Kiedy medycyna wygra z rakiem?

Terapia celowana, nowoczesna chirurgia i nanoroboty pozwolą kontrolować nowotwory

Każdego roku na świecie u kilkunastu milionów osób diagnozuje się raka. Część chorych dojdzie do pełnego zdrowia, wielu jednak przegra tę walkę. Kiedy wreszcie uda się pacjentom i lekarzom ostatecznie wygrać z chorobą, a diagnoza nie będzie powodowała panicznego strachu przed śmiercią w cierpieniach?

Skutecznie zapobiegać

Lekarze zapowiadają, że walka z chorobą nigdy nie będzie prosta. Problem w leczeniu i diagnostyce onkologicznej polega bowiem na tym, że nie ma jednego raka. Każdy nowotwór ma własną charakterystykę i każdy wymaga innego sposobu leczenia. Naukowcy i lekarze pracujący nad lekami są dziś wysoko wyspecjalizowanymi ekspertami, skupiającymi się na bardzo konkretnych problemach.
Łatwiejsze, lecz niestety wciąż zaniedbywane zarówno przez pacjentów, jak i instytucje odpowiedzialne za zdrowie publiczne, jest zapobieganie chorobie. Okazuje się, że nawet przy dzisiejszym stanie wiedzy aż 40% zachorowań można by uniknąć. Tak przynajmniej wynika z raportu Międzynarodowej Unii na rzecz Walki z Rakiem (UICC) opublikowanego w lutym ub.r. Zapobieganie rozpoczyna się od spraw najprostszych, czyli zmiany trybu życia – lepszego odżywiania, rezygnacji z papierosów i ograniczenia spożywania alkoholu, utrzymywania prawidłowej masy ciała i unikania ekspozycji na słońce. O to każdy potencjalny pacjent może, przy odpowiedniej edukacji, zadbać sam. Do państwa natomiast należałoby rozpowszechnienie istniejących szczepionek – przede wszystkim przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV), który może powodować raka szyjki macicy, i przeciwko wirusowi zapalenia wątroby typu B, które może prowadzić do raka wątroby.
–Mamy wiedzę, jak zapobiec zachorowaniom – tłumaczy szef UICC David Hill. – Tragedia polega na tym, że z wiedzy tej nie korzystamy.

Robotem w chorobę

Choć nowotwory nigdy nie znikną całkowicie z naszego pola widzenia, istnieje szansa, że w ciągu kilkudziesięciu lat doczekamy się przełomu, który pozwoli kontrolować chorobę. Na całym świecie ogromne grupy naukowców pracują nad kolejnymi metodami leczenia, a najnowocześniejsze sale operacyjne zaczynają przypominać sceny z filmu science fiction.
Dokonujący się na naszych oczach postęp najłatwiej zaobserwować w chirurgii. Jeszcze kilkanaście lat temu złośliwy guz wymagał bardzo agresywnych operacji, polegających często na usuwaniu całego narządu. Dziś interwencję chirurgiczną ogranicza się do minimum. Niewielkie guzy operuje się laparoskopowo, tą drogą także wykonuje się biopsję. Lekarze coraz częściej są także wspomagani komputerowo. Robot da Vinci, jedno z najbardziej zaawansowanych urządzeń chirurgicznych, używany jest przede wszystkim w operacjach prostaty, a także w zabiegach ginekologicznych. Pozwala zredukować do minimum powierzchnię nacięcia i bardzo precyzyjnie usunąć chore tkanki, powodując mniejsze krwawienie i pozwalając na szybki powrót do zdrowia.
Roboty chirurgiczne nie działają oczywiście samodzielnie, za konsolą sterującą siedzą żywi lekarze. Urządzenie pozwala jednak osiągnąć rezultaty, które byłyby niedostępne przy użyciu tylko ludzkiej ręki i tradycyjnych narzędzi. Model NeuroArm, który przed dwoma laty w Toronto po raz pierwszy operował guza mózgu, wykonuje ruchy z dokładnością do 50 mikronów, co odpowiada w przybliżeniu grubości ludzkiego włosa. Człowiek, przy największej staranności, może kontrolować ruchy dłoni z dokładnością ok. 1 mm.

Przyszłość

Lekarze i naukowcy zgadzają się jednak, że prawdziwym przełomem w leczeniu nowotworów mogą się stać nanoroboty. Ich wykorzystanie na szeroką skalę jest jeszcze niemożliwe, lecz wielu specjalistów jest przekonanych, że to one są przyszłością medycyny. Urządzenia wielkości bakterii, które będą mogły przeprowadzać zabiegi na poziomie komórek, zrewolucjonizują leczenie. Wyobraźmy sobie, że za kilka pokoleń osoba, u której zdiagnozowano raka, będzie mogła dostać zastrzyk zawierający armię nanorobotów, a mikroskopijne urządzenia odnajdą komórki rakowe i zniszczą je, likwidując źródło choroby i pozostawiając nienaruszone zdrowe tkanki. Pacjent uniknie tak uciążliwych dziś powikłań chemioterapii – choćby utraty włosów, mdłości i zmęczenia.
Dzięki pomocy genetyków, którzy ściśle określą typ nowotworu, nanoroboty będą przenosiły leki najskuteczniejsze w konkretnym przypadku. Do tego będzie niezbędny rozwój stosowanej już dziś terapii celowanej i leków dobieranych indywidualnie do każdego typu raka. Lek ma być swoistym pociskiem trafiającym w cel, czyli nieprawidłowo funkcjonujące komórki. Dzięki zablokowaniu receptorów, za pomocą których komórka komunikuje się z otoczeniem, w wielu przypadkach już dziś można zablokować możliwość jej żywienia i podziału, a w konsekwencji doprowadzić do obumarcia.
Coraz więcej metod leczenia jest dostępnych już dziś, w prace nad kolejnymi angażują się naukowcy z całego świata. Prezydent Barack Obama, którego matka zmarła na raka jajników, krótko po objęciu stanowiska obiecał, że zrobi wszystko, aby zwalczyć nowotwory już w najbliższych dziesięcioleciach, i w tym celu wsparł amerykański Narodowy Instytut Zdrowia. Badania finansują też największe koncerny farmaceutyczne i międzynarodowe fundacje. Choć rak nie zniknie nagle z medycznej mapy świata, jest szansa, że z choroby śmiertelnej zmieni się w przewlekłą, którą skutecznie uda się kontrolować.

_______________________________

Statystyka

Według raportu Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w 2008 r. nowotwory zdiagnozowano u 65,5 tys. mężczyzn i 65,6 tys. kobiet w całej Polsce. W tym samym roku z ich powodu zmarło 52,5 tys. mężczyzn i 40,8 tys. kobiet. U mężczyzn najczęstszy jest rak płuc i oskrzeli (14 tys. nowych zachorowań, 16,9 tys. zgonów), rak jelita grubego, rak gruczołu krokowego, nowotwory skóry i żołądka. Wśród kobiet od lat na pierwszym miejscu jest rak piersi (14,5 tys. nowych zachorowań w 2008 r., 5,3 tys. zgonów), na drugim, tak jak u mężczyzn, rak jelita grubego, po nim rak płuc, następnie nowotwory trzonu i szyjki macicy. Prognozy wskazują, że za 10 lat liczba nowych zachorowań może się zwiększyć do 160 tys. rocznie.

polega bowiem na tym, że nie ma jednego raka. Każdy nowotwór ma własną charakterystykę i każdy wymaga innego sposobu leczenia. Naukowcy i lekarze pracujący nad lekami są dziś wysoko wyspecjalizowanymi ekspertami, skupiającymi się na bardzo konkretnych problemach.
Łatwiejsze, lecz niestety wciąż zaniedbywane zarówno przez pacjentów, jak i instytucje odpowiedzialne za zdrowie publiczne, jest zapobieganie chorobie. Okazuje się, że nawet przy dzisiejszym stanie wiedzy aż 40% zachorowań można by uniknąć. Tak przynajmniej wynika z raportu Międzynarodowej Unii na rzecz Walki z Rakiem (UICC) opublikowanego w lutym ub.r. Zapobieganie rozpoczyna się od spraw najprostszych, czyli zmiany trybu życia – lepszego odżywiania, rezygnacji z papierosów i ograniczenia spożywania alkoholu, utrzymywania prawidłowej masy ciała i unikania ekspozycji na słońce. O to każdy potencjalny pacjent może, przy odpowiedniej edukacji, zadbać sam. Do państwa natomiast należałoby rozpowszechnienie istniejących szczepionek – przede wszystkim przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV), który może powodować raka szyjki macicy, i przeciwko wirusowi zapalenia wątroby typu B, które może prowadzić do raka wątroby.
–Mamy wiedzę, jak zapobiec zachorowaniom – tłumaczy szef UICC David Hill. – Tragedia polega na tym, że z wiedzy tej nie korzystamy.

 

Wydanie: 1/2011

Kategorie: Zdrowie
Tagi: Agata Grabau

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy