Karuzela z gwiazdami

Karuzela z gwiazdami

Transfery, roszady i migracje, czyli…

Odchodzą, przychodzą, kapryszą… Walczą o wielkie pieniądze, stają się ofiarą gierek, szukają nowych szans… Sprzedają się, kupuje się je, są kuszone… Twarze stacji telewizyjnych. Gwiazdy, z którymi za pośrednictwem szklanego ekranu obcujemy codziennie i dzięki którym wzrasta lub maleje traktowana jak bożek oglądalność. W tej branży nie ma sentymentów – liczy się gaża, możliwość rozwoju zawodowego, często zakulisowe rozgrywki albo wielka polityka, no i przydatność oraz popularność. Koło na ogół się zamyka, pracy nikt nie traci: z TVP do TVN, z TVN do Polsatu i z powrotem albo dalej – do rozkręcanego na nowo przez Ruperta Murdocha Plusu czy do szykującej się do medialnej ekspansji telewizji Tele 5. Sezon transferów, roszad i migracji w pełni.

Lis dla honoru, Urbański dla kasy

Właśnie z Polsatu odszedł Tomasz Lis, którego odsunięto od kierowania “Wydarzeniami”. Nie przyjął oferty pozostania w zarządzie stacji, pożegnał się z widzami swojego autorskiego programu “Co z tą Polską?”, namawiając ich do wzięcia udziału w wyborach. Z telewizji Zygmunta Solorza odeszła też życiowa partnerka Lisa i główna prezenterka Polsatowskiego programu informacyjnego, Hanna Smoktunowicz. A wszystko ponoć przez Dorotę Gawryluk, dawną gwiazdę Wildsteinowskich “Wiadomości”, która ma się w Polsacie zająć nową strukturą spółki, Telewizją Biznes, pod skrzydła której trafią “Wydarzenia”.
W tym przypadku – mówi się – zagrała polityka. Że na Solorza coś mają, “coś z Cytadeli”, więc postanowił pozbyć się jawnego krytyka IV RP, czyli Lisa, żeby nie drażnić szykujących się do ponownego objęcia władzy braci Kaczyńskich. Mówi się też, że sprawa ma bardziej przyziemne korzenie – ponieważ Lis pozbył się kiedyś z Polsatu Gawryluk, tłumacząc to jej niskimi kompetencjami, a jej program w TVP, dokąd przeszła za Wildsteina (po jego odwołaniu na własne życzenie zniknęła z wizji), “A dobro Polski?”, nie wytrzymał konkurencji z “Co z tą Polską?”, teraz zemściła się na znanym dziennikarzu, stawiając Solorzowi swoje warunki, które ten przyjął. Jeszcze inna plotka głosi, że odejście Lisa i Smoktunowicz z Polsatu może się wiązać z niedawną utratą pracy przez Huberta Urbańskiego, inną gwiazdą, związaną dotychczas z TVN… Podobno ma połączyć ich wspólna przyszłość. Podobno, podobno, podobno… Te słowa zawsze towarzyszą medialnym karuzelom. Czas pokaże, co będzie.
A przecież Hubert Urbański to inna bajka, to prezenter rozrywkowy, a nie polityczny. Znany, lubiany, ale neutralny, choć – jak się słyszy – obdarzony wygórowanymi ambicjami finansowymi. Plotkarskie gazety i portale donoszą, że Urbański zażądał od szefów TVN 50 tys. zł za każdy odcinek “Tańca z gwiazdami”, który miał po raz kolejny prowadzić z Katarzyną Skrzynecką. Nie wyszło. Mimo że Urbański, znany wcześniej z “Milionerów” oraz programów “Dla Ciebie wszystko”, “Jestem, jaki jestem” oraz “Wyprawy Robinson”, zdobył ogromną popularność, nie wystarczyło to, by przełamać finansowy opór TVN, która wolała zatrudnić do “Tańca z gwiazdami” tańszego Piotra Gąsowskiego, aktora od czasu do czasu bawiącego się w telewizję; prowadził np. w Dwójce TVP program “Dubidu”.
Słyszy się, że Urbańskim zainteresowane są Polsat oraz telewizja publiczna, ale nawet Nina Terentiew – kolejna gwiazda, która z TVP przeszła do Solorza na stanowisko szefa programowego stacji – przyznaje, że finansowe wymagania Urbańskiego są zbyt wygórowane. Tymczasem Polsat podobno rozważa wznowienie “Milionerów” z Urbańskim w roli głównej… TVP też, ustami swojej rzeczniczki, Anety Wrony, przyznaje, że jest otwarta na współpracę z Urbańskim; ponoć szef Dwójki, Wojciech Pawlak, zabiega o to u prezesa Andrzeja Urbańskiego. Na przeszkodzie znów mogą stanąć pieniądze, no i nie wiadomo, czy pan Hubert chciałby związać się z telewizją rządową…

Ile warta jest twarz

Ale czy rzeczywiście 50 tys. za program to wygórowane pragnienia jak na zwyczaje polskiego show-biznesu telewizyjnego? Zależy, jak kto się ceni i jak jego cenią. Różnie mówią… Urbański miał brać wcześniej za jeden odcinek “Tańca…” nawet 15 tys. zł. Ale to mało w porównaniu z innymi informacjami o gażach, jakie pobierają telewizyjne gwiazdy. Piosenkarka Tatiana Okupnik, twarz programu TVP “Gwiazdy tańczą na lodzie”, ponoć odbiera z kasy publicznej stacji 20 tys. zł za program. Dodzie, jurorce tego samego programu, mają płacić 18 tys. Związana obecnie z TVN była żona Tomasza Lisa, Kinga Rusin (“Dzień dobry TVN”, “Po prostu tańcz”), ma dostawać nawet 80 tys. zł miesięcznie. Nikt oficjalnie oczywiście nie potwierdza tych informacji ani też nikt im nie zaprzecza, nawet jeśli na użytek sensacji prezentowane kwoty są przesadzone lub… zaniżone.
Można by wyliczać dalej: Tomasz Lis, gdy jeszcze prowadził w TVN “Fakty”, miał dostawać 80 tys. zł miesięcznie, 20 tys. mniej inkasuje podobno obecny szef “Faktów”, Kamil Durczok, inny dziennikarz, który swego czasu odszedł z publicznych “Wiadomości”. Według raportu magazynu “Forbes”, który przygotował listę najcenniejszych gwiazd polskiego show-biznesu, opierając się na wycenach sporządzonych przez agencje reklamowe, najdroższą twarzą jest Lis (ponad pół miliona złotych), potem Urbański (462 tys.), Szymon Majewski (415 tys.) oraz Durczok (412 tys.). Na tę topową listę załapali się też Monika Olejnik, Justyna Pochanke, Kuba Wojewódzki, Krzysztof Ibisz i Grażyna Torbicka.
Ale w tej karuzeli nie tylko o pieniądze chodzi. Specjaliści od mediów wizualnych twierdzą, że programowe lokomotywy martwią się również tym, jak długo będą obecne na wizji, czy ich program nie spadnie lada dzień z ramówki, czy w razie jakiegoś zawodowego zakrętu nadal będą chciane, pożądane i przydatne gdziekolwiek indziej. Szefowie programowi największych stacji, gdy już na kogoś polują, sprawy finansowe odkładają na drugi plan, starając się szukać motywacji psychologicznych, przyglądając się ambicjom dziennikarzy, proponując nowe warunki zaistnienia na wizji, którymi kuszą czasem właśnie rozkwitające, czasem wypalone, a czasem poszukujące nowych wyzwań twarze.
Pozafinansowe motywacje transferów bywają różne. Kamil Durczok chciał robić autorski program informacyjny, co w TVP byłoby nie do przyjęcia. Kuba Wojewódzki zdecydował się przejść z Polsatu do stacji Waltera, bo jeden z szefów TVN, Edward Miszczak, miał dostrzec “gorszy moment” gwiazdy u Solorza. Za Niną Terentiew do Polsatu poszła Agata Młynarska, wierząc, że jej “telewizyjna matka” da jej nowe możliwości rozwoju. Prowadząca “Panoramę” w TVP Joanna Racewicz odeszła do TVN, ponieważ sztywne ramy programu informacyjnego już jej nie wystarczały i wolała odwiedzać znanych ludzi w autorskim programie “Dom otwarty”. Choć są i tacy, którzy – jak Bogusław Chrabota z Polsatu – twierdzą, że wszystkich da się kupić. Podobno, podobno, podobno…
W połowie września nadeszła informacja o innym transferze – Maja Popielarska, znana postać TVN Meteo, prowadząca m.in. autorski program “Maja w ogrodzie” oraz wcześniej prognozy pogody, zrezygnowała z pracy w stacji Piotra Waltera i odeszła do TV Puls, czyli pod skrzydła koncernu Murdocha, który zajął się podupadającym dzieckiem niesławnego prawicowego niewypału pod nazwą Telewizja Familijna. Szef TVN 24, Adam Pieczyński, z goryczą przyjął tę wiadomość, deklarując, że Popielarskiej zostały przedstawione nowe, dobre warunki, oraz że daje jej miesiąc na wycofanie się z błędnej, jak uważa, decyzji. Potem drzwi TVN zostaną dla dziennikarki zamknięte. Może zabrakło entuzjazmu, owego – jak to się mówi w zespołach telewizyjnych – team spirit, może poszło o pieniądze, a może Puls skusił Popielarską ofertą częstszej obecności na ekranie? O twarz trzeba dbać. Nie ma cię na wizji, to cię nie ma wcale – mawiają telewizyjni prezenterzy.

Ucieczka z TVP

Niewątpliwie największe gwiazdorskie straty zanotowała ostatnio telewizja publiczna. Andrzejowi Urbańskiemu ubywa, zamiast przybywać… Najpierw wyrzucono wydawcę i głównego prowadzącego “Wiadomości”, Marcina Leśkiewicza, bo podobno nie zdobył zadowalającego zaufania widzów, o czym miały świadczyć badania wizerunkowe. Ale wiadomo też, że Leśkiewicz nie zgadzał się na polityczne ingerencje sprzyjających PiS szefów telewizji. Prezenter miał ponoć wycofać swoje nazwisko jako współwydawcy jednego z wydań “Wiadomości”, gdy ocenzurowano wypowiedź Kazimierza Kutza, który nad grobem Barbary Blidy mówił: “Pani Barbaro, żegnam panią. Jest pani ofiarą kamiennych serc”. Potem Leśkiewicz mówił “Gazecie Wyborczej”, że kiedy zapytał prezesa Urbańskiego, co ma robić, gdy łamane są obiektywizm i niezależność dziennikarska, ten mu odparował, że w Polsce nie ma obowiązku prowadzenia “Wiadomości”.
To było w sierpniu. Kilka tygodni później ogłoszono kolejną znaczącą stratę TVP: z Dwójki odchodzą Dorota Wellman i Marcin Prokop, para, która w publicznej prowadziła “Pytanie na śniadanie”, “Hity na czasie” i “Podróże z żartem”. Na ich twarze połakomiła się TVN, oferując im lepsze wynagrodzenia oraz prowadzenie porannego programu “Dzień dobry TVN”… W połowie września kolejna strata. Tym razem z “Panoramy” odszedł Krzysztof Ziemiec, który, podobnie jak Maja Popielarska, wybrał pracę w Telewizji Puls. Będzie tam, pod kierownictwem prawicowego dziennikarza Jacka Karnowskiego, zatrudnionego u Murdocha na stanowisku szefa redakcji informacji, robić to samo, co w TVP, czyli prowadzić program informacyjny. Też liczy na nowe wyzwania, zaznaczając, że z publiczną rozstał się w pełnej zgodzie.
Ostatnio stacja kierowana przez Urbańskiego wyrzuciła z pracy Tomasza Kammela. Miał on, jak twierdzą szefowie Jedynki, złamać warunki kontraktu poprzez występ w TVN-owskim “Tańcu z gwiazdami”. Ciekawe jednak, że szefowie Kammela, zanim go zwolnili, zaproponowali mu przedłużenie kontraktu, mimo że już wiedzieli, iż zatańczy u komercyjnej konkurencji… Jeden z tabloidów podał nawet informację, że ojciec prezentera i zarazem jego menedżer, Christian Kammel, zażądał od TVP dodatkowych zapisów w kontrakcie dotyczących budżetu nowego programu jego syna, jednak sam zainteresowany szybko te doniesienia zdementował. Podobno chrapkę na Kammela ma Edward Miszczak z TVN. Podobno, podobno, podobno…
Plotkom, domysłom i spekulacjom nie ma końca. A zwieńczeniem tego wszystkiego jest przeświadczenie widzów, że biegając po telewizyjnych kanałach, oglądają wciąż te same twarze, na których rzadko kiedy znać ślady wygranych bądź przegranych bitew o własną pozycję i zawodową reputację. Karuzela z gwiazdami kręci się w najlepsze. Biznes jeszcze lepiej.

 

Wydanie: 39/2007

Kategorie: Media

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy