którym ich obdarzono. Tak jakby nic się nie działo, a pula ludzi, którzy jeszcze liczą na partie, nie topniała w szybkim tempie. Prawdopodobnie jest już taki moment, w którym dezaprobata społeczna wobec establishmentu przekroczyła próg krytyczny i nadziei na zmiany szuka się poza obecnym układem politycznym. A jeśli poza nim, to gdzie i kogo?
Zastanawiające są przyczyny, dla których aż tylu naszych polityków weszło na ścieżkę samolikwidacji i próżno tu się doszukiwać jakichś makiawelicznych powodów i wyrafinowanych planów. Toż to zwykła głupota, pycha, mizerna wiedza i niezdolność do myślenia w kategoriach interesów grupowych i na czas dłuższy niż wybory.
Dziś całe odium krytyki spada na SLD, choć w rzeczywistości kadry innych partii są znacznie gorsze. Ludzie o tym wiedzą. I dlatego zamiast żmudnej drogi wzmacniania kadrowego i intelektualnego obecnych partii szukają nowych recept. Ale czy można budować społeczeństwo obywatelskie poza systemem partyjnym lub obok niego? Kryzys partii nie jest przecież tylko polskim problemem. Może więc jesteśmy świadkami głębokich przewartościowań i budowy innego modelu reprezentacji obywateli w systemie władzy?

Wydanie: 48/2003

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy